Zygmunt Jan Prusiński
KSIĘŻYCOWY KOCHANEK
- część druga

Zygmunt Jan Prusiński
WIERSZ PISANY PRZY ADAMIE MICKIEWICZU !
Ewie Prusińskiej
Motto: Zerwę wszystkie sukienki -
nagość nieba i twego ciała
rozkocham do nieprzytomności !
Przyszedł dzisiaj do mnie Adam,
usiedliśmy w ogrodzie
a rozmowa była o tobie.
Pytał się poeta jaka jesteś,
odpowiedziałem: dobra kobieta,
wrażliwa i uczuciowa.
Pod jarzębiną czerwoną
czerwień zaświeciła nam w oczy.
Mickiewicz zadeklamował swój wiersz
„Na Alpach w Splügen” -
zapamiętałem strofę:
„I postać twoją widzieć lękam się...”
- Czyżbym i ja miał się ciebie bać Ewo ?
Nie ! Będę jeszcze bardziej rycerski,
a niech Mickiewicz nam zazdrości...
Jak w pocałunkach usta się iskrzą !
30.1.2012 - Ustka
Poniedziałek 14:59
Zygmunt Jan Prusiński
ZAPROPONOWAŁEM MICKIEWICZOWI…
Ewie Prusińskiej
Motto: To była poufna rozmowa.
Poeta Adam zgodził się zostać
przyszłym Ojcem Chrzestnym...
Niech myślą co chcą -
i tak nie słucham nikogo.
Biorę twoją rękę Ewo
wiem gdzie mamy się udać.
Mam chatę w kolczastym lesie,
tam spokój rozbiera człowieka
do intymnych zabiegów w poezji.
Rozczytam w tobie miłość
nieułomną i nieskaleczoną,
przyfruną ptaki leśne...
Niech przenoszą nowiny
o narodzonym dziecku...
a Adam Mickiewicz i tak
ojcem chrzestnym zostanie.
W księżycowym lesie
do białego tanga mnie zaprosisz.
Będziemy tańczyć do świtu
by poranną rosę przywitać.
30.1.2012 - Ustka
Poniedziałek 16:31
Zygmunt Jan Prusiński
ROZMOWY Z MICKIEWICZEM
Motto: "...może pogawędka z Tobą i Mickiewiczem"?
- Ewa Prusińska -
Usiądź Adamie, usiądź i ty Ewo -
teraz poprowadzę zebranie o poezji.
W moim życiu była ona najważniejsza...
Żadna z kobiet nie była ważna,
dlatego dotrwałem przez lasy idąc.
I wybrzeże pokochałem i góry,
i ścieżkę skradającą się jak złodziej.
Taniec żurawi i stare wiatraki,
wiewiórki skoczne i sosny niczym panny.
Kałuże po deszczu i rodzinne osty,
bieliki królewskie i sowy mrukliwe.
Co nie dotknąłem to była poezja -
ludzka życzliwość na lirycznej drodze.
31.1.2012 - Ustka
Wtorek 20:21
Zygmunt Jan Prusiński
JESTEŚ ARCYDZIEŁEM W MOIM SERCU
Motto: „Piękniejszych słów nie usłyszałam jeszcze od nikogo...
Czy te wcześniejsze Twoje muzy były ślepe i nie widziały
Twojej Pięknej Duszy...tego nie rozumiem...
- Ewa Prusińska -
O jakich muzach mówisz ?
Pisałem automatycznie by kartki wypełniać drukiem,
wiedząc że te wiersze umrą i tak...
By być kobietą to nie tylko lusterko w ręku,
oglądania swego przybytku - tu i tam.
Różnorodność wyłapuję w przyrodzie -
wędruję by poznawać dźwięki miłości
ale nie u kobiet - morwy są mi bliższe.
A tam od rana koncert trwa - szpaki dominują,
nabieram siły by w kole zaczarowanych uczuć
zbierać dominujący z ciała zapach róż.
I wejść głębiej nagi - byś czuła krwawienie skał,
zapłodnić cię tylko wiosennymi ogrodami !
14.2.2012 - Ustka
Wtorek 13:24
Zygmunt Jan Prusiński
ROZPOCZNĘ MGŁĘ KOKIETOWAĆ
Ewie Prusińskiej
W drapię się między sękami drzewa.
Na górze dowiem się jak kochać -
może inaczej - jak być kochanym.
Nie znam tych uczuć -
nie znalazłem podkowy
a karty u cyganki były sfałszowane.
Porąbane to życie całe !
Ludzie gadają jak maszynki -
przelewa się potok z ich ust...
A ja pragnę miłosnego milczenia -
bym tylko słyszał śpiew czyżyka.
I to mi wystarczy !
Być w kobiecie wyciszony.
10.2.2012 - Ustka
Piątek 22:10
Zygmunt Jan Prusiński
W KOLE ZAMKNIĘTYCH UCZUĆ
Ewie Prusińskiej
Motto: Bo ja w tej jednej Ewie
mam wszystkie Ewy !
Niepostrzeżenie wymknąłem się od strony światła.
Znam na skróty ścieżkę
która mnie prowadzi do ciebie.
Przy starym młynie w Bydlinie
rzeka Słupia mnie zna -
po swojemu wita samotnika.
Często tam piszę wiersze -
teraz o tobie rezerwuję
a plusk wody tonuje temperament.
Będziesz tutaj gościem
jak przyjedziesz poznawać
krainy ukryte przeze mnie.
Tam spoczniemy pod drzewami -
opowiem ci o napisanej noweli.
9.2.2012 - Ustka
Czwartek 21:25
Zygmunt Jan Prusiński
W KOCHANIU SZUKAM PEREŁ UCZUĆ
Ewie Prusińskiej
Jeśli wiatr podgląda cię
pod sukienkę -
to nie wiem jak się zachować.
Jeśli masz do niego
numer telefonu -
powiedz mu żeby tego nie robił.
Od zaglądania to ja jestem
prawdziwy i właściwy -
wybrany z liści gałązek akacji.
Od jutra ja zaglądam -
bo tam ukryłem swój skarb !
9.2.2012 - Ustka
Czwartek 19:16
Zygmunt Jan Prusiński
ŚCIEŻKI MIŁOŚCI
Ewie Prusińskiej
Nie bronię wiatru
który łamie drzewa -
to moje rodzeństwo.
W opisach najpierw maluję
a dopiero słowa składam.
Wiesz ile bym mógł
ostrzejsze w kolorze
erotyki napisać.
Wciąż trzymam się balastu
jakby schodził po gałęziach w dół.
Bo tam niżej pod osłoną
czekasz na mój lot.
Drzewa - ptaki - miłość...
7.2.2012 - Ustka
Wtorek 15:20
Zygmunt Jan Prusiński
BEZSZELESTNA MIŁOŚĆ
Ewie Prusińskiej
Bezszelestna miłość -
dwa drzewka obok siebie
zapatrzone każdego dnia.
Odległość pomiędzy nimi
jest na wyciągnięcie rąk -
lecz fizycznie nie mogą.
On jej deklamuje wiersze -
pisze na pamięć dosłownie.
Ona z wrażenia wilgotnieje...
A on jej szepce i szepce -
więc w tej miłości rosną !
7.2.2012 - Ustka
Wtorek 12:59
Zygmunt Jan Prusiński
ROZTERKI ODŁÓŻ NA PÓŁKĘ
Ewie Prusińskiej
Twoje ręce dzisiaj tuliłem,
nie dlatego że jest zima.
Tulę ręce kiedy śpisz
w moich prądach
rzecznych płyniesz.
Tajemnice dotyku
jak z kory łódeczka
płynie po zatokach,
z wiatrem naprowadzam
do szczególnych miejsc.
Twoje królewskie uda
jak królewskie buki
z dumą spoglądają.
I one wierzą
że ten wiersz w tobie
ma znaczenie dla poety -
dla księżycowego kochanka.
7.2.2012 - Ustka
Wtorek 12:16
Zygmunt Jan Prusiński
W CICHYM PRZYTULENIU SŁOWA
Ewie Prusińskiej
Motto: Taka smutna tu jesteś...
Ale ten smutek i tak jest dla mnie bliski...
Nie odejdę dalej niż twój wzrok,
nie odejdę dalej niż myśl
w mgłę się zamienia -
tego nie zrobię.
To zdjęcie jest najważniejsze,
nawet w wierszu trudno
scharakteryzować -
ten ludzki smutek.
Ewo polnych kwiatów,
w muzyce podaj ręce.
Jest tyle do zrobienia -
twarz twoją muszę rozweselić !
Znam stary młyn,
tam wracają łososie do domu.
Na drewnianym mostku
będziesz dla mnie gwiazdą.
6.2.2012 - Ustka
Poniedziałek 22:36
Zygmunt Jan Prusiński
POŻEGNALNY WIERSZ W PONIEDZIAŁEK
Ewie Prusińskiej
Nie wiedziałem że mróz
będzie wspólnikiem za oknem.
Jeśli spoglądam na niebo
to wiersze swoje czytam.
Wiesz ile tam jest w niebie -
ten będzie pięćdziesiątym.
Gdyby liczyć wysiłek
byłoby kilka kilometrów.
I nigdy nie kłamałem...
Poezja nie cierpi kłamców.
Poniedziałek - zwykły dzień
listonosz wrzuci do skrzynki
ten pożegnalny wiersz...
6.2.2012 - Ustka
Poniedziałek 9:58
Ewunia ! Tam Ciebie zaprowadzę. Tam będzie kwiatowa miłość !

___________________________________
Szkic literacki Karola Zielińskiego
Komentarz z lubczasopisma: Ale Literatura
@Zygmunt Jan Prusiński
Słodki Mistrzu ! Niech Archanielskie trąby głoszą że jest Pan Poetą ! (Jestem odmiennego zdania, niż pani Canela, żeby wystarczyło 10 pańskich wierszy miłosnych zamiast 100 i tysiąca, bo przecież każdy jest inny, w swej inności i wonności, tak samo jak kwiat nasturcji inaczej pachnie od rezedy. Ona miała na myśli i ja też, że gdy do bukietu nasturcji dołoży się papier w którym były śledzie, to zapach jest jeszcze bardziej interesujący i nie powiedzą, że jednak te wiersze są ciut za słodkie i za mdłe. (Znowu nie trafione, ale trudno), natomiast gdyby bukiecik ten leżał w kuchni koło co dopiero usmażonego kotleta i nabrał zapaszku kucharskiej ręki, to spektrum by się jeszcze bardziej powiększyło i oznaczało ciut co innego. Na razie jednak wszystkie pańskie wiersze leżą w konwencji "między ustami a brzegiem pucharu" i są jednorodne w swej elegancji. Mnie się to podoba, bo się nie boję opinii ckliwego wielbiciela sentymentalizmu, w stylu "kochanka Justyny".
Drogi Panie, niech się Pan nie gniewa, że tak te kwestie z panią Mar roztrząsamy, bo jest co roztrząsać, jest problem, skoro pan Pisze - i to elegancko - te setki niepodobnych jednak do siebie a jednak jednorodnych, w tej samej konwencji wierszy. Po prostu ta ilość zabija wieka, że można o tym samym (o miejscu między ustami a pucharem) pisać i pisać i to nie jest nudne, chociaż sprawia wrażenie oswojenia, osłuchania i bliskiej znajomości ? W tym jest problem, że jest Pan nową jakością. Będąc męską szowinistyczna świnią, zastanawiam się, czy by było tak samo elegancko gdyby było: "Między udami a brzegiem pucharu". I powiadam, że to dlatego jest takie interesujące, że sprawia wrażenie "miejsca między ustami a brzegiem pucharu", podczas gdy w rzeczywistości jest bardzo często "między udami a brzegiem pucharu". "Między dupcią a brzegiem pucharu"; "między placami a brzegiem pucharu" etc. I to jest piękne i to nie razi i to nawet nie jest zauważalne poprzez wielu !
I o to chodzi, że jest Pan mistrzem jakiegoś eleganckiego nieświńskiego świntuszenia (też !) Tak to widzę ! I tak myślę, że napisanie tysięcy tego typu wierszy nie tylko nie szkodzi, ale jest oznaką nowego rodzaju geniuszu, bo między tymi wierszami znajdują się perełki mistyki religijno-miłosnej, kiedy dziewica się rozbiera do naga i tuli się całym ciałem do krzyża, do kwiatów, do pokrzyw doznając niebiańskiej ekstazy, a Pan jej mówi: „nie dotykaj mnie, bo nie jestem taki odważny". Jakoś mi Pan przypomina Zbigniewa Morsztyna, który wcale nie dbał o opinie, co o jego wierszach inni powiedzą, tylko pisał jakby nie istnieli inni poeci na świecie. Co ciekawe, pisał o kobiecych piersiach, dłoniach, ciele itp. w właściwie widział w nich ukrzyżowanego i uwielbionego Chrystusa. Niektórymi wierszami jego można się podniecić erotycznie, erotycznymi obrazami kobiety, jej piersi etc., a przecież są ukryte obrazy i aluzje do ciała zmartwychwstałego i uwielbionego Zbawiciela. Co gorsza, nikt o tym nie pisze jakby nikt nie zdawał sobie z tego sprawy. Mam przyjaciela w Krakowie, oczytanego w poezji staropolskiej i on to potwierdza. Więc sprawa nie leży w oparach mojego prywatnego seksistowskiego mniemania. O niektórych pańskich wierszach sądzę podobnie. Poza tym jakość wierszy i ich walorów poetyckich leży jednak w statystyce. Rzecz polega na rozwijaniu talentu, a gdy się często i dużo pisze to się rozwija talent. Oczywiście jeśli się go ma. A Pan go ma i ma Pan do tego prawo.
Co do wydawania pańskich wierszy, to nawet uważam, że na razie nie powinien ich Pan "weryfikować" poprzez ładowanie na papier, i porcjowa na jakieś tomiki, bo one są całością, ich początek jest gdzieś w kosmosie i koniec również w kosmosie... Pan się przysiadł do kosmicznej uczty, do stołu który ma długość nieskończoną i zaczął wyrywać swoim umysłem, swoją poetycką intuicją kawałki z tego sznura pereł, z tego metafizycznego tortu. Bowiem te wiersze są opisem metafizycznej piękności świata, w której też Pan takim jest i my wszyscy, ale szczególnie Pan, ze swymi klawiaturami poetyckiego słowa i bąblami "kolczastego lasu". Gdyby Pańskie frazy o rozdartym sercu w kryształowym kielichu były tylko przypadkowymi "nawijkami" a nie fragmentami metafizycznej całości, toby Panu rychło brakło "konceptu" i by Pan szybko zamilknął. Ale nie. Pan nie zamilknie, bo Pan siedzi przy ogromnej wstędze kosmicznego stołu, na której pojawia się całe nieprzebrane bogactwo stworzonego świata, które jest nie do wyczerpania. Pan jest jednak poetą zewnętrznym, czyli opisywaczem zewnętrzności a nie wnętrzności (jak inni poeci, którzy nadsłuchują tego, co im burczy w kiszkach, w tym w kiszce stolcowej i z tego czerpią "natchnienie"). Pan jest poetą ekstrawertykiem (jak np. Gałczyński), który czerpie i opisuje urodę świata; w tym urodę kobiet, które są jego częścią. Pańskie skargi, że jest Pan nieszczęśliwy, bo sam i niezrozumiany, są jakby na dalekim marginesie, i tego nieszczęścia nawet dobrze nie widać wśród tych świateł i świecideł, w których Pan tonie cały.
Zapyta Pan a gdzież te kosmiczne światła, o których Prusiński pisze ? "Świat" (choćby go sam diabeł stworzył - a nie Bóg) jest elegancki i Pan jest elegancki. Te światła pochodzą choćby od pięknej kobiecej skóry bohaterek pańskich wierszy, od ich oczu, od wybłyszczonych ust, od brylantowych lakierów do paznokci i rączek i nóżek ! Ach te paznokietki ! Od tego, jak Pan się do nich zwraca, świetliście. Im bardziej Pan klnie na swoje realne Krystyny Amon, tym bardziej wielbi ich ciała i dusze w wierszach przydając im wspaniałej świetlistości. Boski Orfeuszu i Apollinie. Pani Marzenko ! To jest nasz Apollon Belwederski i nasz Featon ! Kuros Belwederski ! (Jeśli gawiedź wie co to znaczy ! Salve o Boski ! Salve !
Kraków. 28.03.2012
_____________________________

No wreszcie. Bo ile lat Polacy mają być przez nich niewolnikami !
_________________________________



Komentarze
Pokaż komentarze (29)