Zygmunt Jan Prusiński

BIAŁE RÓŻAŃCE BIAŁE RÓŻNICE
- część pierwsza
Zygmuncie Janie
o takich mężczyznach jak Ty mówię, że są jak orzech – w twardej osłonie miękkie wnętrze... wrażliwe i kochające.
Nie mogą żyć bez miłości, a ta miłość często gdzieś poza zasięgiem... jak na ironię.
Ty potrzebujesz kobiety z krwi i kości, z żywym intelektem i rozbudzonym erotyzmem.
I żeby jeszcze w sukienkach chciała chodzić.
I żeby była tam, gdzie Ty, a nie – na odległość wiersza, bo to wbrew pozorom jest jednak bardzo daleko...
Mar Pillado
Malaga. 22.5.2011 - 23:34

___________________________
Zygmunt Jan Prusiński
NIE SKRUSZEJE WE MNIE CO W TOBIE JEST
Motto: "cicho szemrze krew
sączy się czas
słodkiego nieistnienia"
- Mar Canela -
Usiądź przy mnie dziewczyno
dawno nie siedziałaś
rzuciwszy swe włosy blond
wiatrowi – złodziejowi.
Nie gniewaj się poetko
że go tak nazywam
pisałem do ciebie list
i mi go znienacka porwał.
Ale w tym liście był wiersz
nie umiem ponownie napisać
na piasku twój ślad jest
lecz trudno go skopiować...
Chodź usiądź przy mnie
posłuchamy ciszy w środku.
- To nasz błogi przyjaciel.
21.9.2012 - Ustka
Piątek 10:01
Zygmunt Jan Prusiński
PRZEŻYJ TO PONOWNIE
Motto: „preludium słodkiego wina
odwieczna mandala zmysłów
tao istnienia”
- Mar Canela -
Przeżyj to
wygodne myśli iskrzą
wobec czułych gestów
w twoim lesie liście nie milczą.
Przeżyj to
opanowana jak mgła
rozciągnij swą pajęczynę
leciutko zgarnij szron z okna.
Przeżyj to
warta gwiazd na niebie
ścieżek krzyżujących
gdzie anioły się budzą.
Przeżyj to...
22.9.2012 - Ustka
Sobota 7:42
Zygmunt Jan Prusiński
ORZEKNĘ CZULE ŻE ISTNIEJĘ
Motto: „przeżyj to
niosąc ciało w duszy
a duszę w przeczuciu
schodząc ze szczytów”
- Mar Canela -
Ten stan co się wkoło kręci
a karuzele milczą w jesieni
nad wiejskim stawem
gdzie kilka gęsi mamroczą
o nieudanym dniu
wrzesień jest pełen mamrotu
wykruszonych nadziei.
Stoi pusty dom
okryty sławą poety
który zamknął się od ludzi
tak zwyczajnie jak
gasi się światło
by ciemność była bliższa
jak naga dziewczyna
na niczyim obrazku
z domalowaną chustą i różą.
I może wystarczy
dopisywać słowa jak schody
jak drabina do komina
a kominiarz czyści
kominy niezauważalnie -
to takie bluesy zamknięte
w dębowej beczce.
A cisza też niczyja
no bo czyja...?
Schodząc ze szczytów
przytul białe wiersze.
22.9.2012 - Ustka
Sobota 17:39
Zygmunt Jan Prusiński
CZARNE LUSTRA W BIELI
Motto: „upalna kanikuła
dzień omdlewa
w objęciach nocy”
- Mar Canela -
Przypominasz mi obraz
leżącej kobiety bez ubrania
naznaczonej na trawie
poza wioskami.
Szeleści piosenka
od dawna nie zaśpiewałaś
o kanikule zapisanym w tle
słonecznego piasku.
Rozrzucasz słowa poecie
jak kwiaty z ogrodów
całujesz niebieski kolor
dlaczego akurat ten ?
Odbieram cię powrotami
fujarki słyszę nad łąkami
i bezludną ciszę
pomiędzy dotykiem słów.
17.8.2012 - Ustka
Piątek 11:14

Zygmunt Jan Prusiński
POETÓW NIKT NIE KOCHA
Mar Pillado
Motto: "Człowiek jest sam dla siebie
zwłaszcza tym ostatnim miejscem..."
- Wiesław Myśliwski -
Rozpościelam sobie samotność
jest łagodna dzisiaj
nie krzywi się
nie pokazuje pazurków
nie warczy...
Jestem szczęśliwym poetą
wieczór się zbliża bez kobiety
co najwyżej duch bez imienia
wskoczy do łóżka
przytuli moje wątpliwości.
I tak niby podobne dni
całuję stare lustra
gdzie dawne damy w nich
przeglądały się
poprawiając toaletę...
Zapisuję w kalendarzu
następny zwycięski dzień
jestem zdrowy
choć samotny w sobie
przed zakrętem
zastanawiam się czy warto
jutro otworzyć oczy.
10.7.2012 - Ustka
Wtorek 21:33
Zygmunt Jan Prusiński
MAGICZNE KRZESŁA
Motto: „krzesło
czarna sukienka
fragment nocy”
- Mar Canela -
O moje krzesła !
O moje światy różowe !
Rosną na moich łąkach -
jestem ich pasterzem
a z rana dziewczyny
szczerozłote
uśmiechnięte zorze.
Każda z nich ma krzesło
siadają jak orkiestra
wiolonczelistek
i grają mi tęsknoty
w tych dźwiękach się goszczę !
W tych ciałach się goszczę
ostatni z błękitnych romantyków
zapomniany wędrowiec
donikąd – zawsze donikąd
z plecakiem wierszy.
O moje krzesła !
O moje światy różowe !
11.7.2012 - Ustka
Środa 7:19
Zygmunt Jan Prusiński
NA HAMAKU NA PLAŻY
Mar Caneli
Motto: "Światło wznosi świątynie na morzu.
Niczym koral swe gałązki w wodzie,
rozprzestrzeniam zmysły
w tej żywej godzinie.
- Octavio Paz -
Słomkowy kapelusz
z czerwoną kokardą
i twoje nogi rozluźnione
i prawa ręka tak znana
i włosy blond.
Nikt ci nie przeszkadza
myśli kłębią się jak dym
może rozpalisz ognisko
o śpiewających chwilach.
Jeśli trafię do ciebie
to wierszem a palma
będzie drogowskazem.
Zawołam z daleka
pomiędzy łączących
myśli z białych pereł
byś je założyła
dzisiaj wieczorem.
11.6.2012 - Ustka
Poniedziałek 19:37
Zygmunt Jan Prusiński
NIEPOKOJE ROSNĄ NA KAMIENIACH
Motto: „wspomnienia twoich złych kobiet
czasem nocą wychodzą ze ścian
samotność podsuwa czyste kartki –
były kiedyś drzewami
w twoim kolczastym lesie”
- Mar Canela -
Te modlitwy niewinne i rosy niewinne
i moje dążenia niewinne i kobieta niewinna
a wiatraki stare zapomniane i stare buki
które ledwie podnoszą gałęzie
by mnie pozdrowić na rozstajach -
we mgle mnie widać powracającego.
Wędruję ze stacji do stacji -
z wiersza do wiersza i wciąż samotny
jak ten księżyc poezji wytacza ścieżki
na niebie – wciąż daleki by go ugościć
w domu którego nigdy nie mam.
A gdybym się przewrócił z jednej nocy
odziany skorupą żółwia – idący tam
gdzie nie ma nikogo tylko pokrzywy
niczym dziewczęta uśmiechnięte -
jakże dla mnie są maciejkami za oknem
pocieszenia – krwiste i tańczące...
Czy będę szczęśliwy na końcu drogi
że w łóżku moim w kolczastym lesie
jest obecna – od lat ta sama drżąca
jak wieczne kryształki na plaży ?
Ja idę bo wiem że ta stacja ostatnia -
że ten wiersz ostatni rozbudzi moje
instynkty męża stanu w leśnej sypialni.
Nigdy nie miałem kobiety...
Nigdy nie miałem domu...
16.6.2012 - Ustka
Sobota 6:48

Zygmunt Jan Prusiński
GDZIE WODA ODCINA NIEBO*
Motto: „...i poszłam...
bo najdłuższa podróż
zaczyna się często
po przybyciu... „
- Mar Canela -
Nie dojdziesz poetko.
Niebo inaczej patrzy kędy
idziesz bosa ziemię przytulić
w takiej kompletnej ciszy
a włosy w warkocz uczesać
by wiatr nie skradł ci myśli
choćby o mnie czy o wierszach
które powstawały w nas.
Nie dojdziesz poetko.
Woda pochłania piasek
nawet i te miejsca rąk
które zakreśliły obecność
na plaży w Maladze -
wspominając polski Bałtyk
o kilka lat młodszą będąc
tam i uśmiech twój zastygł.
Nie dojdziesz poetko.
A wiesz gdzie przebywam -
jakby pośrodku skrzydeł
czy pośrodku dwóch drzew
tak poetycko milczących
że oddech słyszę kobiety
która pisze liryczne wiersze
we fragmencie mnie idącego.
4.5.2012 - Ustka
Piątek 15:41
(Tytuł wiersza: Mar Canela)
Zygmunt Jan Prusiński
KAMIENNE ŚWIATŁO...
Motto: „zrodzona ze światła i wody
kropla wiosennych pragnień
nabiera mocy”
- Mar Canela -
Nie zdążysz powiedzieć „tak”,
żeby nie usłyszeć słów poety
w pobliżu morskich fal.
Ty jesz truskawki w Hiszpanii,
a ja odgarniam śnieg przy domu.
Twoja Gdynia też ośnieżona -
pąki jakby zardzewiałe
milczy tęsknota za kwiatami.
Namalowana w białej bluzce
i w dżinsach – a symbol miłości,
truskawka na kobiecym brzuchu.
Czy czekasz na mnie bym mógł
pożywić się w gościnnym wierszu ?
Jesteś w mojej poezji dźwiękiem,
tak ważnym jak anonimowy ślad
leżącej kobiety w odbiciu światła.
4.4.2012 - Ustka
Środa 10:30
Zygmunt Jan Prusiński
JESTEŚMY GRANITOWI ANIOŁOWIE
Motto: „zawsze chciałam być starsza
teraz jestem”
- Mar Canela -
Otoczona niebieską farbą nieba
zaiste urok twych słów
wprowadza nastrój -
tak jakbyś gasiła ostatnią lampę w oknie
by noc przybliżyć do piersi.
Stoję trochę dalej
za trzecim wierszem jak za drzewem
wtulasz zapach powietrza -
orliki poszły spać na granitowej skale
sypie gwiazdami na twe włosy.
Widzę że jestem ci potrzebny
noc jest tak długa jak myśl poety
by wmawiać sobie
jak na rysunku domalowałem
twoje piersi...
I było mi dobrze na tym wietrze
gdzieś biegłaś i wracałaś
nieosiągalna tu i teraz -
samoistnie burzyło się wnętrze
a burzy wcale nie było.
6.4.2012 - Ustka
Piątek 20:00
Zygmunt Jan Prusiński
METAFORY W TOBIE SĄ SPECYFICZNE...
Motto: „nikomu nie mów
jaka jestem
ptaki i tak wiedzą
nocują nie raz w gnieździe
twojej wyobraźni”
- Mar Canela -
Zdejmij ze mnie ubranie -
byłem podróżnikiem
gdzie nie ma ludzkich odgłosów,
co jedynie z twoich wierszy słyszę.
Gdybym nawet oszalał
nad czyimś pięknem -
choćby stopa wyjęta z piasku,
ubiorę je w zielone pantofelki.
Ta zieleń wiosenna brzmi
otwarciem twego biustu.
Ta zieleń wiosenna brzmi
rozchyleniem twych ud.
Ta zieleń wiosenna brzmi
cichym szeptem na dobranoc.
12.4.2012 - Ustka
Czwartek 10:02

Zygmunt Jan Prusiński
MIGDAŁOWY ZAPACH UST
Motto: „rysuj mnie tylko ołówkiem
i w myślach jedynie
badaj kształt
grafitowej sukienki
przezroczystej jak wiatr”
- Mar Canela -
Spontanicznie
jak migrena czasu
schodzę z intymnej myśli,
by na chwilę spoważnieć.
Ale nie spodziewaj się po mnie
bym grzecznym pozostał,
zachowuję się jak mgła...
Mogę być na twej sukience -
niech będzie grafitowa
i mogę być pod sukienką !
I ja badam kształt w czymś
byś mi zaimponowała,
szeleści biały wiatr
kruszę zerwany kwiat z jesieni.
Jeśli mam cię rysować ołówkiem
za miastem w akacjach,
to dla mnie zmartwychwstaniesz !
Twoje migdałowe usta wycałuję...
12.4.2012 - Ustka
Czwartek 11:41
Zygmunt Jan Prusiński
W DRĄŻENIU SŁÓW NA WIETRZE
Motto: „ja przyjdę tylko na chwilę
aby dorysować
drobne zmarszczki wokół oczu
i zetrzeć
ślady twoich rąk...”
- Mar Canela -
Usypiasz czasem o mnie...
Gdzieś zawieszasz zegar w kącie
i słuchasz jak bije mój czas.
Nie odwracam się od zbitej szyby
w opuszczonym domu. -
Ogrzewam się czyimiś dotykami.
Może tu był romans zakochanych.
Szybuje myszołów nad lasem
a drozdy zakładają gniazdo.
Pora na wyznania nadeszła cicha -
jaskółki jak wiersze lotne...
Obeznać muszę twoje drogi.
I nawet udaje mi się zatańczyć
w lustrze nago – a ty też w środku
tańczysz bolero na obcasach. -
Potrafimy się odnaleźć w Maladze.
12.4.2012 - Ustka
Czwartek 13:13

Dama Madrytu...
______________________________
Uroczystości pogrzebowe śp. Przemysława Gintrowskiego: Warszawa, 29.10.2012r. godz. 12.00, kościół p.w. św. Anny w Wilanowie.
SKACOWANI POECI...
Śp. Przemysławowi Gintrowskiemu___________
Na recital do Wiednia przyjechał wraz z Piotrem Rubikiem. Piotr akompaniował mu na fortepianie a Przemyk przy gitarze i tym swoim chrapliwym głosem w ciszy absolutnej pośród publiczności, płynęły jego słowa o Polsce. Pamiętam co powiedział wówczas do Emigracji polonijnej, cytuję: "Muszę powrócić do piosenek z lat 80' - a rok był wtedy 1992...
Mój wówczas pierworodny syn Marcin Zygmunt Prusiński miał 2 latka. Okropnie dokuczał to znaczy zaczepiał Przemysława. Do Piotra Rubika nie podchodził. Mistrz Przemyk wziął Marcina na kolana, no to znowu spodobała mu się jego broda i rączkami dotykał... bawił się jego brodą.
P. Gintrowski stał się dla mnie kumplem. Był u mnie w domu w Wiedniu w roku 1992 roku. Mógł moje zaproszenie odrzucić, a jednak przyjął po koncercie. Piliśmy koniak i winiak przez 4 godziny i rozmawialiśmy o muzyce, o poezji, o Polsce...
Niech Ci tam Przemysławie śpiewają ballady Aniołowie !
Jutro napiszę poetyckie Elegie, bo akurat Przemysławowi Gintrowskiemu należą się ode mnie. Za tamte chwile w Wiedniu. Stał mi się bliski...

Ustka. 20.10.2012 - 23:57
Zygmunt Jan Prusiński
ZATRZYMAŁEŚ SIĘ W TYM MIEJSCU
Pamięci Przemysława Gintrowskiego
Są przejścia przez pola, przez lasy.
Przejścia są przez rzeki, stawy, jeziora.
I przez góry, i ogrody, i sady -
wszędzie są przejścia oprócz jednego bo takiego nie ma.
Przez śmierć się nie przechodzi,
idzie się ku niej... jak do złej kochanki !
Wczoraj akurat już nie mogłeś przekroczyć granicy
od słowa do słowa, od nuty do nuty.
Gitara dawno nie była pieszczona w twych rękach -
bałeś się że ze strun krew spłynie...
Bóle kwitną po śmierci...
Wiersz się buntuje by go nigdy nie skończyć.
Znam bojaźliwość gdy się wszystko kończy -
jest jałmużna uczuć i przekleństwo !
Nie wiedziałem bracie że się tak męczyłeś.
A przecież ty ludziom pomagałeś,
pomagałeś inaczej myśleć o przeklętym kraju
wciąż jakby na kaca otwieramy oczy -
teraz bez ciebie.
Ty już wyszykowany do Boga się kierujesz,
a ja po drodze donikąd obejrzałem film.
„Papierowe ptaki” - jestem pewny że by ci się spodobał;
czy wiesz Przemysławie że te ptaki ożyły !
21.10.2012 - Ustka
Niedziela 14:41
Wiersz z książki „Skacowani poeci”...

Zygmunt Jan Prusiński
JEST TAKI OGRÓD POETÓW U PANA BOGA
Mojemu kumplowi Przemysławowi Gintrowskiemu
Zostałeś zaproszony Przemysławie
nie chciałeś wszak bo nie skończyłeś ostatniego dzieła -
kto za ciebie dokończy ?
Zatem nic się nie kończy a dopiero zaczyna
i po tobie coś się zaczyna -
może w dniu śmierci narodził się nowy poeta ?
Opijają poeci elegie w knajpach
ci przed którym droga świeci z nieba -
ich wrażliwość to jak rosnące drzewa z uczuć ziemi.
Umarli nie są umarłymi
dopóki żyją w naszych sercach.
Cmentarze są tylko przystankiem...
Pamiętam dzielnicowy stary cmentarzyk w Monachium.
To niczym park dla żywych -
tam babcia z wnuczkiem na spacerze
a i zakochani na ławeczce - i ja tam byłem
pisałem wiersze dla Józefa Mackiewicza.
Naszą misją jest to
że uczymy się przychodzić i odchodzić...
22.10.2012 - Ustka
Poniedziałek 12:39
Wiersz z książki „Skacowani poeci”...

Zygmunt Jan Prusiński
SKALECZONE RYTMY SKALECZONE DŹWIĘKI
Wędrownemu bardowi Przemysławowi Gintrowskiemu
Skup się mistrzu
ból rodzi się zawsze wcześniej
od świtania
kędy mój dziadek Jan Sowiński śpiewał
„Kiedy ranne wstają zorze” -
pieśń zawsze na czasie
nawet jeśli się jest podlotkiem.
Dopiero teraz przeczytałem w prasie
że przyszedłeś na świat z misją
wręczoną przez Boga
w Stargardzie Szczecińskim
a ja w Szczecinie -
i nie wiedzieliśmy o tym
w Wiedniu w mojej garsonierze
przy Margaretengurter...
Skupiamy się po obydwu stronach
twardziele z gitarą w ręku
szczebioce coś jakby marudzenie znikąd
dostało się do krawędzi -
powieka otwiera się zdziwiona
a źrenica rozpatruje sens wiersza.
I gdybyś chciał wstać i krzyknąć na mgłę
ona by poszła z jakimś truizmem
nie zważając na ból odchodzącego
i na ból tego co został w konwulsji żalu.
Tak bardzo pragnąłeś tego Raju w Polsce...
Wędrowałeś naiwny i śpiewałeś -
a ptaki wciąż przede mną
a kałuże wciąż przede mną
a kamienie wciąż przede mną
a drogi wciąż za mną...
23.10.2012 - Ustka
Wtorek 10:12
Wiersz z książki „Skacowani poeci”...
_______________________________
Pożegnanie z Przemysławem Gintrowskim...
Pisze Czesław Kowalczyk:
Dziękuję Zygmuncie za te wiersze, ogromnie się wzruszyłem. I choć nie znałem faceta osobiście, to poczułem się tak jakbym z wami siedział przy kieliszku koniaku. Pozdrawiam serdecznie, jesteś wielkim poetą.
Słupsk. 25.10.2012
Emilia Chanczewska: Dopiero po jego śmierci cały kraj usłyszał, że uznany twórca Przemysław Gintrowski urodził się w Stargardzie Szczecińskim. Przemysław Gintrowski i stargardzka ulica Konarskiego, na której spędził pierwszy rok swojego życia.
__________________________
Zygmunt Jan Prusiński
ULICA KONARSKIEGO W STARGARDZIE SZCZECIŃSKIM*
List wierszem pisany do Przemysława Gintrowskiego...
Motto: Za tych kilka godzin spędzonych z Tobą w Wiedniu...
Tobie już po czasie -
tory biegną
liście opadają
właściwie można połączyć te czasowniki z tobą
że coś gdzieś ukryło się na zawsze.
Epitafium rozdziela słowa
podobne o każdej porze
kiedy idziesz alejką cmentarza.
Powiem ci mistrzu że to źle nie wygląda -
czy myślisz że szczęśliwym jestem tu ?
Może ty na tej ziemi w Polsce miłość przeżyłeś
ja zupełnie wciąż byłem w niej zdradzany
a matka i ojciec byli jakby rodzicami z oddali.
Może miałeś szczęście u kobiety
która ci służyła nie tylko w sypialni -
u mnie wręcz odwrotnie
nie mam się czym pochwalić.
Powiem ci Przemysławie dokładnie
ja domu rodzinnego nigdy nie miałem !
Dlatego moje odejście z tego parnasu
nie będzie żadną stratą dla żywych...
Oni nawet nie zauważą
że mnie nie ma wśród żywych !
25.10.2012 - Ustka
Czwartek 13:29
Wiersz z książki „Skacowani poeci”...
__________________________
Dzień Dobry Panie Zygmuncie,
Nie wiem co powiedzieć... ponieważ w takich chwilach zwyczajnie brakuje mi słów. To będzie dla Pana oraz dla rodziny Pana Przemysława bardzo trudny i niezwykle smutny okres. Zabrakło pośród nas bardzo twórczego i niezwykle sympatycznego człowieka... Myśli same milkną w duszy... Proszę przyjąć oraz przekazać rodzinie Pana Przemysława, słowa mojego cichego i wypowiedzianego w duszy głębokiego żalu i cierpienia, słowa które składam w Pana ręce oddając pokłon w stronę Pana Przemysława. Pokój jego duszy....
Dziękuję za list, pozwoliłem sobie umieścić stosowną informację w naszym skromnym serwisie...
Kłaniam się nisko...
Piotr Chruśliński
Serwis Literacki
http://www.knowacz.pl
Zygmunt Jan Prusiński
SŁOŃCA JESIENNE GDZIENIEGDZIE
Staremu kumplowi z Wiednia który pofrunął -
Przemysławowi Gintrowskiemu
Motto: Niech Ci ta Ziemia będzie piosenką...
Gitary mniej brzmiące
jedna bardziej milcząca od drugiej.
Sąsiadka spodziewa się ciąży
milczy powłoka czyjeś aprobaty.
Udręka jak złamana ręka
by żyć udając szczęśliwe zakłamanie.
Oczyszczamy się z truizmu
wściekłość nas otacza – tych biednych.
Ale przeszliśmy połowę ubiegłego wieku
rozumując puste muszelki.
Wabi nas i bawi poszumny wiatr
trawy odpowiadają ciszą.
Jak dzieci marzymy o coś jeszcze
nie pozbywamy się gry.
Udowadniamy że możemy żyć bez miłości
w skorupie żółwia do śmierci.
29.10.2012 - Ustka
Poniedziałek 5:08
Wiersz z książki „Skacowani poeci”...

A gdzie ten Raj Przemyku ?
Dzisiaj pochowany będzie bard solidarnościowej nadziei polskiego narodu, Przemysław Gintrowski – 29 Października 2012 roku
___________Niech Ci ta Ziemia będzie piosenką...
Zygmunt Jan Prusiński
Ustka. 29 Października 2012 r.
Poniedziałek 5:41
_____***_____
Uroczystości pogrzebowe Przemysława Gintrowskiego rozpoczną się 29 października 2012 r. o godzinie 12.00 mszą św. w kościele pw. św. Anny w Wilanowie, przy ul. Kolegiackiej 1.
__________________
Szanowni Państwo,
Przemysław Gintrowski, muzyk, kompozytor, bard - przed laty wraz z Jackiem Kaczmarskim i Zbigniewem Łapińskim współtworzył trio, którego dorobek na stałe wpisał się w historię polskiej piosenki literackiej.
Tymi piosenkami żyją nimi wciąż nowe, młode pokolenia, które ze szczerą chęcią i zainteresowaniem coraz częściej sięgają do tekstów Zbigniewa Herberta, Jacka Kaczmarskiego czy też wielu innych znakomitych poetów.
Niech ta strona pozostanie dowodem naszej wdzięczności panu Przemysławowi - za jego ogromny i nieoceniony wkład w dorobek polskiej kultury.
z pozdrowieniami
Piotr Kajetan Matczuk
© 2005-2007 www.gintrowski.art.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wspomagane przez Jamnik CMS.
_________________
29 Października 1924 roku
Urodził się Zbigniew Herbert we Lwowie, wybitny polski poeta, eseista, dramatopisarz, autor słuchowisk (zm. 28 lipca 1998) w Warszawie.



Komentarze
Pokaż komentarze (29)