Zygmunt Jan Prusiński

List od Mar Pillado
Dziękuję Zygmuncie za ten zarys historii literatury hiszpańskiej. Mieszkałam kiedyś przez parę lat w Montevideo i przywiozłam stamtąd tomiki poezji mojego ulubionego urugwajskiego poety - to Mario Benedetti (1929 - 2009).
W latach 1973-1985, kiedy to dyktatorską władzę w Urugwaju sprawowali wojskowi, Benedetti był zmuszony przebywać na wygnaniu w Buenos Aires, Limie, Hawanie oraz w Hiszpanii właśnie. Został uhonorowany tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Republiki w Montevideo oraz Uniwersytetu Alicante w Hiszpanii.
Dla Ciebie, na niedzielny wieczór, parę jego wierszy...
Malaga. 1.5.2011 r.
17:29
Mario Benedetti
(przekład Mar Pillado)
Taktyka i strategia
moja taktyka to
patrzeć na ciebie
nauczyć się jaka jesteś
pokochać cię jaka jesteś
moja taktyka to
mówić do ciebie
słuchać cię
zbudować słowami
niezniszczalny most
moja taktyka to
pozostać w twoim wspomnieniu
nie wiem jak ani
pod jakim pretekstem
ale pozostać w tobie
moja taktyka to
być szczerym
i wiedzieć że jesteś szczera
nie sprzedawać sobie
złudzeń
aby między nami
nie było kurtyny
ani przepaści
moja strategia jest
raczej
głębsza i prostsza
moja strategia to
abyś pewnego dnia
nie wiem jak ani
z jakiego powodu
wreszcie poczuła
że jestem ci potrzebny...
Mario Benedetti
(przekład Mar Pillado)
Zawrzyjmy układ
przyjaciółko
pani wie
że może liczyć
ze mną
nie do dwóch
czy do dziesięciu
ale liczyć
na mnie
jeżeli pewnego dnia
zauważy pani
że patrzę w jej oczy
i w moich
rozpozna pani
blask miłości
proszę nie stawiać na baczność
karabinów
ani nie myśleć co za brednie
i pomimo owego blasku
a może właśnie dzięki niemu
może pani na mnie
liczyć
jeśli innym razem
wydam się pani
nietowarzyski bez powodu
proszę nie myśleć cóż za słabość
i tak może pani na mnie
liczyć
lecz zawrzyjmy układ
ja chciałbym móc liczyć
na panią
to tak cudownie
wiedzieć że pani istnieje
wstępuje we mnie życie
i kiedy to mówię
chcę powiedzieć móc liczyć
choćby do dwóch
choćby do pięciu
nie po to by pani
pospieszyła mi z pomocą
lecz po to by wiedzieć
z całą pewnością
że pani wie że może
na mnie liczyć
Mario Benedetti
(przekład Mar Pillado)
Widma
choć zabrzmi to dziwnie
nam, widmom
nie służy noc wcale
zniechęca nas
onieśmiela
przyczepia etykietkę
pozbawia cudów
zżera nas do cna
nasącza rosą
zdobywa jednym ziewnięciem
nie służy nam
widmom
noc
mylimy południe z zachodem
a wschód z północą
życie ze śmiercią
i nachodzi nas nawet ochota
aby zdobyć ciało
a najchętniej
dwa
naprawdę trzeba być silnym
aby nie ulec
tym słodkim pokusom
aż wybucha
i przybywa nam z pomocą świt
i odchodzimy
odchodzimy
w ślad za słońcem odchodzimy
przezroczyści
bez pragnień
wykończeni
uratowani
Mario Benedetti
(przekład Mar Pillado)
Kiedy ta dziewica była prostytutką
Kiedy ta dziewica była prostytutką
marzyła o małżeństwie i cerowaniu skarpetek
ale odkąd zapragnęła
być po prostu dziewicą
wpadła w rutynę i zdobyła męża
tęskni za tamtymi nocami
deszczowymi i bez klientów
kiedy rozciągnięta
na zbiorowym materacu
marzyła o małżeństwie
i cerowaniu skarpetek
Mario Benedetti
(przekład Mar Pillado)
Ocaleni
kiedy podczas wypadku
wybuchu
trzęsienia
zamachu
uratuje się czterech czy pięciu
wierzymy
nierozsądni
że rozgromiliśmy śmierć
ale śmierć nigdy
nie traci cierpliwości
z pewnością dlatego
że wie lepiej niż ktokolwiek
iż ocaleni
też umierają
LIST do Mar Pillado !
Cieszę się (moja poetycka żono), że ten materiał o historii literatury hiszpańskiej ucieszył Cię. Toż ja dzięki Tobie i Poecie Federice Garcia Lorki poznaję i literaturę hiszpańską i samą Hiszpanię., no chociaż gdzieś w ukrytych kątach poetyckie pajęczyny.
Wiem, że Stwórca połączył nas, bo to nie da się inaczej tego wytłumaczyć. Odbieram Cię Mar jakbyś była przywołana przez samego Pana Boga ! Bo dlaczego tak się rozumiemy poprzez ten język artystyczny, kiedy to nigdy się nie spotkaliśmy, ba, Ty nie znasz mojej dłoni i ja Twojej nie znam, a przecież ręce jakże są ważne dla poety - nie tylko serce...
Przecież jak mówię o tym innym zainteresowanym, że to chyba rekord świata, żeby w ciągu 46 dni napisać 144 utworów lirycznych - Erotyki, (2 Lutego - 20 Marca 2011) to powiedz kochana, gdzieś indziej zdarzyła się taka podobna literacka przygoda !? Dlatego nasza Poetyka, to nasze Dzieci !
Dziękuję Ci za te wiersze urugwajskiego poety Maria Benedettiego. Postaram się skorzystać z ich mądrych treści i na nowo je przywołać jako Motto, fragmentarycznie.
Czy wiesz moja kochana Poetko, że w Montevideo w Urugwaju mieszka mój przyjaciel, orędownik Polski Jan Kobylański ? Właściwie, Janusz Kobylański...
Jak widzę to Mario Benedetti umarł 2 lata temu. Poświęcę mu - choć go w ogóle nie znam, kilka przyjaznych utworów poetyckich.
Niech Ci Światło w Maladze bije z mojej strony. Rośnij dla mnie piękną bordową Morwą !
Całuję gdzie tylko wicher wskaże -
Zygmunt
(w Dzień moich Imienin
i w Dzień Flagi Narodowej)
Ustka. 2 Maja 2011 r.
Poniedziałek 10:02
Mar Pillado
Wiersz XXXVII
Motto:
„Pozbierajmy kamyki w jedną całość.
Czy pokochasz moją ciszę?
W tej ciszy jest wiele słów niewypowiedzianych...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
twój dom jest wierszem budowany
tam co noc otwieramy ciszę
poprzez czas i przestrzeń
byłam kiedyś ciszą
kamienie żyją bardziej
niż niejedno serce zmurszałe
mówiły mi o tym nie raz...
byłam kiedyś kamieniem przydrożnym
tworzę wspólne kręgi
zataczam wokół życia
dym z twojej fajki
byłam kiedyś dymem
słowa niewypowiedziane
mają wielkie znaczenie
kocham twoją ciszę
z niej rodzą się wiersze
byłam kiedyś ciszą
byłam kiedyś kamieniem przydrożnym
byłam kiedyś dymem
byłam kiedyś wierszem
miłosnym...
Mar Pillado
Wiersz XXXVIII
Motto:
„Wiersze Samotnika na mchu układam
znam ten ból od lat
zostań
co rano będę cię obłaskiwał
sam będąc upolowanym...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
poezja lubi samotność
poeci niekoniecznie…
znasz ten ból samotny poeto
idę do ciebie po wierszach
by dowiedzieć się więcej
o twoim kolczastym lesie
o miłości niespełnionej...
chętnie przenikam na twoje strony
zwabiona odległym echem
odwracanej kartki
żyję pomiędzy słowami
spośród kropek i przecinków
próbuję wyrwać się na wolność
dotknąć choć pióra, którym piszesz...
tak wiele miłości niemożliwych
przetrwało na wieki
a realne spełnienia
z hukiem rozsypały się w pył
tak wiele polowań
zakończyło się niespodziewanie
jednym celnym strzałem...
wyczuwam twój napięty łuk...
Mar Pillado
Wiersz XXXIX
Motto:
„Jestem w podróży dziewczyno
spaceruję po ulicach
wiecznego miasta Hiszpanii…
Rozkochałem w tobie romans
Don Kichota...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
Castilla la Mancha -
Don Kichot nadal konno podąża
obok niego kiwa się gruby cień -
często ich spotykam
gdy siedzę pod wiatrakami
zapraszają, ale
ja mam swojego konia...
i tak stale... oni w drodze
ty w podróży, ja pomiędzy
ta bajka nigdy się nie kończy
za siedmioma lasami jest ósmy
za górami szczyty kolejne
każdy Madryt ma swojego króla
każda samotność swoje cierpienie
Castilla la Mancha
pełno tu duchów z przeszłości
ale wiatraki nieruchome
nie chcą nikogo wskrzesić
kochaj mnie Rycerzu, kochaj
wieczne miasto czeka w oddali
duch konia mojego już osiodłany...
Mar Pillado
Wiersz XXXX
Motto:
„Znasz mnie
jestem wędrowcem w duszach drzew
jestem tam gdzie ty myślisz o mnie”
- Zygmunt Jan Prusiński -
tam cię właśnie znalazłam
najpierw pod skrzydłem sowy
w gorzkich żalach wierzby płaczącej
w liściu suchym poniewieranym
przez wiatr...
twoje ręce zziębnięte
szybko się rozgrzewają
na moim ciele, między oddechem
między ustami, wśród pocałunków
łąki grają twoją muzyką
znam cię od zawsze
jestem dziką kobietą
wiem co nocą dzieje się w lesie
znajduję cię wszędzie tam
gdzie cię nie ma...
Mar Pillado
Wiersz XXXXI
Motto:
„Ścigam się z moją fantazją
śpij w Madrycie przy otwartym oknie
tylko w lustrze ujrzysz mój znak...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
nie mam lustra...
przeglądam się w kałuży
w tafli jeziora, w źrenicy kota
w świetle księżyca
widzę twój blady cień
nie odszedłeś daleko
pospiesznie otwieram okno
chcę, byś wrócił
najpierw dopada mnie twoja fantazja
odważnie łapie za włosy
odgina szyję do tyłu
i czeka na twój ruch
czuję palący ból
lunatyczne omdlenie...
mój krzyk nagle budzi nas
w dwóch różnych punktach
na mapie Europy
oddychamy zbyt szybko
jak na głęboki sen...
Mar Canela
Wiersz XXXXII
Motto:
„Podmieniam karty – gram o ciebie...
bo ty w moich ramionach jesteś
czuła na głos przyrody”
- Zygmunt Jan Prusiński -
w tym dziwnym życiu
każdy ma swoją talię kart
ty jesteś Królem, ja Damą
w tym samym kolorze
nowy dzień, nowe rozgrywki
czasami poker, pasjans lub wróżba
los zdarzenia tasuje
tu wszystko zdarzyć się może
podmieniasz karty
idziesz vabank
chcesz w końcu wygrać
choćby czerwoną różę
noc taka piękna
zastąpi cię dżoker
wyjdźmy z tej talii
chodźmy się kąpać w jeziorze...
Mar Canela
Wiersz XXXXIII
Motto:
„Między milczącym echem
a krzykiem
mgła cię ogarnia, widzę cień...
ale to dla mnie za mało...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
przychodzę by odchodzić
to sprawdzony sposób
na rutynę dnia codziennego
po linii natchnienia, z daleka
staram się być punktualna
gdy muszę być gdzie indziej
wysyłam sowę z wiadomością
byś nie czekał nadaremnie...
w korze drzew ulubionych
wyczujesz palcami
wibracje podobne do moich
szczere, nietrujące
rozedrgane szczęściem
spójrz na horyzont
tam właśnie jestem
w zasięgu wzroku, jak kot
czekam nieruchomo
zbliżasz się krok po kroku
lecz nie zbliżysz się nawet o milimetr
słyszysz krzyk milczenia
gdy blednie twój świat
podaję ci barwne kredki
rysujesz mnie w sukience
którą potem unosi wiatr...
to dla ciebie za mało
cień we mgle nie zdoła
zadowolić namiętności poety
lecz tak to już jest
że to, czego mało
jest cenne...



Komentarze
Pokaż komentarze (10)