Zygmunt Jan Prusiński Zygmunt Jan Prusiński
3868
BLOG

Rytm ogrzewa wnętrze skrzypiec... część I

Zygmunt Jan Prusiński Zygmunt Jan Prusiński Kultura Obserwuj notkę 72

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

Rytm ogrzewa wnętrze skrzypiec  -

 

część pierwsza

 

 

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

NIEBOTYCZNOŚĆ SAMA W SOBIE

 

 

Powielam dotyk za dnia

by do wieczora skończyć

wystarczy zamalować

cienie skoczne na ścianach

użyjemy podstępu w trwaniu

tak jak to czyni nocna królowa

wędrująca pośród domów

kiedy ludzie śpią wolni.

 

Psy uczą się pieśni o kotach

ja wstydliwie gram na strunach

nie wychodzi mi melodia

o miłości ułożona sama

z molowych nutek gdzieś

ukryta w liściach leszczyny

i tak tańczą niewidzialni

bez końca w karnawale wiersza.

 

 

24.8.2012 - Ustka

Piątek 10:7

 

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

NIEMOC W MOICH ZGLISZCZACH

 

 

Gdzieś w liściach ukryty

przyjmuję prezenty z drzew

poetka zabiegana o słowo

znalazła mnie...

 

Kieruję się dobrocią

jak polny słonecznik

szkli się rozlany atrament

niczym kałuża na ścieżce.

 

Tędy biegną wiersze

i dziewczyna w sukience

omdlewa sosnowy szum

na palecie.

 

A miłość daleka

jak granatowa chmura...

 

 

24.8.2012 - Ustka

Piątek 11:07

 

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

I TAK JAK OKIENNICE PRZYMKNIĘTE

 

 

Szyfr życia polega na patrzeniu

nie jest ładnie się skarżyć

na brak czułości

i tak nikt nie współczuje

co najwyżej pochichota

jak ciele na łące.

 

Nie każda istota zapisana jest

w miłościach ludzkich

niejeden samotność wybrał

z przeznaczenia od lat

tak jak to u mnie się dzieje

od siedemnastu wiosen.

 

Więc przyglądam się na kobietę

jako zupełnie na obcy kształt -

 

nieznany dotąd na ziemi...

 

 

24.8.2012 - Ustka

Piątek 14:33

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

WKLĘSŁE ZAWIŁOŚCI

 

 

Otwieram książkę

- rytm ogrzewa wnętrze skrzypiec -

roztargniona kobieta

nie wraca tędy.

 

Przechodzę metamorfozy

by obrysować krajobraz

 

gałęzie drzew się zbliżają do drogi.

 

Kosy – bałamutni kawalerowie

nawołują leniwe partnerki

 

od godziny nucą swoje przyśpiewki.

 

Czekamy na większy śpiew

by obrysować swe terytoria.

 

 

24.8.2012 - Ustka

Piątek 16:29

 

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

NAWLEKĘ CISZĘ...

 

 

Obudzę się pewnego dnia

pomyślę o takiej myśli

która szybko nie zwinie się w kącie

pajęczyny czekają na ofiary

jest czyjaś pokuta

różaniec leży na stole

a ja gram bluesa.

 

Moja gitara jest

nieszczęśliwym instrumentem

kiedyś iskrzyła na dnie

myśli zakochanych do życia

rwałem się ku niebiosom

poznawania ścieżek

w poetyckiej oddali.

 

Sączy się wiek

o sile czterech koni

przybywa jałmużna niczym kontrola

na piaszczystej drodze

gdzie tyle kamieni ile żalów

porosło w nich a krople

w ciele kują...

 

 

25.8.2012 - Ustka

Sobota 5:34

 

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

BEZWOLNE CYKANIE...

 

 

Rozsiewam i ja ciekawość nocy

stoję na balkonie

niczym trubadur z mandoliną ojca

i sieję niepokój akordami

przewlekła migrena muzyczna

nie daje mi spokoju

tnie krótkie dźwięki.

 

W ogrodzie dojrzała panna

rozmawia ze mną o temperamencie

roślin i pachnących kwiatach

werbeny i nemezje wziąłem dla siebie

a datury podarowałem Ewie.

 

I nikt by nie zauważył

szczegółu ostatecznego

że jutro zapowiadają deszcze

a mam koncert pod niebem

w Wysokich Tatrach

dla paru przyjaciół -

Heńka Serafinowicza i Waldka Rybaka.

 

 

25.8.2012 - Ustka

Sobota 12:00

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

W OBRAZKACH NIENAMALOWANYCH


  

Skrzypi podłoga w chacie

van Gogh poszedł na spacer

zapomniał tylko tytoniu wziąć

więc nie pofajczył w polu.

 

Niezapominajka z tego się śmieje

i kilka srok głupich jak zawsze

przechodzę przez pajęczyny wysoko

zdobię krajobraz wierszami.

 

A może spotkam malarza w piekle

wypijemy mocnego rumu z beczki

nauczymy się spowiadać za grzechy

i za te które żeśmy nie dostąpili...

 

Maluj Vincenty maluj

na mnie czeka w altance

Ewa z książki bez tytułu.

 

 

25.8.2012 - Ustka

Sobota 14:00

 

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

WIERSZOWANE CIENIE


W porcie posucha

gitary też poszły spać jak mewy...

 

W niespokojności i modlitwy

wiszą na drzewach

jakby brnęły w cuda zakołysań.

 

Dzisiaj się upiję -

samotność ma nade mną przewagę

nikt nie chce mnie kochać !

 

Powoli ustępuję ciszy z zewnątrz

idzie ulicami duch ubrany

podobny do Barry Whita.

 

Może nam zaśpiewa

Can,t Get Enough of Your Love, Babe lyrics” -

 

a ja zapłaczę w ciszeniu

że szczęście jest zawsze daleko !

 

 

25.8.2012 - Ustka

Sobota 20:47

 

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

FRONTALNY CHŁÓD Z KSIĄŻKI ZAPOMNIANEJ

 

 

W zbiorach w mojej bibliotece tańczy kurz

nikt się nie martwi

czas zagłuszony dawną melodią

spłukuje zastygłe krople pamięci

osadza się promień skradzionego światła

gdzieś po powodzi

porosły sztylety w mgielnej obsadzie

tancerze tańczą

już nie wiedzą co i czy ważny

ten absolutny spokój

zacierania śladów przez łgarzy

rozpryskuje się głód za kobietą niczyją

w knajpach o tym mówią

że zejdą niewiasty z gór

przekazać naturę tym co chcą

przenieść następne pokolenia bez twarzy

to tylko tyle co kleks w zeszycie od polskiego

i dalej wiercenie myśli o niczym

a dalej wciąż dalej

rysuje się nadzieje jak kałuże o świcie.

 

I tyle w człowieku... aż tyle !

 

 

27.8.2012 - Ustka

Poniedziałek 7:44

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

 

NIE ŚCIELONE LIŚCIE WIERSZA


 

Nie sposób tyle wszystkiego objąć

i ogrody i połamane ze starości drzewa

 

a jak trudno jest objąć człowieka -

 

zmieniamy się kolorami

zależne to i od pogody

 

uczymy się miłości i coś dolega

 

kory brzozowe układają modlitwę

jest czas na spokój odpowiedzieć

 

i tym i tamtym i tym co przyjdą

 

nie znamy ich imion

szeleści udręka coś cichnie

 

ale ja wiem i ty wiesz

 

że kamienie mówią wciąż mówią

tylko inni nie słyszą...

 

 

27.8.2012 - Ustka

Poniedziałek 10:07

 

 

_______________________

 

 

 

Historyczne wycie sów i żab...*

 

Panie Zygmuncie, ponieważ jestem rozpędzony, to zapewniam, że nie przemawia przeze mnie uprzedzenie ani złośliwość przeciwko paulinom z Jasnej Góry. Otóż gdyby mnie ktoś zapytał serio, ilu było Szwedów owego gen. Milera, to odpowiem, że gdyby było ich pięciuset, to do tego trzeba liczyć co najmniej trzy razy tyle markietanek i kobiet lekkiego prowadzenia i tysiąc Żydów. Żydowskich kupców. Tysiąc Żydów mogło brać udział w oblężeniu Jasnej Góry, jako dostawcy pieniędzy, jedzenia i gorzałki. Każdy żołnierz musiał mieć ze sobą kobietę, tymczasową żonę (albo i dwie) która pilnowała mu dobytku (łupy wojenne, których nie mógł sprzedać i spieniężyć u Żydów), (w kramach, na wozach itd.). Wokół każdego pola bitwy i pobojowiska ustawiało się kręgiem (wozami) wieluset Żydów ze swymi kramami, z jedzeniem i napojem. Przecież nie było wtedy żołnierskich kuchni. Żołnierze często sami warzyli strawę, ale wtedy gdy wokół były pola marchwi lub kapusty, czyli na wsi i latem. W mieście i zimą, jedzenie musieli przywieźć Żydzi. Nie byli niepokojeni ani obrabowani przez żołnierzy, bo żołnierze mogli to zrobić tylko raz, bo już drugim razem Żydów nie było i żołnierze musieli chodzić o suchym pysku. To samo było z markietankami. Dowódcy musieli żyć z nimi w zgodzie, bo gdyby zastrajkowały i żołnierzom nie dały dupy, to z wojowania nici i koniec świetnej kampanii. To baby dyrygowały i rządziły armią (tak samo zresztą jak dzisiaj). Czasem były przekupywane przez generałów, żeby urabiały polityczne poglądy i sympatie wśród żołnierzy. Gdyby się zezłościły na generała, to mogły zabrać żołnierzy (jak swoje dzieci) i przyłączy ich do wrogiej armii.


Gdy dochodziło do bitwy na serio, czyli o rzeczy przeciwnika i pieniądze, to po bitwie zwycięska armia dorzynała rannych na polu bitwy i rozbierała ich do naga. Natomiast rzeczy i łupy były spieniężane u Żydów, którzy otaczali swymi wozami pobojowisko, i to szczelnym kręgiem, żeby nie dopuszczać do łupienia trupów i do „interesu” cyganów i innych konkurentów. Rzeczy z trupów były wymieniania na miedziaki, czyli soldy (soldaten). Kobiety pilnowały w tym czasie dobytku swych rycerzy. Parszywe czasy. Dzisiaj jest niedobrze się urodzić, ale wtedy było jeszcze gorzej, bo diabeł nie chciał wziąć do piekła papieża, cesarzy ani króla.


PS. Ale bym zapomniał, że przecież w oblężeniu Jasnej Góry, kobiety nie tylko brały udział po stronie Szwedów ale również kilkaset kobiet wspomagało obrońców na murach klasztoru. Więc pierwiastek erotyczny występuje z obydwu stron. Nich Pan sobie wyobrazi te dymy ognisk pod murami klasztoru (mury wtedy były liche, prowizoryczne i niskie). Na murach dziesiątki kobiet, a może setki, warzy strawę, odpowiadając na toasty „za zdrowie dam”; zaś pod murem tak samo, kobiety się śmieją, śpiewają, dają się myziać po cyckach, Żydzi serwują kiszkę i gorzałkę; konie kwiczą (ale żydowskie, bo Szwedzi koni nie mają dziady), świnie chrumkają (i srają), rozlegają się śmiechy, gżą się całymi nocami, stękają i chędożą, bo to przecież sami młodzi ludzie, a krew nie woda, tańce, wiece, zabawy i żydowska muzyka. Tak wyglądało obozowe życie. Gdy się żydowski krupnik lał strumieniami.


Jednakże tak było pod warunkiem spodziewanych zysków. Gdyby Żydzi widzieli, że pod klasztorem jest tylko niewielu wynędzniałych Szwedów i nie mają oni szans na zdobycie skarbczyka, to by i Żydów nie było pod Jasną Górą. A wiec wszystko zależy od okoliczności. Skoro nasz Sienkiewicz nie wspomina o Żydach pod Częstochową, to wychodzi na moje, że Szwedów było pijanych pięćdziesięciu i może wściekający się generał. Obiecywał, groził, straszył że przyjdzie ich więcej, palił wiechcie słomy nasączone dziegciem, kazał udawać że kopie jakieś rowy… ale to wszystko. Więc Żydzi nie zawracali sobie takim „interesem” głowy (i nie przyjechali). Natomiast, gdyby się znalazły dokumenty potwierdzające obecność żydowskiego biznesu pod Jasną Górą, dowody ich handlowej obecności, gdyby np. wykopaliska spod starego muru obronnego ukazały jakieś żydowskie tałesy, jakieś przedmioty żydowskiego kultu, świadczące o ich obecności w latach „Potopu”, to musiałbym się przychylić do opinii, że Szwedów było nawet kilka tysięcy, skoro zwabili do siebie żydowskich pachciarzy i biznesmenów od obsługi pół bitewnych i pobojowisk.


PS II. Czytając onegdaj dokładną kronikę tego klasztoru, wyczytałem o wielu cudach i zbożnych wydarzeniach, wszakże o jednym, dostojni ojcowie nie wspominają nic o miłosnych wyczynach swojego brata, wielebnego ojca Macocha, aresztowanego w klasztorze w lipcu 1913 roku. Już dokładnie nie pamiętam jak to było z tym Macochem, ale gdyby się Panu chciało przybliżyć jego świetlaną postać, z tej duchowej stolicy Polski, to byłbym wdzięczny w imieniu otumanionej młodzieży, która słucha serafickich pieni, z którego się systematycznie przepędza kulawego i bezdomnego dziada.

 

*Tytuł: Zygmunt Jan Prusiński

 

A autorem tego historycznego opracowania jest profesor z Uniwersytetu Jagiellońskiego z Krakowa, o którym nie wolno mówić głośno w Polsce ni jego imię i nazwisko wymawiać i wpisywać we wszystkich książkach świata. Pozwolę jeno jego inicjały przedstawić czytelnikom: "ZK" - jak Zakład Karny... 

 

ZJP...

Ustka. 12 Listopada 2012

_______________________________

 

 

_________________________


Bieg Długodystansowy


Motto:
"naucz się rozbieżności
by przestrzeń czuć
poza dźwiękami"

- Zygmunt Prusiński -


Niecierpliwość marnym sprzymierzeńcem
połaskocze nim przepadnie
zabrzmi jak pijany kontrabas
na wieczorku żałobnym pożegnalnych dusz

Biegnę jak tancerka w locie
muskam struny twoich wrażliwości
podniebnych wyobrażeń o kobiecie
stworzonej z rajskich korzeni

Czas sam się określi -

Porozbija zegary
zakręci wskazówkami
słyszałeś
zakochani są poza zasięgiem
strefy przenikania głosów

Więc wplatam w mozaikę życia
spokój
sny o wieczności
niezapomnianych chwil dwóch podlotków
kołujących na pasie startu do odlotu

Evunia


________________



Właśnie poniosła mnie fantazja i napisałam swój pierwszy wiersz.
Proszę o surową krytykę i poprawki...
A jak chcesz to się śmiej...

Napisz co powinnam robić, żeby się udało następnym razem.

 

________________________

 


Wiosenne Dzwonki


Motto: "Tyle zostawiam pocałunków ile kamieni śpiewających
nad rzekami wiersze mówiącymi o miłości".

- Zygmunt Prusiński -


Nie pójdę do domu strachów
dramatu mogę posłuchać w filharmonii
w najsłynniejszych dziełach mistrzów
brzmiącej uwertury życia.

Niewinne fiołki
jak moje spojrzenia
dreszczy namiętności
budzących zwiastuny wiosny.

Pierwszy krzyk miłości
jakie imię sobie przywłaszczy ?
lepszy dzień narodzin
czy jej odejścia...

Pocałunki twoje płyną
barką poświaty przeźroczystej
dla postaci mgielnych kształtów.

Czy wierzę w metaliczny głos
dzwonu Zygmunta
na wieży smutków
jak lot podniebnego ptaka ?


Evunia

_________________

 

Drżąco wysyłam drugi mój wiersz,
proszę o surową krytykę
co ma być to będzie...:)

 

______________________________

 

Zapomniana Tancerka


Motto: "Talent twój idealnie boski -
skąd ta jesienna metafora
"?
- Zygmunt Prusiński -


Jak w pierwszym akcie
popisu solowego
w rytmie cabana rumby
tancerka nocy
z kontuzją powracających wspomnień
na przegubie życia.

Oszalałe zmysły wyobrażeń
snów upiornych o kobiecie
w gipsie zrośniętych kości
balsamu łagodzącemu zmiany.

Tańczysz muzykę miłości
nieprzespanych wykrzykników nocy
dręczących omamów ducha.

Dlaczego zakładasz jesienną sukienkę
skoro chcesz być bohaterką
erotycznego tańca ?


Evunia

 

Zapraszam do Niezależnej Wytwórni Filmowej PROSTAK_____ http://korespondentwojenny.salon24.pl/_____ A teraz będą "chwalunki"..., co dzięki mnie utworzyłem jako animator kultury i działacz społeczny w polityce w Polsce i na Emigracji: 1967 - 1970 ...założyciel zespołu muzycznego "Chłopcy z Przedmieścia" w Otwocku; 1979 - 1981 ...został przewodniczącym Klubu Młodych Pisarzy przy ZLP w Słupsku; 1982 - 1985 ...kolporter pism emigracyjnych w Wiedniu; 1987 ...wydał dwa zeszyty literackie - wiersze pt. "Słowo" i "Oaza Polska" w Monachium wydawnictwo: Niezależny Związek Pisarzy Polskich "Feniks"; 1988 - 1990 ...wiedeński korespondent "Orła Białego" w Londynie; 1990 - 1994 ...założyciel i przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Pisarzy Polskich "Metafora" i Polskiego Centrum Haiku a także pomysłodawca "Wiedeńskiej Nagrody Literackiej im. Marka Hłaski" oparty z plonu konkursu na prozę i poezję - zorganizował dwie edycje konkursu literackiego w Wiedniu; 1997 - 1998 ...członek Ruchu Odbudowy Polski - przewodniczący Komisji Rewizyjnej ROP w Słupsku; 1998 - 1999 ...korespondent radia City w Słupsku; 1999 - 2003 ...założyciel i przewodniczący Polskiej Partii Biednych na Pomorzu; 1999 - 2003 ...założyciel i sędzia Słupskiego Sądu Społecznego w Słupsku; 2000 - 2009 ...założyciel i prezes Stowarzyszenia "Biały Blues Poezji" w Ustce; 2001 - 2009 ...założyciel środowiska literackiego w Starostwie Powiatowym w Słupsku; 2001 ...wydał tomik wierszy pt. "W krainie żebraków słyszę bluesa" - ZLP Słupsk; 2004 - 2005 ...korespondent radia "Supermova" w Londynie; 2005 - 2007 ...redaktor gazety internetowej "Karuzela Polska"; 2005 - 2009 ...korespondent międzynarodowej gazety "Afery Prawa a Bezprawie" w Irlandii z siedzibą w Sanoku. ____Odpowiadam swoim podpisem - Zygmunt Jan Prusiński Ustka. 23 Grudnia 2009 r.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (72)

Inne tematy w dziale Kultura