Zygmunt Jan Prusiński

Erotyki dla Zygmunta

Mar Canela
Wiersz XXXXIV
Motto:
„Biegniemy do siebie bosy
plusk życia, tańca w wodzie
rzeźbię miłosne wiersze...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
suszę na słońcu płatki róż
niczym bieliznę na sznurze
zbieram pióra zgubione
muszle nie chciane przez morze
marzenia podlewam winem
w kryształowej butelce
jasne włosy zwijam na karku
wokół bioder nici pajęcze
kukułkom podkradam zegary
dobrze płoną na wietrze
w iskrach zaklęte czułe westchnienia
zwiewnej kobiety w sukience
wyrzeźbisz miłosne wiersze
smak pocałunków i dotyk na skórze
zamienię czas na wieczność
byś zostać mógł na dłużej...
Mar Canela
Wiersz XXXXV
Motto:
„Ruchomymi piaskami nie dojdziemy
oaza oddala się
sznuruję poezję linią horyzontu...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
nie musimy już nigdzie iść
żadną drogą, żadnymi piaskami
zostańmy w poprzek wiatru
w powietrzu zakurzonym od słońca
w dusznym zapachu piżma
w soku mandarynki co toczy po skórze
lśniące krople odurzenia
spijane wilgotnym językiem
nie musimy iść nigdzie
oaza jest właśnie tutaj
przejdź przez sen na stronę rozstajów
nie wybieraj żadnego kierunku
w samym środku serca
łączą się wszystkie marzenia
grają senne ballady
a ja... ubrana tylko w korale
faluję jak statek pijany
na niespokojnym morzu
bronię się jeszcze przed żywiołami
by w końcu
wywiesić białą flagę...
nie chcę już nigdzie iść
znam drogi na szczyty i w dół
teraz pragnę odmiany
czas poluzować imadło
nie wiem, co postanowisz
możemy razem zatonąć
możemy razem pójść na dno...
Mar Canela
Wiersz XXXXVI
Motto:
„Ach te rynny śpiewające w czasie deszczu...
Szukasz i ocierasz się w mojej poezji
chcesz tańczyć ze mną każdą noc...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
pada
ostatni zimowy deszcz
dusza wiosny w hiacyntach zaklęta
śpi jeszcze lecz
sen to już niespokojny -
ona czuje nasze tęsknoty...
a ja... w oczekiwaniu
ten zapach upojny
niosę, niosę dla ciebie
rozcieplam zimowe ciemności
pomaga mi ogień w kominku
i chwiejny blask świec
za zasłoną słów wiersza
tańczymy coraz wolniej...
dym kadzidła snuje się po domu
i smooth, smooth jazz
późny wieczór i wino jak krew
sączą się kropla
po kropli...
Mar Canela
Wiersz XXXXVII
Motto:
„Drzewa mi podpowiadają:
to twoja niewiasta.
Będziesz mógł...
Delikatnie...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
szeptem rozmawiam z drzewami
spowiadam im swoje sekrety
mamy garść wspólnych tajemnic
zakopanych pod korzeniami
razem czerpiemy wodę
z rzek po obu stronach księżyca
razem tańczymy na wietrze
i kolistymi ruchami
one szeleszczą liśćmi
ja - nagimi biodrami...
jesteś jedną z naszych tajemnic
drzewa dobrze cię znają
żywicą spływają łzy
za niemożliwe miłości
gdy bliskie sobie istoty
rozminą się o krok, o dzień
o uderzenie serca
zawisną na dwóch różnych gałęziach
i widzą się... lecz nie mogą się dotknąć...
Mar Canela
Wiersz XXXXVIII
Motto:
„U mnie słońce spaceruje
po uliczkach
kocham cię w sukienkach
jestem w tobie i z wierszami...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
posłałam ci dużo słońca
by rozciepliło zakamarki twojej duszy
i ulice miasteczka
ja tutaj czekam na deszcz
lubię jego melancholię
wychodzę wtedy w niebieskiej sukience
szukać dna w kałużach
i odbicia twojej twarzy
włóczę się całkiem bez celu...
natchnienie niskich chmur
uderza we mnie podwójnie
odmieniam cię przez wszystkie przypadki
jesteś wciąż
na linii moich źrenic
mieszkasz w moich wierszach
potem zawrócę ci w głowie...
teraz
mokre ptaki razem ze mną
podrywają się do lotu...
Mar Canela
Wiersz XXXXIX
Motto:
„Jesteśmy w jednym kole zarysowanym
na piasku.
Roztańczone noce w Madrycie zostaną.
Zapisz je w wierszu bez tytułu.
Wiesz, że taniec się nie skończył...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
moje wiersze nie mają tytułów
wielokropek na końcu otwarty
na cztery strony świata i dalej nawet
ku południowej właśnie
ruszam w podróż -
(za siedmioma górami,
za siedmioma lasami
nic się nie dzieje...
wymyślono już wszystkie bajki
ułożono wszystkie klocki
smoki się nudzą, królewny śpią
to może oznaczać tylko jedno:
czas na prawdziwe życie)
sama napiszę scenariusz...
kierunek turkusowego morza
wytycza flamenco, gaje oliwne
i Sierra Nevada
mijam kolejne zakręty, w końcu
leniwie jak pies po obiedzie
zza wzgórz wypełza lśniąca tafla,
o dziwo zawsze czeka na mnie
w tym samym miejscu
gdziekolwiek będę, w snach czy na jawie
w kole na piasku czy w kręgu kamiennym
nie ujdziesz mojej uwadze...
przygotuj erotyk, ja dodam natchnienie
nim pegaz odpocznie
wystarczy nam czasu
by roztańczyć noce w Maladze...
Mar Canela
Wiersz XXXXX
Motto:
„Masz smutne oczy.
Kocham cię zupełnie inaczej
kierunkiem twego serca...
Sen w Madrycie, przy tobie...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
nie wiem dlaczego
zdjęcia malują smutek w moich oczach
to takie dziwne...
nie mam żadnych powodów do smutku
moje oczy nauczone patrzeć
do wewnątrz
odnajdują nieskończone przestrzenie
ulotne szczęśliwe krainy
pachnące sady, pola lawendy
tam właśnie spotykam ciebie…
dzikie kobiety rozumieją poetów
dorównują im szaleństwem
nie boją się pojedynku na słowa
ani otchłani uczuć
kochają duszą, poprzez czas
i przestrzeń
oddają się w niematerialnej postaci
dlatego czujesz, że kochasz inaczej
prowadzony kierunkiem mojego serca
w Madrycie lub gdziekolwiek
na świecie...
Mar Canela
Wiersz XXXXXI
Motto:
„Być tam gdzie myślami jestem.
Schodzę z wieczystych gór wiatrem pachnący.
Pod twą sukienkę ukryć chcę strofy...”
- Zygmunt Jan Prusiński
erotyki poprzez myśli gorące
ześlizgują się z pióra jak węże
parzą papier i palce poety
są jak magiczne zwierzenia
czułe, tajemnicze, namiętne
dajesz mi je w prezencie -
żywią się ciepłem ciała
zaplątane w fałdach sukienki...
mężczyzna wiatrem pachnący
jest najlepszym kochankiem
dla kobiety z aromatem pomarańczy
ku sobie zwróceni odcisną najpierw
ślady miłości na niebie
potem powoli zejdą na ziemię
by odnaleźć prawdziwe miejsce
gdzie on zagra, a ona zatańczy...



Komentarze
Pokaż komentarze (36)