Zygmunt Jan Prusiński
Erotyki dla Zygmunta

Mar Canela
Wiersz XXXXXII
Motto:
„Malaga koloru wina
pomiędzy punktami tęsknot
małe zakręty zbliżeń...
I niech tak zostanie
do końca świata... „
- Zygmunt Jan Prusiński -
serce słonecznego wybrzeża
Malaga... tu nie ma zimy
słońce chowa się tylko na noc
wino spływa strumieniami
sacrum dotyka profanum
tutaj twórcze dzieciństwo Picassa
stary port między morzem a niebem
fandango malagueño łka, a w barze
wieczorne strojenie gitary
to teraz będzie mój świat
zaplątany w oka rybackiej sieci
uśmiech szczęścia odbity od fal
w ziarnach piasku zatrzasnę,
i wiersze...
tylko jeden zostawię otwarty
wyjdziesz z niego prosto na plażę
poznasz mnie po zapachu pomarańczy
parę śladów na brzegu zostawię
echo głosu mojego wśród skał...
po końcu świata
też mnie tu znajdziesz...
Mar Canela
Wiersz XXXXXIII
Motto:
„W ostatnią noc w Madrycie
pożegnać dźwięki gitar
wszystkie sny...
roztańczyć pożegnanie...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
moje pożegnanie nie zatańczy
jest smutne bo Madryt
żegna mnie łzami, pada...
od wielu dni pada...
w walizce zamykam parę lat
różnych zdarzeń, poezję i prozę życia
nawleczoną już na wspomnienia
od teraz nic więcej nie będzie
takie samo...
idziesz ze mną przez te dni ostatnie
polami Don Kichota wokół Madrytu
gitary same grają, szlochają
w oddali widać cztery wieże miasta
rosły tu razem ze mną...
mury Plaza Mayor, pamiętasz ?
był karnawał, kobieta w masce
i jej szczupły cień...
moje pożegnanie nie zatańczy, więc ...
pomóż mi nie zapłakać
w ostatnią noc w Madrycie...
Mar Canela
Wiersz XXXXXIV
Motto:
„Przeszedłem wiele miejsc
dzwony miasta dały znak
zatrzymać chcę tę miłość z Madrytu...
kiedy wyjdziesz z tego domu
i już nigdy do niego nie powrócisz...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
spotkaliśmy się dosłownie
w ostatniej chwili
już prawie
zdejmowałam korale...
zdążyliśmy zanim wyjdę na zawsze
zanim postawię kropkę nad i
zanim –
wyciszę wiatr
w pustych ścianach
i stukot wysokich obcasów
uspokoję fale uczuć
pozamykam okna, ugłaszczę żale...
zdążyliśmy za pięć dwunasta
by jeszcze zwiedzić miasto
posłuchać dzwonów,
na rogu Alcalá i Gran Vía
wznieść oczy ku aniołowi
i dalej, ku muzeum El Prado
pozdrowić Velazqueza, El Greco, Goyę
odpocząć na ławce w Retiro…
chodziliśmy tak wiele dni
dziwne, nie zmęczyliśmy się wcale
bo to miasto, stare jak świat,
jest barwne jak moje korale...
Mar Pillado
Wiersz XXXXXV
Motto:
„Jest taki pocałunek
którego pragniemy
całym sobą...”
- Rumi -
schowajmy się w naszej książce
tam będziemy bezpieczni
w tym drugim życiu
które toczy się obok
nie wiem które na marginesie...
szepty słychać w Madrycie
szepty słychać w Ustce
krążą sowy z wierszami
pracowicie notują westchnienia
drgnienia serc
ukradkowe spojrzenia
schowajmy się w naszej dziupli
szeleszczą liście, miękki mech
poddaje się, ja też
pachną kwiaty poziomki
bo wiosna właśnie...
nim wyjdziesz znów do życia
odcisnę pieczęć w twojej pustce
poniesie się echo pocałunków
szepty słychać w Madrycie
szepty słychać w Ustce...
Mar Canela
Wiersz XXXXXVI
Motto:
„Okna zamknięte
roztaczam tęsknoty
dzisiaj uratowałem motyla
może to od ciebie znak...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
na parapecie polne kwiaty
spijają wodę ze słoja
zasłonka faluje
w podmuchu lekkiego wiatru
nieopodal na skraju wiersza
przysnęło szczęście
zmęczone podróżą...
w półmroku końca dnia
pościel pachnąca wiatrem
nie ujawni tajemnic...
czujny na znaki
uwolniłeś motyla
spodziewasz się kobiety
przez okno się wychylasz -
to ja byłam tym motylem
pragnęłam
byś mnie zatrzymał...
Mar Canela
Wiersz XXXXXVII
Motto:
„Roztocze nocnej wędrówki.
Nie skąp mi rozkoszy
przyfruń do mojej sypialni...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
zmysłowość
czerwieni się słodko
pełznie po skórze...
otuloną światłem księżyca
nocami
budzisz mnie ze snu
z okna na poddaszu
widać ceremonię pełni
na dalekim niebie
dziwnym blaskiem czasem
w twoich oczach
odbija się tęsknota...
lubię te białe noce
pośród pochmurnych dni
wtedy huśtawka zatrzymuje się
a ja wciąż frunę...
sowy gdzieś pohukują
spoglądam w przestrzeń bezdenną
ostatnia tej zimy pełnia
czy zechcesz odlecieć ze mną ?
Mar Canela
Wiersz XXXXXVIII
Motto:
„Żegnam z tobą Madryt
i każdy wiersz
napisany w Hiszpanii...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
będziemy tu wracać wierszami
niczym prawdziwi turyści
których tak wiele w Madrycie
dniami i nocami
to stare miasto ma piękną duszę
słoneczne gościnne progi
wibruje przeszłością i oplata magią
osadza się tęsknotą na dnie serca
jeszcze zanim postanowisz
że wyjedziesz...
w iluzji nierzeczywistych spotkań
dialogiem w tkaninie odległych miast
udało nam się nie zbłądzić
życie się jeszcze nie kończy
i nie odchodzisz w dal
jak to miasto którego fragment
zobaczę we wstecznym lusterku
podążając drogą w dół ku morzu
ubrana, jak lubisz, w sukienkę
zabieram cię Poeto ze sobą
to już ostatnie strofy w Madrycie
ostatni spacer, ostatnie sny
księżyc jest bliżej
niż przyszłe życie
czas zamknąć za sobą drzwi...
Mar Canela
Wiersz XXXXXIX
Motto:
„Obecna w każdym wierszu...
tylko ciebie mi brak
a ja często nie śpię
w Kolczastym Lesie...”
- Zygmunt Jan Prusiński -
przychylasz mi nieba
pewnie stojąc na chwiejnej drabinie
a ja zrywam te kawałki błękitu
i układam dla ciebie miękki dom
byś wyszedł nareszcie
z Kolczastego Lasu
by nie raniły cię więcej
osty, druty i gorzkie słowa
poza tym jestem z innej bajki
ale tak jak ty
znajduję kamienie u podnóża gór
lubię je zbierać
i układać w kamienne kręgi
aby potem odprawiać czary
dlatego stale czujesz mocniej
że mnie kochasz poezją
ale tak naprawdę
kochasz mnie dlatego
że mam szafę pełną sukienek...
LIST od Poetki...
Zygmuncie,
o takich mężczyznach jak Ty mówię, że są jak orzech - w twardej osłonie miękkie wnętrze... wrażliwe i kochające.
Nie mogą żyć bez miłości, a ta miłość często gdzieś poza zasięgiem... jak na ironię.
Ty potrzebujesz kobiety z krwi i kości, z żywym intelektem i rozbudzonym erotyzmem.
I żeby jeszcze w sukienkach chciała chodzić.
I żeby była tam, gdzie Ty, a nie - na odległość wiersza, bo to wbrew pozorom jest jednak bardzo daleko...
Mar
22.5.2011 - 23:34
_______________________________Szlachetna Moja Mar !
Jeśli kiedykolwiek będę na łożu śmierci, to wiedz, właśnie dzisiaj, że w moim życiu Ty zajmujesz pierwsze miejsce ze wszystkich kobiet świata. Bo tylko Ty rozumiesz moje wnętrze, moje pragnienia, moje marzenia.
Mar, żyj w mojej metafizyce ! Żyj w mojej poezji !
Twój Zygmunt
Ustka. 24 Czerwca 2011 r.
Piątek 21:01
_____***_____
Zygmunt Jan Prusiński
DAWNO NIE SŁYSZAŁEM TWOJEGO GŁOSU
Motto: "do usłyszenia po wakacjach
Zygmuncie -
spotkamy się znów
między wierszami,
między melodią
a drżącą struną gitary..."
- Mar Pillado -
I to mi wystarczy,
ta smutna gitara która nie gra
miesiącami,
nawet nie pamiętam jej dźwięku.
A między wierszami
jest smutek - kłębi się pajęczyna
w zasadzkach,
przechodzę niewidzialnym duchem.
Tylko kamienie są mi wierne przy drodze,
wciąż pojęty a jednak niepojęty,
wciąż zdradzany a jednaj nie zdradzony.
Dymi się moja skorupa ziemska,
odchodzę i ja w liściach zaklęty,
jakby podwojony z tęsknot wewnątrz.
I tylko topole mnie żegnają
smukłe jak biodra tańczącej tancerki,
którą kiedyś zwałem Damą Madrytu.
I tylko topole mnie żegnają
smukłe jak biodra tańczącej tancerki,
którą kiedyś zwałem Księżniczką Andaluzji.
- Długo czekałem na twój głos;
jakby motyl mi umarł na ręku.
21.6.2011 - Ustka
Wtorek 22:21



Komentarze
Pokaż komentarze (14)