Zygmunt Jan Prusiński
Rytm ogrzewa wnętrze skrzypiec -
część pierwsza

Zygmunt Jan Prusiński
NIEBOTYCZNOŚĆ SAMA W SOBIE
Powielam dotyk za dnia
by do wieczora skończyć
wystarczy zamalować
cienie skoczne na ścianach
użyjemy podstępu w trwaniu
tak jak to czyni nocna królowa
wędrująca pośród domów
kiedy ludzie śpią wolni.
Psy uczą się pieśni o kotach
ja wstydliwie gram na strunach
nie wychodzi mi melodia
o miłości ułożona sama
z molowych nutek gdzieś
ukryta w liściach leszczyny
i tak tańczą niewidzialni
bez końca w karnawale wiersza.
24.8.2012 - Ustka
Piątek 10:7
Zygmunt Jan Prusiński
NIEMOC W MOICH ZGLISZCZACH
Gdzieś w liściach ukryty
przyjmuję prezenty z drzew
poetka zabiegana o słowo
znalazła mnie...
Kieruję się dobrocią
jak polny słonecznik
szkli się rozlany atrament
niczym kałuża na ścieżce.
Tędy biegną wiersze
i dziewczyna w sukience
omdlewa sosnowy szum
na palecie.
A miłość daleka
jak granatowa chmura...
24.8.2012 - Ustka
Piątek 11:07
Zygmunt Jan Prusiński
I TAK JAK OKIENNICE PRZYMKNIĘTE
Szyfr życia polega na patrzeniu
nie jest ładnie się skarżyć
na brak czułości
i tak nikt nie współczuje
co najwyżej pochichota
jak ciele na łące.
Nie każda istota zapisana jest
w miłościach ludzkich
niejeden samotność wybrał
z przeznaczenia od lat
tak jak to u mnie się dzieje
od siedemnastu wiosen.
Więc przyglądam się na kobietę
jako zupełnie na obcy kształt -
nieznany dotąd na ziemi...
24.8.2012 - Ustka
Piątek 14:33

Zygmunt Jan Prusiński
WKLĘSŁE ZAWIŁOŚCI
Otwieram książkę
- rytm ogrzewa wnętrze skrzypiec -
roztargniona kobieta
nie wraca tędy.
Przechodzę metamorfozy
by obrysować krajobraz
gałęzie drzew się zbliżają do drogi.
Kosy – bałamutni kawalerowie
nawołują leniwe partnerki
od godziny nucą swoje przyśpiewki.
Czekamy na większy śpiew
by obrysować swe terytoria.
24.8.2012 - Ustka
Piątek 16:29
Zygmunt Jan Prusiński
NAWLEKĘ CISZĘ...
Obudzę się pewnego dnia
pomyślę o takiej myśli
która szybko nie zwinie się w kącie
pajęczyny czekają na ofiary
jest czyjaś pokuta
różaniec leży na stole
a ja gram bluesa.
Moja gitara jest
nieszczęśliwym instrumentem
kiedyś iskrzyła na dnie
myśli zakochanych do życia
rwałem się ku niebiosom
poznawania ścieżek
w poetyckiej oddali.
Sączy się wiek
o sile czterech koni
przybywa jałmużna niczym kontrola
na piaszczystej drodze
gdzie tyle kamieni ile żalów
porosło w nich a krople
w ciele kują...
25.8.2012 - Ustka
Sobota 5:34
Zygmunt Jan Prusiński
BEZWOLNE CYKANIE...
Rozsiewam i ja ciekawość nocy
stoję na balkonie
niczym trubadur z mandoliną ojca
i sieję niepokój akordami
przewlekła migrena muzyczna
nie daje mi spokoju
tnie krótkie dźwięki.
W ogrodzie dojrzała panna
rozmawia ze mną o temperamencie
roślin i pachnących kwiatach
werbeny i nemezje wziąłem dla siebie
a datury podarowałem Ewie.
I nikt by nie zauważył
szczegółu ostatecznego
że jutro zapowiadają deszcze
a mam koncert pod niebem
w Wysokich Tatrach
dla paru przyjaciół -
Heńka Serafinowicza i Waldka Rybaka.
25.8.2012 - Ustka
Sobota 12:00

Zygmunt Jan Prusiński
W OBRAZKACH NIENAMALOWANYCH
Skrzypi podłoga w chacie
van Gogh poszedł na spacer
zapomniał tylko tytoniu wziąć
więc nie pofajczył w polu.
Niezapominajka z tego się śmieje
i kilka srok głupich jak zawsze
przechodzę przez pajęczyny wysoko
zdobię krajobraz wierszami.
A może spotkam malarza w piekle
wypijemy mocnego rumu z beczki
nauczymy się spowiadać za grzechy
i za te które żeśmy nie dostąpili...
Maluj Vincenty maluj
na mnie czeka w altance
Ewa z książki bez tytułu.
25.8.2012 - Ustka
Sobota 14:00
Zygmunt Jan Prusiński
WIERSZOWANE CIENIE
W porcie posucha
gitary też poszły spać jak mewy...
W niespokojności i modlitwy
wiszą na drzewach
jakby brnęły w cuda zakołysań.
Dzisiaj się upiję -
samotność ma nade mną przewagę
nikt nie chce mnie kochać !
Powoli ustępuję ciszy z zewnątrz
idzie ulicami duch ubrany
podobny do Barry Whita.
Może nam zaśpiewa
„Can,t Get Enough of Your Love, Babe lyrics” -
a ja zapłaczę w ciszeniu
że szczęście jest zawsze daleko !
25.8.2012 - Ustka
Sobota 20:47
Zygmunt Jan Prusiński
FRONTALNY CHŁÓD Z KSIĄŻKI ZAPOMNIANEJ
W zbiorach w mojej bibliotece tańczy kurz
nikt się nie martwi
czas zagłuszony dawną melodią
spłukuje zastygłe krople pamięci
osadza się promień skradzionego światła
gdzieś po powodzi
porosły sztylety w mgielnej obsadzie
tancerze tańczą
już nie wiedzą co i czy ważny
ten absolutny spokój
zacierania śladów przez łgarzy
rozpryskuje się głód za kobietą niczyją
w knajpach o tym mówią
że zejdą niewiasty z gór
przekazać naturę tym co chcą
przenieść następne pokolenia bez twarzy
to tylko tyle co kleks w zeszycie od polskiego
i dalej wiercenie myśli o niczym
a dalej wciąż dalej
rysuje się nadzieje jak kałuże o świcie.
I tyle w człowieku... aż tyle !
27.8.2012 - Ustka
Poniedziałek 7:44

Zygmunt Jan Prusiński
NIE ŚCIELONE LIŚCIE WIERSZA
Nie sposób tyle wszystkiego objąć
i ogrody i połamane ze starości drzewa
a jak trudno jest objąć człowieka -
zmieniamy się kolorami
zależne to i od pogody
uczymy się miłości i coś dolega
kory brzozowe układają modlitwę
jest czas na spokój odpowiedzieć
i tym i tamtym i tym co przyjdą
nie znamy ich imion
szeleści udręka coś cichnie
ale ja wiem i ty wiesz
że kamienie mówią wciąż mówią
tylko inni nie słyszą...
27.8.2012 - Ustka
Poniedziałek 10:07
_______________________
Historyczne wycie sów i żab...*
Panie Zygmuncie, ponieważ jestem rozpędzony, to zapewniam, że nie przemawia przeze mnie uprzedzenie ani złośliwość przeciwko paulinom z Jasnej Góry. Otóż gdyby mnie ktoś zapytał serio, ilu było Szwedów owego gen. Milera, to odpowiem, że gdyby było ich pięciuset, to do tego trzeba liczyć co najmniej trzy razy tyle markietanek i kobiet lekkiego prowadzenia i tysiąc Żydów. Żydowskich kupców. Tysiąc Żydów mogło brać udział w oblężeniu Jasnej Góry, jako dostawcy pieniędzy, jedzenia i gorzałki. Każdy żołnierz musiał mieć ze sobą kobietę, tymczasową żonę (albo i dwie) która pilnowała mu dobytku (łupy wojenne, których nie mógł sprzedać i spieniężyć u Żydów), (w kramach, na wozach itd.). Wokół każdego pola bitwy i pobojowiska ustawiało się kręgiem (wozami) wieluset Żydów ze swymi kramami, z jedzeniem i napojem. Przecież nie było wtedy żołnierskich kuchni. Żołnierze często sami warzyli strawę, ale wtedy gdy wokół były pola marchwi lub kapusty, czyli na wsi i latem. W mieście i zimą, jedzenie musieli przywieźć Żydzi. Nie byli niepokojeni ani obrabowani przez żołnierzy, bo żołnierze mogli to zrobić tylko raz, bo już drugim razem Żydów nie było i żołnierze musieli chodzić o suchym pysku. To samo było z markietankami. Dowódcy musieli żyć z nimi w zgodzie, bo gdyby zastrajkowały i żołnierzom nie dały dupy, to z wojowania nici i koniec świetnej kampanii. To baby dyrygowały i rządziły armią (tak samo zresztą jak dzisiaj). Czasem były przekupywane przez generałów, żeby urabiały polityczne poglądy i sympatie wśród żołnierzy. Gdyby się zezłościły na generała, to mogły zabrać żołnierzy (jak swoje dzieci) i przyłączy ich do wrogiej armii.
Gdy dochodziło do bitwy na serio, czyli o rzeczy przeciwnika i pieniądze, to po bitwie zwycięska armia dorzynała rannych na polu bitwy i rozbierała ich do naga. Natomiast rzeczy i łupy były spieniężane u Żydów, którzy otaczali swymi wozami pobojowisko, i to szczelnym kręgiem, żeby nie dopuszczać do łupienia trupów i do „interesu” cyganów i innych konkurentów. Rzeczy z trupów były wymieniania na miedziaki, czyli soldy (soldaten). Kobiety pilnowały w tym czasie dobytku swych rycerzy. Parszywe czasy. Dzisiaj jest niedobrze się urodzić, ale wtedy było jeszcze gorzej, bo diabeł nie chciał wziąć do piekła papieża, cesarzy ani króla.
PS. Ale bym zapomniał, że przecież w oblężeniu Jasnej Góry, kobiety nie tylko brały udział po stronie Szwedów ale również kilkaset kobiet wspomagało obrońców na murach klasztoru. Więc pierwiastek erotyczny występuje z obydwu stron. Nich Pan sobie wyobrazi te dymy ognisk pod murami klasztoru (mury wtedy były liche, prowizoryczne i niskie). Na murach dziesiątki kobiet, a może setki, warzy strawę, odpowiadając na toasty „za zdrowie dam”; zaś pod murem tak samo, kobiety się śmieją, śpiewają, dają się myziać po cyckach, Żydzi serwują kiszkę i gorzałkę; konie kwiczą (ale żydowskie, bo Szwedzi koni nie mają dziady), świnie chrumkają (i srają), rozlegają się śmiechy, gżą się całymi nocami, stękają i chędożą, bo to przecież sami młodzi ludzie, a krew nie woda, tańce, wiece, zabawy i żydowska muzyka. Tak wyglądało obozowe życie. Gdy się żydowski krupnik lał strumieniami.
Jednakże tak było pod warunkiem spodziewanych zysków. Gdyby Żydzi widzieli, że pod klasztorem jest tylko niewielu wynędzniałych Szwedów i nie mają oni szans na zdobycie skarbczyka, to by i Żydów nie było pod Jasną Górą. A wiec wszystko zależy od okoliczności. Skoro nasz Sienkiewicz nie wspomina o Żydach pod Częstochową, to wychodzi na moje, że Szwedów było pijanych pięćdziesięciu i może wściekający się generał. Obiecywał, groził, straszył że przyjdzie ich więcej, palił wiechcie słomy nasączone dziegciem, kazał udawać że kopie jakieś rowy… ale to wszystko. Więc Żydzi nie zawracali sobie takim „interesem” głowy (i nie przyjechali). Natomiast, gdyby się znalazły dokumenty potwierdzające obecność żydowskiego biznesu pod Jasną Górą, dowody ich handlowej obecności, gdyby np. wykopaliska spod starego muru obronnego ukazały jakieś żydowskie tałesy, jakieś przedmioty żydowskiego kultu, świadczące o ich obecności w latach „Potopu”, to musiałbym się przychylić do opinii, że Szwedów było nawet kilka tysięcy, skoro zwabili do siebie żydowskich pachciarzy i biznesmenów od obsługi pół bitewnych i pobojowisk.
PS II. Czytając onegdaj dokładną kronikę tego klasztoru, wyczytałem o wielu cudach i zbożnych wydarzeniach, wszakże o jednym, dostojni ojcowie nie wspominają nic o miłosnych wyczynach swojego brata, wielebnego ojca Macocha, aresztowanego w klasztorze w lipcu 1913 roku. Już dokładnie nie pamiętam jak to było z tym Macochem, ale gdyby się Panu chciało przybliżyć jego świetlaną postać, z tej duchowej stolicy Polski, to byłbym wdzięczny w imieniu otumanionej młodzieży, która słucha serafickich pieni, z którego się systematycznie przepędza kulawego i bezdomnego dziada.
*Tytuł: Zygmunt Jan Prusiński
A autorem tego historycznego opracowania jest profesor z Uniwersytetu Jagiellońskiego z Krakowa, o którym nie wolno mówić głośno w Polsce ni jego imię i nazwisko wymawiać i wpisywać we wszystkich książkach świata. Pozwolę jeno jego inicjały przedstawić czytelnikom: "ZK" - jak Zakład Karny...
ZJP...
Ustka. 12 Listopada 2012
_______________________________

_________________________
Bieg Długodystansowy
Motto: "naucz się rozbieżności
by przestrzeń czuć
poza dźwiękami"
- Zygmunt Prusiński -
Niecierpliwość marnym sprzymierzeńcem
połaskocze nim przepadnie
zabrzmi jak pijany kontrabas
na wieczorku żałobnym pożegnalnych dusz
Biegnę jak tancerka w locie
muskam struny twoich wrażliwości
podniebnych wyobrażeń o kobiecie
stworzonej z rajskich korzeni
Czas sam się określi -
Porozbija zegary
zakręci wskazówkami
słyszałeś
zakochani są poza zasięgiem
strefy przenikania głosów
Więc wplatam w mozaikę życia
spokój
sny o wieczności
niezapomnianych chwil dwóch podlotków
kołujących na pasie startu do odlotu
Evunia
________________
Właśnie poniosła mnie fantazja i napisałam swój pierwszy wiersz.
Proszę o surową krytykę i poprawki...
A jak chcesz to się śmiej...
Napisz co powinnam robić, żeby się udało następnym razem.
________________________
Wiosenne Dzwonki
Motto: "Tyle zostawiam pocałunków ile kamieni śpiewających
nad rzekami wiersze mówiącymi o miłości".
- Zygmunt Prusiński -
Nie pójdę do domu strachów
dramatu mogę posłuchać w filharmonii
w najsłynniejszych dziełach mistrzów
brzmiącej uwertury życia.
Niewinne fiołki
jak moje spojrzenia
dreszczy namiętności
budzących zwiastuny wiosny.
Pierwszy krzyk miłości
jakie imię sobie przywłaszczy ?
lepszy dzień narodzin
czy jej odejścia...
Pocałunki twoje płyną
barką poświaty przeźroczystej
dla postaci mgielnych kształtów.
Czy wierzę w metaliczny głos
dzwonu Zygmunta
na wieży smutków
jak lot podniebnego ptaka ?
Evunia
_________________
Drżąco wysyłam drugi mój wiersz,
proszę o surową krytykę
co ma być to będzie...:)
______________________________
Zapomniana Tancerka
Motto: "Talent twój idealnie boski -
skąd ta jesienna metafora"?
- Zygmunt Prusiński -
Jak w pierwszym akcie
popisu solowego
w rytmie cabana rumby
tancerka nocy
z kontuzją powracających wspomnień
na przegubie życia.
Oszalałe zmysły wyobrażeń
snów upiornych o kobiecie
w gipsie zrośniętych kości
balsamu łagodzącemu zmiany.
Tańczysz muzykę miłości
nieprzespanych wykrzykników nocy
dręczących omamów ducha.
Dlaczego zakładasz jesienną sukienkę
skoro chcesz być bohaterką
erotycznego tańca ?
Evunia



Komentarze
Pokaż komentarze (72)