Zygmunt Jan Prusiński
KOBIETA BIAŁYCH LUSTER
List od Sylwii Żwirskiej
Zygmuncie
Rozmyślam na pewnym ... jakby to ująć, jeśli da się ująć... zagadnieniem.
Brzmi on tak:
"Człowiek, który kocha (...) stawia rozkosz, jaką z pewnością obdarzy obiekt swej miłości, wyżej aniżeli tę, jakiej przedmiot jego uczuć może udzielić jemu samemu. Pragnie zatem dać kobiecie jak największą satysfakcję. Kobieta natomiast, która ma na względzie swój własny
interes, zdolna jest jedynie rozkosz, jaką sama znajduje, stawiać ponad tę, którą daje. Zwleka więc..."
Co Ty na to drogi Zygmuncie ?
Jaki znajdujesz w tym tu sens ?
Pozdrawiam, Sylwia
07.09.2011
21:34
Nie odpowiedziałem na jej zagadnienie, bo chyba bym i nie potrafił. Nie jestem analitykiem. Mogę tylko poprawić autora tego tekstu, bo nie „przedmiot jego uczuć” a (podmiot jego uczuć)...
Na to na pewno by odpowiedział Karol Zieliński, ja tylko piszę wiersze. I czasem zdaję egzaminy na Miłość z kobietą która zapuka do mojego okna, by ją fizycznie wyleczyć na jakiś czas...
Więc czekam, że to uczyni, zapuka Sylwia Żwirska do okienka, by dokonać w czynach ułożonych to i o tym, co piszę w wierszach miłosnych do niej...
Zygmunt Jan Prusiński
Ustka. 25 Września 2011 r.
Niedziela 20:41
_____________________
Zygmunt Jan Prusiński
W KRYSZTAŁOWYM SADZIE RAZ...
Sylwii Żwirskiej
W tej krainie byłaś ze mną,
otoczona żywymi lustrami.
Biegałaś pomiędzy drzewami
jak podlotka - sarenka.
Pod jabłonią siedziałem
pełen skruchy - i malowałem
zaznaczony kształt tańca -
w białej sukience bawełnianej.
Za każdym razem dźwięczałaś
by skraść pocałunek poecie,
a w nim nowe jabłonie kwitły
jakby kryształki się dotykały
wobec źródeł zapisu - w wierszu
miłosnym nigdy nie skończonym.
24.9.2011 - Ustka
Sobota 6:01
Zygmunt Jan Prusiński
POZA PEWNYM NAWIASEM...
Motto: "Płonące słońce"...
- Sylwia Żwirska -
Zastanawiam się nad twoim ciałem.
Poeta ma swoje spostrzeżenia -
wybacz że nauki o kobiecie prowadzę
w głębi nieskończoności.
Spotkałem się z tobą wczoraj.
Siedzieliśmy przy stoliku w kawiarni,
rozmowy na temat i pokątne dodatki
ale ważne że było miło.
Jedynie wiem że książka coraz grubsza.
I wiem też że tytuł
"Kobieta białych luster"
przejdzie do kanonu poezji.
Czy choć raz zastanowiłaś się,
po co piszę te Erotyki ?
23.9.2011 - Ustka
Piątek 20:20
Zygmunt Jan Prusiński
STRONA SAMOTNOŚCI
Motto: "...żyła sobie samotnie
i w bardzo niedostępnym miejscu królewna.
I nudziła się tam okropnie"!
- Sylwia Żwirska -
Pomiędzy skałami odbity twój obraz.
Paznokciami wyryłaś tam swoje imię,
zapomniałaś dopisać moje imię...
Przyszliby po nas za sto lat inni.
Przeczytaliby na ścianie:
Sylwia i Zygmunt - ta legenda ciszy
zatrzymałaby ich na chwilę.
Ale to nic dotykam twojej ręki.
Przepływa przez nas strumień
a dwa drzewa obok siebie
korzeniami w ziemi się łączą.
Piszesz: "Daleko, daleko za górami,
za lasami i czymkolwiek jeszcze"
wabi nas żółty motyl w lustrze -
kiedy tak codziennie nago stoimy.
Teraz ty dotknij mojej ręki.
Zaprowadzę cię do gniazda orłów,
jest puste - ułożę podniebny sen
i zaśniemy przytuleni w sobie.
20.9.2011 - Ustka
Wtorek 20:44
Zygmunt Jan Prusiński
CHMURY NOCNE W TWOICH PIERSIACH...
Motto: "Przyznaję, że lubię chodzić
bez stanika. Zwłaszcza we własnym domu.
Czy naprawdę jest w tym coś złego !?
Czy nie można poczuć się swobodnie„?
- Sylwia Żwirska -
Te szlaki w moich wierszach
zawsze dotykają twoich piersi.
Nawet nie wiesz że nazajutrz,
rosną królewskie dęby. -
Oswajam w rękach różowe sutki,
jak baletnica ramionami tańczysz.
Rozbudzony w białych lustrach,
ballady o piersiach piszę.
Napiszę jutro i bluesa -
a w nim słowa płomienne...
Pocałunkami się otaczam,
jak jarzębina owocami.
18.9.2011 - Ustka
Niedziela 12:48
Zygmunt Jan Prusiński
MIŁOSNY UŚMIECH
Motto: "I znowu las... tajemniczy,
pełen zadumanych drzew, roztańczony"
- Sylwia Żwirska -
To prawda co napisałaś.
Kiedy cię nie ma przy mnie,
udaję się do Kolczastego Lasu.
Słucham twoje słowa -
to melodia traw wkoło drzewa.
Zbieram miłość rękami...
Rozkwitające lustra i rosa -
chóralny śpiew twych stóp.
Jesteś pewna że tam jestem,
przychodzisz po dar pocałunków.
Księżyc ci mówi dobranoc
moimi ustami - a drzewa szeleszczą.
Rzeka miłości wciąż się rodzi !
17.9.2011 - Ustka
Sobota 8:04
Zygmunt Jan Prusiński
W KOLE TAŃCZĄCEJ MGŁY
Sylwii Żwirskiej
Światło świeci.
Oglądam powracające strony
z twej młodości.
Można powiedzieć,
że kochałem ciebie zawsze
choć nie znałem.
Mogliśmy wtedy,
podać swoje imiona i uśmiech
zatrzymać tę chwilę.
Księżyc świeci.
Dzisiaj dorosła w kwiatach
czekasz na mnie naga...
Wybierz gwiazdę -
zapukam do okna !
17.9.2011 - Ustka
Sobota 7:57
Zygmunt Jan Prusiński
NOCE Z TOBĄ KRYSZTAŁOWE
Sylwii Żwirskiej
Opowiedz mi Sylwio o miłości,
która jest zwykłą ścieżką,
tym strumieniem gdzie mogę
słowa ułożyć w tobie jak wianek.
Opowiedz mi Sylwio o miłości,
bym uwierzył że to jest piosenka,
rozpalone gwiazdy spadają do sypialni
a wiatraki przyjaźnią się z wierszami.
Opowiedz mi Sylwio o miłości,
że dotykasz mnie listkami klonu,
wedle wydłużonej melodii jak rzeka
odbierasz mnie w tej magii ciszy.
Opowiedz mi Sylwio o tych nocach !
17.9.2011 - Ustka
Sobota 7:18

Sylwia Żwirska
________________________________________
Karol Zieliński
KRYTYK I POETA
(recenzja o książce pt.
Kobieta białych luster)
Mam pisać o literaturze, a tymczasem... Nikt tylko diabeł podpuścił Zygmunta Jana Prusińskiego, żeby dać tytuł: Kobieta białych luster. Niech przeczyta Filidora - (Francois-André Danican-Philidor i antyfilidora w „Ferdydurka” Witolda Gąbrowicza. Co za nieszczęsny cmentarny tytuł. "Biała duszyczko, puchu biały, znowu do lotu niż cię zmusza..." - Sonety szpitalne Tadeusza Nowaka. Mam przed oczami obraz któregoś z naszych malarzy pt. "Zygmunt August spogląda w lustro w którym widzi ducha Barbary Radziwiłłówny" ! Mistrz Twardowski manipulując białym światłem magicznej latarni rzuca obraz na srebrne lustro ukrytej za ekranem nagiej kobiety, może kurwy, wmawiając królowi, że widzi swą ukochaną.
_____***_____
Niech poeta Zygmunt Prusiński nie gubi don Kichota. Niech się nie bawi w polityka. Niech się bawi w Francois'a Rabelaise'go. Prusiński jest wtedy dobry w pisaniu wierszy gdy nie myśli ! Nie wolno mu myśleć ! Panie Zygmuncie, współczesny romantyczny idioto, siadaj Pan na rosynanta i wio do Kastylii ! To nic że tam chwilowo nie ma tej niedojdy. Będzie jeszcze piękniejsza Sylwia Żwirska. Albo Żwirowicka ! To dopiero szatańskie nazwisko ! Sam chyba sobie nadam tytuł Żwirowickich ! Oj, urodziliśmy się dwieście lat za późno, bo byśmy się łacno spotkali w szeregach Lisowczyków !
Posłannictwo nowoczesnego don Kichota w postaci Zygmunta J. Prusińskiego przebranego w zbroję, widziałbym w krucjacie, dodawania każdemu proboszczowi i obywatelowi żyjącemu powyżej średniej krajowej, po jednym bezdomnym żebraku ! To byłyby zygmuntowe-donkiszoterskie wiatraki ! - w które mógłby bić z całą poetycką pasją ! Niechże w nie bije jak cholera ! Z pianą na ustach ! To dopiero poetycki wyraz ! A tu leci dziesięciu psychiatrów z kaftanami bezpieczeństwa ! A teoretycy literatury wołają, wolnego ! To nie jest wariat ani wariacja, ale geniusz równy hrabiemu Zygmuntowi Krasińskiemu ! On ratuje Polskę, Europę Środkową i Mitteleuropę przed zwątpieniem swej misji dziejowej, że może powstrzymać narody od skundlenia ! Bo gdy wszyscy będziemy pic palikotówkę, jeść jaja z hiszpańskiej hodowli kurskiej podejrzanej konduity, to może skończyć się to następnym rozbiorem między Sarkozego, Niemkę a Palikotą. Żeby to powstrzymać, przy pomocy Prusińskiego, ja mógłbym się przebrać za Sancho Panchę i podpowiadać mu, którego biskupa i polityka ma bodnąć lancą w dupę. (Mówiąc po mojemu, w jaja). Palikot występowałby w tej poetyckiej psychodramie jako barany albo wiatraki, które poeta Prusiński bierze na swą pikę, proszę bardzo ! Niech S. Żwirska zmienia się w kobyłę i niesie geniusz wariacki swego kochanego "Zygmunteczka" w pole pełne niebezpiecznych palikotów, proszę bardzo ! Ja jej w tym zbożnym dziele chętnie dopomogę. Ale to nie może być nic w tych poetyckich działaniach z tzw. normalnego świata. Bo ci faceci. z którymi Prusiński miałby poetycką rozgrywkę, są anormalni i są zboczeńcami. Czy wy normalni ludzie, zwykli zjadacze chleba tego nie widzicie, że to są zboczeńcy ? Że każdy z nich jest chory psychicznie i nadaje się do dożywotniego zamknięcia w domu wariatów, a wy ich dopuszczacie do rządzenia Polską ? No, to wy sami jesteście nie ten tego na rozumie, czyli głupkowaci ! Poeto, ubieraj poetycką zbroję albo jakiś bernardyński habit... i marsz na krucjatę ! Jesteśmy w punkcie wyjścia w jakim byli Sienkiewicz, Prus, Gawalewicz, Lam, Sewer i inni Krasińscy, którzy musieli po rozbiorach pracować nad świadomością narodową ku przywróceniu niepodległości, która tym razem spoczywa w trumnie wywiezionej do Brukseli.
Kochany poeto pisz dalej, bo warto ! Rozumny człowiek, gdy się obejrzy za siebie i spojrzy na historię Polski, na historię swych przodków, to go ogarnia przerażenie... ale i zachwyt. Ten zachwyt tylko poezja potrafi wyrazić. Ja na razie się babram w opisach historycznego gówna, ale zdaję sobie sprawę że powoli dorastam do możności pojęcia piękna starodawnego lasu polskiego życia, starodawnej chałupy, dworku, bez gówien i karaluchów. Powoli dojrzewam do wsłuchania się w niekłamany śpiew kukułki. We wszystko co polskie, a co odrzuciłem w młodości w imię źle pojętej nowoczesności. Musimy wrócić do źródeł.
Tak być musi ! Ale czy tak być musi, że te ludzkie stwory udające, że generują w sobie treści humanistyczne i ludzkie, mówią, że kochają i podziwiają poezję
Zygmunta Prusińskiego ? Tego nie wiem ! To jest metafizyczna tajemnica. Prusiński pewnie czuje to przez skórę i cierpnie mu skóra, bo nie wie co o tym myśleć. Ja też bym nie wiedział, gdybym znajdował się w ludzkiej rzeźni, w której oprawcy czytają jednocześnie moje wiersze, mówiąc że są pięknie i jednocześnie ostrzą na mnie noże... to. Ale z tą dziwaczną sytuacją mamy do czynienia na co dzień w naszej kulturze.
Co zaś do wierszy Prusińskiego, to jednakże poezja jest dziedziną poważnie uwikłaną w sprawy, życia i śmierci (czy się tego chce czy nie) i choćby się pisało o modrych oczkach bławatków albo aksamitnym spojrzeniu cielistego bratka, to na pierwszym planie jest piękno i życie, ale na drugim planie czai się śmierć. To jest właściwie spojrzenie śmierci. A już przedmioty tzw. martwe, patrzą na nas w sposób zdecydowanie oczami śmierci, która tylko chwilowo swój wyrok odracza. Spojrzenie kwiatu lub zwierzęcia (ptaka etc.) jest to zawsze spojrzenie spoza grobu, dotyk wieczności.
W wierszach Prusińskiego przeważają wiersze pełne życia, nie poddają się śmierci i walczące z nią, ale zdołałbym wybrać kilkanaście takich w których jest niezły taniec opętańców i świadomość, że jesteśmy w świecie niebezpiecznej, agresywnej schizofrenii. (Właśnie to o czym mówię, że błysk miłosnego pożądania w oku konsumenta do soczystego mięsa na ladzie w masarni i jednoczesny zachwyt nad miłosnymi wierszami). A jeśli czyta wiersze o białych piersiach i udach Sylwii Żwirskiej miłośnik krwistych befsztyków, to czemuż by mu się na widok cielesnych przedstawień i seksualnych skojarzeń nie miały niebezpiecznie poruszać szczęki, jak u ludożercy ?
Znam tez przypadek, gdy jeniec niemiecki twierdził, że w niewoli rosyjskiej tomik ostrej poezji erotycznej uratował mu życie, jakby z tych wyobrażonych pośladów, z tego wypływającego z kobiety lubricatio czerpał soki żywotne do przetrwania. Czyż kobiecość i jej symboliczna konsumpcja, jej symboliczne ludożerstwo nie ratowało mu życia ? On wyobrażone ciało kobiety traktował jak pokarm, pieścił się z nim i się nim ogrzewał. To nie mało ! Autorowi tych erotyków i tej wyobrażonej kobiecie, a nawet tej rzeczywistej, która mogła być podnietą do ich napisania, należy się od tego jeńca wdzięczność.
Wiem, że nie jestem dobrym stylistą, bo to co mówię, dałoby się napisać w sposób jeszcze bardziej przekonujący. No nie wiem. Coraz mniej wiem. To jest winien poeta Prusiński, bo on pisze te wiersze. Ja tu tylko sprzątam. Tym niemniej takie mam uwagi na marginesie tych wierszy. Kwintesencja tych wierszy to żebranina współczesnego człowieka o okazanie mu odrobiny człowieczeństwa.
Zygmunt Prusiński zdaje sobie sprawę, że zamiast ludzi otaczają go dzikie ludzko-podobne zwierzęta. Sami idioci wśród których się trafi od czasu do czasu jakiś Polak, myślący rozumowymi kategoriami korzystnymi dla tego narodu, ale jest to coraz rzadsze zjawisko. Coraz miej jest Polaków, którzy widzieli na własnej oczy ekosystemy rosnącego lasu, bo go nigdy nie mieli, którzy by wiedzieli co zrobić kiedy świnia zachoruje na różycę, co to znaczy wyprowadzić młodego źrebaka na rajsiulę, co to znaczy skojarzyć młodą dupną Polkę ze zdatnym do życia i płodzenia, młodym Polakiem (choćby i parobasem z którego z czasem może wyrosnąć tęgi (jak Witos) obywatel.
Ten problem, jako poety bierze się stąd, że widząc, że otaczają ludzie-zwierzęta (nie ma się co oszukiwać), zachwycające się jego poezją, budzą w nim niepokój. "Jak to, to i bydlaki, pozbawione kwalifikacji moralnych, kanalie, złodzieje i skurwysyny rozumieją mnie i zachwycają się moimi nonkonformistycznymi pełnymi bólu i protestu przeciwko zamienianiu się człowieka w świnię, oni rozumieją ?! Stało się to co mi się wydawało ciągle niemożliwe, że rozumieją mnie świnie ? Jestem poetą świń !? Jestem świńskim poetą ? A może to już sam jestem świnią ? A może już stałem się przez pisanie tych wierszy świnią ? Przecież Prusiński zna maksymę: powiedz mi z kim przestajesz, a powiem ci kim jesteś ? Z kim przestajesz takim się stajesz ! Powiedz mi co czytasz, a powiem ci kim jesteś ! Powiedz mi co jesz powiem ci kim jesteś ! Stajesz się tym co jesz ! Jeśli jesz wieprzowinę, to stajesz się świnią !
I teraz gdy ci sami "ludzie" mówią poecie, że pisze wspaniałe, humanistyczne wiersze, to mu się włosy jeżą na głowie. Bo co to znaczy dzisiaj "ludzie"? Jakieś homoidy ? Z jednej strony poeta się cieszy, a z drugiej ze wstrętu go odrzuca od takich "czytelników". On im odmawia prawa bycia ludźmi, jakże więc może im przyznać prawo do rozumienia swoich wierszy. toby mu ubliżało ! Doszedł do paradoksalnej granicy, w której odmawia prawa rozumienia swej poezji i do prawa zachwycania się jego poezją przez ludzko-kształtne zwierzęta. Jemu ubliża zachwyt ludzkich zwierząt. Bo on nie wierzy, że taki zachwyt może by prawdziwy, szczery, rozumny, długotrwały i warty uwagi. Tak jak wszystkiego na targowisku tego świata, gdzie chrumkają i srają pod siebie świnie, gdzie się handluje szczeciną i słoniną, gdzie się przybija utarg oceniając jak głęboko wejdzie masarski nóż w tłustą pierś wieprza, zachwyt nad białymi piersiami Sylwii Żwirskiej budzi przerażenie, czy aby w przekrwionych od gorzały oczach tych rzeźników, oceniających białe ciała loch i samic nie błyśnie iskra pożądania: (iskra pożądania na widok szynki budzi się w oku każdego konsumenta, gdy mówi do sprzedawcy, proszę o dwadzieścia deko tej polędwicy !, to jest "prawie" to samo, co w zbrodniczych żądzach masarskiego pracownika rzeźni !) taką to bym zaszlachtował wbijając szpikulec między jej jędrne cycki, aż do serca, ale może bym jej wcześniej wsadził w biały zadek kutasa, bo mnie swędzi na sam jej widok ! (Tak myśli rzeźnik transcendentalny, którym jest każdy z nas w tej kulturze zjadaczy wieprzowego mięsa. Natomiast zdanie sobie z tego sprawy zawdzięczamy funkcjom procesów, które Szyszko-Bohusz nazywa psychologią transcendentalną.)
To samo jest z poezją Prusińskiego. Jest towarem konsumpcyjnym ! Konsumpcyjnym w tym sensie, że gdy ją spożyjemy, w przekonaniu, że obcujemy z kulturą i człowieczeństwem z wyższej półki, to sami jesteśmy z wyższej półki i łatwiej możemy kłamać, że to nie my wypuściliśmy gówna z naszego przydomowego szamba do osiedlowego strumienia. Wypuściliśmy gówna z naszego szamba, ale obcując z wyrafinowaną poezją Zygmunta Prusińskiego jesteśmy w pełni człowieczeństwa, napompowani frazesami o człowieczeństwie, bo przecież te wiersze nas tłumaczą i nobilitują. Gdybyśmy byli pospolitymi świniami, to byśmy się nie zachwycali tą poezją ! Ale my ją kochamy i rozumiemy ! Więc jesteśmy w pełni ludźmi godnymi szacunku ! Brrr ! Jesteśmy więc kulturalnymi i subtelnymi ludźmi !
Poeta Prusiński dla nas pisze i to zaświadcza ! Jest świadkiem naszego człowieczeństwa ! Jest naszym ojcem chrzestnym ! Naszego kurewstwa !
Tak mówią ci, co szukają w uczestnictwie w tzw. kulturze, usprawiedliwiania dla swego zezwierzęcenia ! Tzw. "kultura" zawsze była alibi dla kłamstwa, zbrodni, wyzysku, złodziejstwa i podłości.
Wychodzi więc na to, że Prusiński, będąc poetą i twórcą kultury jest zarazem alfonsem tego burdelu. - Czy nie lepiej i uczciwiej robią ci, co wierszy nie piszą i odwracają się od tego społeczeństwa z pogardliwym milczeniem ?
Pozdrawiam poetę i proszę, tylko spokojnie ! To można przeżyć i nie zwariować tylko na spokojnie ! To jest tylko zimna analiza osobnika pozbytego złudzeń.
Kraków. Wrzesień 2011



Komentarze
Pokaż komentarze (101)