Zygmunt Jan Prusiński
WRZOSOWISKA I WODOROSTY - część druga
Dialog Zakochanych...
|
Zygmunt
|
Ewa
Oczywiście, że usłyszałam poranny śpiew Skowronka Zygmunta...:)
Dzień Dobry ! w Saloniku Ciszy...
Zygmunt
Tak, zgadza się... Więc Witam Cię w Saloniku Ciszy - Poezji !
Jesteś wyjątkowa, wiesz ? Masz przywileje że nie musisz pukać do drzwi owego Saloniku...
Wczoraj ułożyłem wiersze do Salonu 24 jako II część "Wrzosowiska i wodorosty", czytałaś ? Zrobiłaś sobie kopię ? Bo powinnaś; te wiersze są dla Ciebie. Te wiersze są o Tobie - o mnie - o nas. Czujesz je duchowo, choć żywe oczy czytają. Ale ile ma trwać ta fizyczna metafizyka ? To tak jakbym był na pustyni i szukał Ciebie jako dla mnie tę ostateczną Oazę...
W wierszu też się męczę.
A dzisiaj planuję napisać następne do 6 tomu - cyklu o pięknej pani która nazywa się Ewa Prusińska.
Ewa
Przecież Twoje wiersze mają lekkie strofy... Nie można się zmęczyć, co najwyżej wstrzymać oddech. A Ty sam tak naturalnie, lekko trzymasz pióro, śmigasz nim tu i tam niczym młody jelonek...hi, hi... Piszesz "męczę się w wierszach" - to może na chwilę usiądźmy...?
Zygmunt
Męczę się w wierszach, no to Ty każesz usiąść gdzieś w miłym miejscu dla nas. Więc chodź tam gdzie rosną rodzinne brzeziny, jest tam kilkanaście brzózek idealny cień od słońca, rosną tam też na trawie kilkadziesiąt czerwonych muchomorów, cudowny widok.
To miejsce znalazłem przed wjazdem do Ustki kiedy chodziłem na grzyby. Powiedziałem leśnym przyjaciołom że przyjdę tu kiedyś z Ewą. Zatem czekają że tu będziemy się gościć miłością, przecież wiesz że mnie uroki ruszają więc nie mogę o tak przejść bez akcentów i pocałunków i pieszczot...
Znasz mnie ?
Jestem pod Twoją Sukienką wraz z Motylami - Zygmunt
Ustka. 3 Sierpnia 2012 r.
______________________________Dopisek
Zygmunt
Ewunia, usiądź - a ja będę nauczał... jak pastor. W ogóle Zygmunt powinien być księdzem. Jest jeden Zygmunt Prusiński Franciszkaninem, w Meksyku jest proboszczem kościoła rzymsko-katolickiego. Weź na Googlach hasło napisz:
Pastor Zygmunt Prusiński...
Ewa
Co do księdza się nie zgadzam...chyba, ze wywrotowiec ? Widziałeś księdza piszącego erotyki...? Nie wytrzymałby tego napięcia w naturze...
Zygmunt
Widziałeś księdza piszącego erotyki...?___________Śmiałem się a dźwięk mój znasz i kształt ust... No postarałaś się napisać inteligentnie ! A kiedy nie piszesz tak mądrze. Wiesz że na pisanie jestem czuły i bystry. Za to całuję Twe Stopy które wciąż do mnie idą !
_____________________

Zygmunt Jan Prusiński
ZBIERANIE SKRUCHY Z NIEBA
Motto: "Spokojnie wady mam !
Dobranoc Zyga – wyśpijmy się”.
- Ewa Prusińska -
Opętanie nocy czasem przeszkadza.
Zbieram popękane muszelki
chcę z nich ułożyć wiersz.
Moja kobieta układa sen
beze mnie zaznaczam -
ja wciąż płynę do niej...
Odyseja jeszcze nie skończona.
Nawlekam pieszczotliwe słowa
nie tylko w poezji – w miłości też.
Bo samotność jest moją wolą
odkupuję grzechy czyjeś -
jest ich tyle na drodze.
Wystarczy podnieść...
A niebo i tak milczy !
10.7.2012 - Ustka
Wtorek 6:39
Zygmunt Jan Prusiński
ZASŁANIAJĄ MNIE WZGÓRZA
Motto: "Taka Miłość pokona wszystkie
przeszkody. Aż Cię ukocham"!
- Ewa Prusińska -
Jesteśmy podobni
bo czuli
jak te igraszki nocą.
Zdobywam przestrzeń
po kryjomu
odbywa się taniec godów.
Delikatnie kładę rękę -
wkoło rośnie cały zmierzch.
Błyskotliwie namaszczam cię
by lot był możliwie długi.
Jak dalej ciebie zobaczyć -
zasłaniają mnie wzgórza.
Sutki drogocenne
jak kryształki
chowam w ręku.
To moje paciorki miłości...
Nikomu nie oddam !
10.7.2012 - Ustka
Wtorek 16:56
Zygmunt Jan Prusiński
WRAŻLIWOŚĆ Z KORZENI UCZUĆ
Motto: „Och Zygmunt... już masz ładne oczy,
przestań płakać. Ewunia da radę, ale ma ciężko.
Teraz się uśmiecha – idzie prać”!
- Ewa Prusińska -
Miłość nie rodzi się zwyczajnie
jest ona tajemną substancją
niczym trucizna wypita z kielicha.
To fakt że namiętnie zbieram
majowe ślady kiedy byłaś
podlotką moich snów -
tańczyłaś na wydmach !
Zbierałem oklaski od przyjaciół
gratulowali mi kobiety z południa
cicha radość spływa po policzku łzą.
- Czy są mężczyźni którzy nie płaczą ?
Moja wrażliwość ma korzenie uczuć...
12.7.2012 - Ustka
Czwartek 14:10
Zygmunt Jan Prusiński
ŚPI EWA BEZE MNIE
Motto: "Idę spać, do jutra !
Kochaj i tęsknij..."
- Ewa Prusińska -
No tak jakoś wyszło.
Rzeka ma dwa brzegi
a ja mam dziewczynęze Złotego Brzegu.
Ustka ma też morski brzeg
i łóżko Ewy ma dwa brzegi.
Wiem że jeden brzeg czeka na mnie.
Ale jestem w delegacji.
Dlatego codziennie do mnie pisze:
"Kochaj i tęsknij"...
Więc kocham i tęsknię
pisząc o niej wiersze.
13.7.2012 - Ustka
Piątek 11:10

Zygmunt Jan Prusiński
MIŁOŚĆ PODLOTKI
Motto: „Kurczę napisałam do Ciebie długi list,
ale urwało i zostawiło dwa zdania !
Tekst zniknął. Zastrzelę się...!!!
- Ewa Prusińska -
- Co miłość czyni z człowieka
który kocha czystym uczuciem ?
Tyle lat szukaliśmy się w wrzosowiskach i wodorostach -
ile świetlnych śladów zostawiłem
od dwudziestu czterech lat....
Rysowałaś mnie ołówkiem
by zapamiętać moje rysy twarzy.
Malowałaś mnie na szkle zimą w sypialni
czasem bałwankiem wyszedłem -
całowałaś moje usta.
A ja dla ciebie pisałem ballady
i w kraju i zagranicą – pofrunęły w przestrzeń nieznaną.
Nie mam się czym pochwalić -
gitara strun nie ma – sprzedałem by zegarek kupić
na poranne wstawanie.
Z twoich uczuć we mnie drzewa rosną -
drzewo figowe pierwsze urosło.
Akurat zrywam owoce – pospiesz się
figi są tak słodkie jak moja miłość do ciebie !
14.7.2012 - Ustka
Sobota 15:04
Zygmunt Jan Prusiński
ŚPIEWA BEZE MNIE
Ewie Prusińskiej
Dzisiaj śpiewa beze mnie.
Nie dojechałem na spotkanie
drogi są nieprzejezdne.
Powinienem zadzwonić -
usprawiedliwić tych co czekali
a tym bardziej ją – tańczącą solistkę.
Przechodzę jakieś kawalerskie wyczyny.
Poniekąd rzadko piszę o wyczynach -
po prostu nie praktykuję.
Zauważyłem że oplatam się czarnym kolorem.
Wczoraj z rana śniła mi się Doda -
przez chwilę tańczyłem z nią.
Dwa zdjęcia jej zrobiłem.
Uścisnęła mnie i pocałowała w policzek
czerwona pomadka została...
- Dlaczego mi się przyśniła Doda ?
Nigdy z Ewy nie zrezygnuję -
nawet i we śnie !
14.7.2012 - Ustka
Sobota 18:13
Zygmunt Jan Prusiński
WIERSZE NA DOBRANOC
Ewie Prusińskiej
W nocnej odległości od siebie
czytałem ci moje wiersze -
było późno tuż przed jedenastą.
Jako nocny mężczyzna
inaczej ilustruję wydarzenia -
wczoraj syn założył mi Skype.
Więc czytałem wiersz kolejny
a ty po drugiej stronie
za białą bramą oddalałaś się...
Czy pamiętasz mnie
nocnego twórcę miłości -
wszak byłem blisko ?
16.7.2012 - Ustka
Poniedziałek 6:37
Zygmunt Jan Prusiński
DZIĘKUJĘ CI POCAŁUNKIEM PTAKA
Ewie Prusińskiej
Nie jestem tylko mgłą która zajrzy do okna,
zapuka bezszelestnie a jednak słyszysz
wstajesz naga i odsłaniasz firankę.
Ja twój kochanek z księżycowej krainy
uwielbiam cię pieścić z rana -
jakby górskie źródła siły mi przekazały.
Kochasz moje ręce które rzeźbią twe ciało,
obracasz się delikatnie w tańcu -
podziwiam dzieło nadane tobie w naturze.
A kiedy zbliża się we mnie ten dar
wchłaniasz każdą kropelkę rosy.
Nawilżasz ognie ustami...
17.7.2012 - Ustka
Wtorek 7:49

Zygmunt Jan Prusiński
MALOWANI PASTERZE Z GÓR
Ewie Prusińskiej
Motto: "...kiedy ulice biegną witać ranek"
- Rainer Maria Rilke -
Dawno nie pisałem
a dla mnie dwa dni to wiek krzyku.
Rozpościela się srebrzysty pokłon światła
akurat pada deszcz na moje łąki.
Miałaś przybyć o poranku
dać mi zapach z twych rąk.
Kochliwość moja to potęga żywicy
rozmawiam z dziewiczą sosną o tobie
akurat dzisiaj czwartek.
Piję kakao – kawy mniej piję
jak porzuciłem ostatni dymek z papierosa.
Ale to dzięki silnym prądom
unoszą się skrzydła rzeki.
- Czy w tym roku zapanuję nad twoim ciałem ?
Czy wbiegniesz z ulicą radosna
i zapowiesz ten właśnie rozdział
o którym już napisałem
w "Zaczarowanej muszelce"?
Chcę nie tylko ciebie kochać
ale zaprowadzić do księżycowego lasu.
Akurat pasterze z gór wracają...
19.7.2012 - Ustka
Czwartek 16:38
Zygmunt Jan Prusiński
SŁODKI GRZECH JUTRA
Ewie Prusińskiej
Motto: „Zetknięcie nasze jest jak pociągnięcie
smyczka, oboje łączy nas ze sobą,
żeby dwie struny jednym brzmiały głosem”.
- Rainer Maria Rilke -
Staraniem jest obudzić cię porą miłości
zastąpić noc iskrzącymi pocałunkami,
zasyczeć jak głodny wąż skalny
roznamiętnić krajobraz wokół.
Ponad ciszą skropioną odbywa się
tajemnicza melodia z korzeni,
poniekąd walczysz by dwie struny
koncertowo na skrzypcach zagrały.
Tli się potęga splecionych rąk
z zapisanych książek słów wiele,
ty jako Roksana na balkonie
a ja Cyrano deklamuję wiersze.
Głód miłości nie zatrzyma nas nigdy
znamy siebie jak te wierzby za oknem,
ponad czas gnany przed nami
zbieramy morskie kamyki na plaży.
20.7.2012 - Ustka
Piątek 8:16
Zygmunt Jan Prusiński
W KLIMACIE TRZECIEGO DNIA
Ewie Prusińskiej
Motto: „Noc jest dziewicą”
- Bayly Jaime -
Moja dziewica
ma rude włosy
i uśmiech sikorki.
Wszystko o mnie wie
nawet i to że gwiżdżę
pod jej oknami.
Oswobodzony od wiatru
północy wykradam bukom
majestatyczny ich urok.
Trzy dni temu na Skype
widziałem Ewę na ekranie
tańczyła bolero i sambę.
Kiedy noc jest dziewicza
moją dziewicę namawiam
do przejścia przez granicę !
20.7.2012 - Ustka
Piątek 11:15
Zygmunt Jan Prusiński
TAM GDZIE TYLKO MOŻNA...
Ewie Prusińskiej
Serdeczna i naga okrywasz się futrem
zasłaniasz naszyjnik z czarnych pereł.
W otoczce deszczowych ogrodów
na dotyk ukryłem białe zbawienie.
Jestem cieniem w twych ruchach
kiedy ty odpoczywasz ja biegnę.
Mijam biblioteki – moje salony
w nich godzinami przesiadywałem.
Lubiłem marzyć w tych bibliotekach
sam do Boga rzekłem – będę pisarzem !
Wracając z zielonych wzgórz od południa
anioł z nieba kartkę rzucił z pozdrowieniami.
Ale ty gdzieś ukryta nagim posągiem
krwawisz miłością w wysokich trawach.
Nocne powroty z muzyką Johannesa Brahmsa
w tunelu brzmi akord czuły – czujesz ?
W tej doskonałości odbierasz interwały
samotnego kochanka – rozwidniając mu miejsce.
By się spiętrzały wichury nad drzewami -
by Erotyki moje w tobie na zawsze zostały.
20.7.2012 - Ustka
Piątek 19:09

Zygmunt Jan Prusiński
WYBIEC PRZED TOBĄ SZEPTEM
Ewie Prusińskiej
Motto: „jakże mi szkoda
tej zawsze jednej strony nie widzianej”!
- Miron Białoszewski -
Moje sny są przejrzyste
jeśli ciebie goszczę
a wdzięki twe są przyjazne.
Zahaczam jedną myśl o akację
sznur korali spadł ci z szyi
posypały się owoce z jarzębiny.
Pragnę cię kochać jedenaście minut -
wczoraj mi o tym powiedziałaś
bo tyle ma trwać to zbliżenie.
Szykuję się skrzydłami
nadać ton w kolczastym lesie
wybiec przed tobą szeptem
by nie zranić pieśni jaskółek...
Bo każda strona twego ciała
jest dla mnie w śnie widzialna.
22.7.2012 - Ustka
Niedziela 9:02
Zygmunt Jan Prusiński
POKOJOWE ZAMIERZENIA I RZEŹBA CIENI
Ewie Prusińskiej
Motto: „ciemny negatyw pokoju
z którego wypadła
jedna dzienna rzeźba”
- Miron Białoszewski -
Podejrzewam że jestem głodny
a to z przyczyn ciągłego myślenia
zakorzeniłem się na dobre
w twoich pomieszczeniach
znam je i wiem jaka jest temperatura
gdy zbliżam się do twoich kolan
by zdusić kłopotliwą muchę
która akurat ulubiła to miejsce
a przecież jest tyle innych
więc muszę ją zabić
by mi nie przeszkadzała
rozsunąć tych kolan bym widział
to co chcę zobaczyć w poniedziałek
zresztą sama czekasz bym mógł
udowodnić te jedenaście minut
na podłodze w pokoju
nie bacząc na to kto patrzy
kto przygląda się z cieni
występujących sprzed trzystu laty
takowe duchowe zabliźnienia
krzyku i płaczu
spowita czułością moich ramion
oddychasz szczęśliwa
a otwarte usta tylko całować
jak długi zmierzch w saloniku
gdzie w kominku huczy od plotek
jak to zawsze bywa
kiedy budzą zakochani życie
a w tym przypadku drzewo miłości...
23.7.2012 - Ustka
Poniedziałek 8:33
Zygmunt Jan Prusiński
ZA PEWNYM ZAKRĘTEM W LETNIEJ SUKIENCE
Ewie Prusińskiej
Motto: "To nie tylko
zgubione włosy.
Opuszczone miejsce
często boli".
- Miron Białoszewski -
Jesteś wtajemniczona.
Ocukrowana moimi słowami
rośniesz dla mnie jak morwa.
Stabilizuję uczucia.
Układam je dotykiem drzew
by miały moc na wietrze.
Wczoraj ranne zaklinanie.
Źle były ułożone instrumenty
a kurz swoisty przylepiec...
Ale wiesz jaki jestem.
Pokrzyczę na wrony
i dalej wierzby kocham !
A ciebie kocham nadzwyczajnie -
nie mogę oprzeć się miłości.
24.7.2012 - Ustka
Wtorek 6:19

Karol Zieliński
Komentarz z lubczasopisma: Ale Literatura
@Zygmunt Jan Prusiński
Panie Zygmuncie, czytam: "Dążę do pokoju naszych ciał/ fioletowe słowa rzeźbię - jest zarys i rysa modlitwy/ głodnej w moim pocieszeniu/ na zielonym prześcieradle/ gdzie wszystko rośnie powoli”. I zastanawiam się czy są to metafory. To bardzo dobrze, że dąży Pan do pokoju ciał. Ale czy jest to metafora czy już język prozy ? Ba, zdanie: „na zielonym prześcieradle wszystko rośnie powoli”, może być zdaniem nie tylko poetyckim ale nawet naukowym, bo zostawmy mokre prześcieradło w wilgotnym pomieszczeniu a z biegiem czasu wyrosną na nim pleśnie, grzyby, kiełki roślinne, trawa, a nawet zawiązki systemów korzeniowych drzew. Więc jest to zdanie obiektywne naukowo, dalekie od poetyckiej przenośni. Ja wiem, że tak piszą wszyscy, ale czy to nie jest ślizganie się po kisielu ? To oczywiste, że lepiej być zdrowym, młodym i bogatym… To oczywiste, że lepiej wtedy kochać, śmiać się, mówić komplementy niż nienawidzić, myśleć o śmierci i przeklinać. Ja kiedyś na jakimś sympozjum zgorszyłem prałatów mówiąc, że naszą radosność z obcowania z Bogiem i z dobrymi ludźmi zatruwa myśl o śmierci i lęk przed śmiercią. Że ten fakt kasuje każdą pozytywną wypowiedź, nie dopuszczając do jej sensowności. Tylko wypowiedzi negatywne, negujące wartość życia, przeżycia etc. mają sens, bo są oparte o gorycz krzywdy i lęk przed cierpieniem śmierci. Bo śmierć nie tylko jest stanem, w którym nas nie ma, i nie cierpimy, nie przejmując się, że nas nie ma, ale wobec faktu, że „czas przeżywany” (a nie ten mierzony, zegarowy), jest realnie istniejącym stanem egzystencji który, może w poszczególnych przypadkach „rozwlec się do rozmiarów wieczności”, przynosząc jednostce zmarłej faktycznie, ale nie mentalnie, niewysłowione cierpienia z racji uzmysłowionej niesprawiedliwości śmierci. Moja myśl (i nie tylko moja) jest taka, że nie w całości naraz umieramy, i umierając biologicznie nie musimy umrzeć mentalnie. Nasza mentalność nie kończy się wraz ze śmiercią i nie jest zależna od namacalnej fizycznie, rejestrowanej przez encefalografy, świadomości. Gdyby tak i było, nie byłoby czegoś tak subtelnego i skomplikowanego jak stan poetycki, jak ukryta w rzeczy zwykłej poezja etc.
W pańskich wierszach właśnie jest ukryta w rzeczach zwykłych poezja, i jest tam dużo wierszowanej prozy, ale czasem brak mi prawdziwie poetyckiej metafory. Jesienin np. znajdował metafory na stan, w którym „słońce na słońce utopione w bagnach” – umiał to wyrazić w dwóch słowach. Jednym słowem, chodzi mi o taką metaforę, w której rzecz opisana jest no możliwa do zaistnienia. A u Pana wszystkie niemal rzeczy istnieją realnie w realnych prozatorskich związkach przyczynowych. Owszem, byłbym niesprawiedliwy, gdym twierdził, że takich metafor u Pana wcale nie ma, bo choćby te: „Rośliny plotkują o nas” / „instynkty miażdżą struny” etc., to są „rzeczy-przedmioty” poetyckie, możliwe do istnienia tylko w poezji. Ale mnie chodzi jeszcze o metafory realizujące w poetyckim świecie jeszcze głębsze związki (możliwe do semantycznego rozbioru i logicznego opisania. Mówiliśmy ostatnio o „metaforze” a raczej zdaniu prozatorskim funkcjonującym na pożyczce z licencji poetica w funkcji metafory: „pasterze schodzą w gór”...
Wartość artystyczna to jest coś, co jest niemożliwe dla zrozumienia i rozszyfrowania dla prostaka, jak muzyka sfer niebieskich. Poeta posługuje się logiką wyższą i paradoksalną, taką, jaką posługiwał się Bóg podczas stwarzania Adama i Ewy, dając im wolną wolę i ryzykując, że z jego ukochanych dzieci staną się, na własne życzenie, brudnymi świniami. A jednak postąpił jak postąpił, jak głupiec i geniusz ! W jego rozumieniu, Kulbaki, te owe kilka strof wiersza, składających się z ułożonych w następujących po sobie króciutkich haiku, powinno się tak połamać, pogruchotać młotkiem boskiej, eschatologicznej logiki tworzenia świata, żeby nie były podobne do niczego istniejącego na tym świecie i dopiero wtedy poskładać je według logiki paradoksalnej, czyli logiki śmierci. Dopiero taki wiersz może koić nasze lęki i rozpacze życiowe, wobec niezrozumienia przyczyn i ogromu bezsensu żądania przywrócenia jedności widzialnemu światu. Sens świata jest sensowny dla tych, którzy tworzą ten świat. Jest on bezsensowny dla nas, którzy żyjemy poza światem. Dla nas, którzy żyjemy w „żywej śmierci”. Bo oprócz „żywego życia”, tak sławionego przez Fiodora Dostojewskiego, trzeba jeszcze podnosić wielką wartość „żywej śmierci”, w której egzystuje, żyjąc na umarciu, jako żywe trupy, dziewięć dziesiątych ludzkości.
Cóż w tego, że kobieta deklaruje mężczyźnie miłość i rodzi mu żywe dzieci, zamieniane szybko w małe trupiątka, skoro jest to miłość trupianki ? Ten stan jest niewykrywalny niewidoczny na zewnątrz psychicznego życia, bo mąż nie dysponuje wykrywaczem kłamstw, wykrywaczem trupich, kłamliwych myśli, ale gdyby takowy posiadał, to by się prędko powiesił z przerażania, że mieszka z trupami na jakimś cmentarzu, gdzie robaki zgryzają powoli jego meble, niczym deski trumien i naśmiewają się z głupich ludzkich łez, wysychających wśród więdnących kwiatów. I to jest piękne, ale dopiero wtedy, gdy spojrzymy na to okiem robaka, nie człowieka. Bo tylko robak widzi więdnięcie i ma świadomy udział w uczcie gnicia i rozpadu. Człowiek też ucztuje na śmierci i gniciu zwierząt, ale bez tego robaczego cudnego, wzmacniającego naszą odporność przeciwko rozkładowi, weryzmu, który pozwala robactwu prócz zaspokojenia smaków fizjologicznych, zaspokajać smaki intelektualne i potrzeby duchowe. Natomiast wśród ludzi, gdzie żona na zgniłe, obce „żywemu życiu” myśli, a dzieci nijak nie przystają do rozwoju na jakość, a przyrastają tylko jak kamienie, obrastające mchem, na ilość, żona (niczym Sonia Marmieładow) myśli jedynie z kategoriach trupiego świata, czyli, jeśli mamy za mały wobec sąsiada i jego firmy zysk, to nie mamy w ogóle zysku i jego sklepik handlujący żelaznymi łańcuchami, wydaje brzęk piekielnego łańcucha, w którym nie dochodzą do naszych uszu żadne nie zniekształcone słowa. Natomiast w brzęku piekielnych łańcuchów i przekleństw potępieńców pozytywny sens mają tylko biblijne napomnienia, żeby szanować wartość własności prywatnej, (bo w piekle siedzą przeważnie rewolucjoniści – których potępieńcy-kapitaliści się brzydzą) i pomnażać zyski z dachówek na kościele. Jeśli Jezus w swym logionie: „Nie będziecie służyć Bogu i mamonie) użył arameńskiego słowa „mammon” w znaczeniu literalnym, to powiedział: „Nie będziecie służyć Bogu rozpusty Mamonowi, złotemu cielcu, który sankcjonuje wśród Żydów kultową rozwiązłość i prostytucję i jednocześnie służyć Jahwe prawowitemu Bogu”. Pierwotnie wśród Żydów służenie mamonie nie miało nic wspólnego z posiadaniem pieniędzy, tylko służyło zaspokojeniu chuci. Związek mamony z pieniędzmi jest pośredni, że za usługi seksualne trzeba płacić i mieć na to pieniądze. Koniec cytatu.
Jak Pan widzi, przy podobnym powoływaniu się na trop pasterzy schodzących z gór, ja mam na myśli śmierć i są oni dla mnie wysłannikami śmierci, dla Pana są wysłannikami miłości. Z tym, że wydaje mi się, że u pana realizują oni bardziej związki prozatorskie, a u mnie bardziej poetyckie, czyli nierealne w świecie rzeczywistym i ukryte. Ale nie możemy się równać z Bogiem, który tak stwarza rzeczy, że są sobą i zarazem metaforami siebie i świata. Pozdro
PS. I proszę mnie nie tytułować profesorem literatury UJ. bo nim nie jestem. Jeśli już Pan musi się do mnie zwracać z namaszczeniem i górnolotnie, to jak kelner do Franca Fiszera: "Boże Ojcze"...
Kraków. 31.07.2012 - 19:46

Ewa Prusińska



Komentarze
Pokaż komentarze (34)