Zygmunt Jan Prusiński
ŻYCIE Z DUCHAMI – Część pierwsza
Małgorzata Hillar
Zygmunt Jan Prusiński
URODZINY Z DUCHAMI
Motto: Ostatni raz miałem urodziny
kiedy kończyłem 30 lat w Słupsku.
Pamiętam te moje urodziny.
Sympozjum pisarzy i poetów
a po imprezie zaprosiłem do domu
by ugościć (czym chata bogata)...
Poeci z Gdańska i Słupska,
kilkunastu adeptów pióra
przed nimi kariera do nieba
starali się czymś zaskoczyć
by nie być i nie żyć w cieniu.
Malarz i poeta Jerzy Kamrowski,
Waldemar Mystkowski
i jego „Słowa do fabuły” wówczas,
Zdzisław Kościeński a przed nim
„W twoich udach jest wulkan”,
i wielu innych zacnych Słowian.
Piliśmy – jedliśmy – gaworzyliśmy.
PRL rozrastał się w zdradach,
a w nas skrzydła Pegaza
i klątwy ziemskie na komunę
i na życie blisko flaszki.
By odbić się wierszem
na wysokości płotu w ogrodach.
6.10.2012 - Ustka
Sobota 13:14
Zygmunt Jan Prusiński
ODCHODZĄCE...
Nie znajdywałem je w lustrach
i nie w zielonych gaikach
oprocentowałem moją zażyłość
więcej z sosnami
uważałem je za dodatek
do mozaiki
stosownie wobec pola działania
gdzie wystygły stare wiatraki
a bociany szykowały się do odlotu
i w tym nieboskłonie
cedziłem miarodajność kruszcu
w myśl pozłacanej zachęty
że to lekarstwo dla mężczyzny
płodnego z fantazją uwodzenia jesieni
na balonikach ulatujących w niebo
by skruszyć fatygę powrotów
w cichej kałuży w sąsiedztwie
obok brzozy porosłej z nasienia.
6.10.2012 - Ustka
Sobota 16:37
Zygmunt Jan Prusiński
W MIŁOŚCI NIE MAM ŻADNEGO UDZIAŁU
Wtulony jam jak nagły kształt
szukający ciepła
by wybić się w promienistość
złagodzenia światła
w potoku tajemniczych odgłosów.
Kobieta o kilku imionach
zna swoje terytorium
o tej samej godzinie wraca
zawsze w niebieskiej sukience.
Nie naciskam dzwonka u bramy
potulnie kryję się w cieniu
żałosnego bytu kochanka.
Nie jestem winien upadkowi
jesień ma swoje gry czasu
jedynie co urzeka
to samotnych w trakcie spaceru -
tak jak to czynię bez ciebie
namalowanej na liściu.
Czy to jest spowiedź ? -
Kto zatem jest spowiednikiem ?
14.10.2012 - Ustka
Poniedziałek 18:58
Zygmunt Jan Prusiński
MIŁOŚĆ JAK MGŁA...
Wiem że jestem mężczyzną
nie tylko w mowie i w słowach.
Kołacze nieznana melodia
ale to nie mój blues.
Pokuta nie przez Boga -
pokuta nie przez sąd powszechny.
Codziennie pytam się ducha
gdzie jest kobieta
stworzona z dźwięków ?
Moje poranki są dramatem
nie namalowanym
na żadnym obrazie...
Więc trwam w nucie
zaduszony we mgle.
16.10.2012 - Ustka
Wtorek 10:33

Zygmunt Jan Prusiński
MOJE SZUFLADY NICZYM WSTYDLIWE PANNY
Ubieram je po swojemu
piszę wiersze
staram się cnót nie naruszyć
ufają moim krokom
kiedy się do nich zbliżam.
Niedzielne szuflady w saloniku
szczebiocą o tym co widzą
nie zawsze pamiętam by je zamknąć
przed chłodem wieczorem.
W tych szufladach
zlewają się wszystkie słowa
dobrze że się nie kłócą
o pierwszeństwo w książkach.
Moje szuflady niczym pływające łabędzie...
22.10.2012 - Ustka
Poniedziałek 23:07
Zygmunt Jan Prusiński
WYPIJMY ZA SAMOTNOŚĆ - TO PIĘKNY KWIAT
Nie bójmy się śmierci
zbawienna jest niejednemu
uciekającemu od światła.
Przed chwilą "Soplica" się do mnie uśmiechała
jeden kieliszek i toast znamienny -
wyrzekłem te słowa:
za wszystkich członków z moich rodzin
od Sowińskich i Prusińskich.
Naprawdę nikt mi nie przeszkadzał
wypiłem z moim przyjacielem -
na imię mu "Samotność".
Jestem mu oddany do przesady -
takiego przyjaciela nie ma na Wyspach Szczęśliwych !
Kroczę po znanych mi ścieżkach
ale w wierszach -
tyle lat piszę te wiersze do przesady...
A mnie jest potrzebny zapach kobiety -
strugam myślami łódeczki z kory
wciąż udaję że płynę do niej.
Ukrywam się jak przestępca -
chowam się w książkach napisanych
szukam ciemności.
Jutro piątek będzie wesoły
listonosz przyniesie mi rachunek do zapłacenia.
Tak są powody by powrócić do wódeczki
i wypić z przyjacielem drogim
który nic nie mówi - tylko słucha.
1.11.2012 - Ustka
Czwartek 19:51
Zygmunt Jan Prusiński
WRÓCIŁEM Z BARU
To nie lokal a moja kuchnia
"Soplica" śpiewa tenorem lirycznym -
przybywaj bosmanie
przecież jesteś szczurem lądowym.
Jedzenie niczym w więzieniu
pamiętam w PRL-u
jak mi smakował domowy smalec z czosnkiem -
to był przysmak więźnia.
Kto siedział to wie...
Toast następny był za nieżyjących moich kolegów
poetów i muzyków - których szlag trafił
a mogli żyć jeszcze parę stopni schodów w górę.
Odchodzimy jak struga deszczu
nagle zjawiła się nieproszona.
Mam pytanie do Poezji -
gdzie można spotkać kobietę miłości ?
Pytałem po drodze brzozy i jarzębiny
nic nie widzę prócz samotnej ciemni -
jakbym był fotografem artystycznym.
Moje życie jest zakopane w Poezji !
Dwadzieścia pięć lat bez kobiety -
taki wyrok otrzymałem z sądu nieba.
Powłóczyłem się śladem bez imienia
za kimś kto odszedł już dawno
i był podobny do mnie...
1.11.2012 - Ustka
Czwartek 21:11
Zygmunt Ja Prusiński
W ZESPOLE DZIKIEGO ORZECHA
Wypiłem trzeci poczęstunek
osobiście nalewał mi mój przyjaciel Bóg
pełen wigory przyznał
że samotność moja jest wybitna -
tak powiedział.
Przez lata żyję niby na wolności
ale nie pamiętam kiedy kobietę kochałem !
Te przygody są jak slumsy
tłoczy się w rurze stara piosenka -
ktoś na bębnie gra z bambusowego drzewa.
Dlaczego nie przyszedłem na świat w Wenezueli ?
Polki są zimne i wyrachowane do ostatniej długości paznokcia...
Polki są wszak niebezpieczne
zbyt zimny klimat w Polsce ostudził je kompletnie.
Co czynią dla mężczyzny to z łaski -
a ja lubię blaski jak ogniki wytwarzają
dźwięk i światło...
Piję "Soplicę" i zastanawiam się -
dlaczego nie urodziłem się w Wenezueli...
1.11.2012 - Ustka
Czwartek 22:13
Zygmunt Jan Prusiński
ŻAŁUJĘ ŻE PO CZWARTEJ NALEWCE NIE NAPISAŁEM WIERSZA
Ale po piątej setce to chyba pół litra
ta "Soplica" dzisiaj w nocy jest sprzymierzeńcem.
Jestem trzeźwy
jakbym się na cmentarzu narodził !
Dlaczego wrony cmentarne mnie się boją ?
Jestem pisarzem od przypadku....
Jak mnie ktoś wkurzy zaraz wypuszczam jaskółki jak sztylety !
Pusta butelka po "Soplicy" milczy.
Stoi na szafce - nawet tulipan by teraz nie pasował...
Mam żal do kobiety - jako symbol Polski.
Nie umiecie kochać swoich mężczyzn - nie umiecie.
A jeśli nie umiecie to i dzieci nie miłujecie.
Może ten wiersz dokończę kiedy indziej -
wypiłem butelkę "Soplicy" by zapomnieć
że żyję mając w ręku piasek.
2,11,2012 - Ustka
Piątek 00:38

Zygmunt Jan Prusiński
TAK BLISKO, TAK DALEKO
poetce Małgorzacie Hillar
Dlaczego Małgorzata ?
A tu proszę:
Janina, Krystyna, Helena.
Pierwszy twój wiersz „Słowo” a następny „Korale”,
lubiłaś w nich chodzić i w tych sukienkach latem.
Grajkowie ludowi nad stawem grywali przy ognisku,
a żaby kumkały, żaby zawsze kumkają
czy chcesz czy nie chcesz.
Pamiętam Małgorzato
jak zakupiłem twój tomik wierszy
„Czekanie na Dawida”,
była tam pieśń słowno-rewolucyjna...
„My z drugiej połowy XX wieku” - to nie był banał
dla dorosłych i dla dzieci,
ale pamiętam i takie wyznanie:
„Kiedy byłam dzieckiem
pisałam wiersze na strychu
żeby się nie śmiali”.
Ja znowu śpiewałem w lasach otwockich.
Daleko od ludzi by się nie wyśmiewali
że śpiewam o bólu lotnego ptaka bez gniazda -
bo nigdy nie miałem rodzinnego domu.
To były protest songi - pamiętam tę napisaną przeze mnie,
„Po co urodziłem się matko mej ziemi ?”
Ty wiesz poetko co to miłość,
sama walczyłaś o nią:
„Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości.”
Czy tak trzeba ?
Byłaś tak blisko na krawędzi kwiatu,
jak motyl odbiłaś się w niebo
i już nigdy nie powróciłaś w to miejsce.
Czy wiesz Małgorzato że ja dalej tam jestem
i piszę samotne poematy ?
8.11.2012 - Ustka
Czwartek 18:22
Zygmunt Jan Prusiński
COŚ NAPRĘDCE MUZYCZNE WESTCHNIENIA
Motto: „...z „Łąką” Leśmiana chodziłam
na spacery na swoją łąkę”
- Małgorzata Hillar -
Mam ukryte wersety które muszę dopisać
kilka nowych przy tych brzozach za rzeką.
Narew za Ostrołęką przechyla się
niczym pijana rzeka wiosennie,
a gęsi stada jak biała armia
obchodzą teren łąk o czasie.
Wiem że tu byłaś poetko
nosiłaś tomik Bolesława Leśmiana -
uważałaś go za mistrza słowa z rana.
No bo jak nie pokochać tę jego „Łąkę”:
„Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem,
Przyszły pszczoły z kadzidłem i mirrą i złotem”...
A ty rozkochana i rozczochrana z wiatrem i pod wiatr biegłaś,
nie można było cię zatrzymać taka szczęśliwa dzisiaj wiersz napisałaś
o brzydocie w samotności bez światła.
Małgorzato, za sto lat się spotkamy u źródeł milczenia !
8.11.2012 – Ustka
Czwartek 20:03
Zygmunt Jan Prusiński
BRONIĘ KAŻDE MĄDRE SŁOWO
Jestem w krainie Dolnego Upadku
liczę drzewa te z epok minionych -
jak to się mówi: (w starym garniturze
stary człowiek) – rozpieszczam ciało
kobiety nieistniejącej..
.
Może i bywa zapraszana
przez Zakon Poetów nieżyjących pośród jezior.
Tam bywam i tam szerzę miłość do Słowa.
Ogniska po północy są inne -
mają kształt języków dojrzałych.
Czarne ptaki nie śpią
czekają na posiłek który zawsze zostaje.
Wiedźmy wychodzą ze skał...
Rośnie samoczynnie mistyfikacja
kątów zależnych od siebie -
oczekuję czarnego bluesa
w postaci ludzkiego krzyku.
Bo we mnie i (cisza krzyczy)
pełna obaw że to wszystko runie
jak spadający orzeł w kotlinie.
15.11.2012 - Ustka
Czwartek 10:20
Zygmunt Jan Prusiński
PÓJDĘ TAM GDZIE CIAŚNIEJ
Ściemni się w moim kwadracie
w okienku w samym rogu
usłyszę syk pająka
zimuje u mnie w mieszkaniu
może polubił bo bezpiecznie
nikt się tu nie kłóci
wszystko jest poukładane.
Daleko od krzyku kobiety
mężczyzna wypoczywa w książkach
w nich serdeczności
choć miłości tam nie ma
co najwyżej wspomnienia odżywają
że byłem z nią w tej zatoce
wiecznego wiatru.
Miód pije wrzosowy
układam wiersz bez tytułu
kaleczy się czas co nie spełnia
męskiego głodu
bo nikt nie chce słuchać
a wierzyć tym bardziej
że życie choć ucieka
potrafi zatrzymać czas nad grobem.
Pamiętam kilka wiatraków
kiedy przybywałem do Parysowa
dziadek Jan Sowiński przy gołębiach
a babcia Katarzyna w stawie
pościel i ręczniki prała.
Taka mała zachęta kiedy nikt nie myśli
nad odejściem słowa ostatniego.
15.11.2012 - Ustka
Czwartek 17:04

Zygmunt Jan Prusiński
ROZTERKI JESIENNE
Zwątpienia czasem odchodzą
ślizga się jutrzenka po rosie
i nic takiego ważnego
bym musiał zapisywać
w wierszu barwnym.
Sakramentalne słowo
odbite mosiężnym znaczeniem
sterczy jak nóż w gardle
słowika który śpiewa arie
o miłości w dziewiętnastym wieku.
Rozkołysana maciejka
nadaje sens zapachu
do samej nocy dla zakochanych
jeśli jeszcze wierzą w cynizm
i amorka w parku.
Jesteśmy z nasienia rodziców
chowamy się niepewni
jednak wieloznaczni jak bombka
na żywym świerku zawieszona
z zaznaczoną kropką nad i...
- Quo Vadis !
16.11.2012 - Ustka
Piątek 9:44

_____________________
Zygmunt Jan Prusiński
RECENZJA PISANA W RAJU
Recenzja pierwsza
Nieznana nikomu dotąd, tylko ja znałem tę dziewczynę w której wyczułem niesamowity arsenał - nie tylko nadwrażliwości do samego Słowa poetyckiego, ale oryginalne spostrzeżenia, a do tego, ta jakże ważna cecha u niej, umie ze mną rozmawiać o Sztuce, i to nie językiem hasłowym, ale z siebie, od siebie mówi tak świeżymi spostrzeżeniami że ciarki dostaję jak stoję od niej i 100 kilometrów.
Ewa Prusińska z domu Kolasińska pierwszy swój wiersz "Bieg Długodystansowy" napisała w dniu 18 Listopada 2012 roku. To jej debiut. I śmiem dodać, że gdyby mnie nie poznała i nie zżyła się ze mną, nigdy by do tego nie doszło żeby wziąć pióro do ręki i pisać Literaturę piękną.
Wczoraj w dniu 19 Listopada napisała drugi wiersz "Wiosenne dzwonki". Nie ukrywam że autorka pisze wtulona moimi wierszami i powstał takowy dialog poetycki.
Wejdźmy do jej świata wizualnego...
Podpiera się mottem i daje fragment z mojego wiersza "Tam za zakrętem gwiazd", oto wstęp:
naucz się rozbieżności
by przestrzeń czuć
poza dźwiękami ? (ZJP)
I rozbija się w swym kobiecym świetle jako poetka, która po południu, po 17:00 w niedzielę rozpoczyna swój nowy etap życia...
"Niecierpliwość marnym sprzymierzeńcem
połaskocze nim przepadnie
zabrzmi jak pijany kontrabas
na wieczorku żałobnym pożegnalnych dusz"
Można zdziwić się, nieprawdaż ? Pierwszy raz jej pióro wkracza w trudną poniekąd Sztukę jaką jest Poezja. Wybitnie dojrzała. Wybitnie inteligentna. Ba, widać że jest oczytana w Literaturze. Czy sami czujecie co tu się dzieje ? To dopiero początek a już karmi nas poetka metaforami. Jak ten:
"pijany kontrabas
na wieczorku żałobnym pożegnalnych dusz"
Ale to dopiero pierwszy oddech, bo dalej rozpędzona autorka pisze tak:
"Biegnę jak tancerka w locie
muskam struny twoich wrażliwości
podniebnych wyobrażeń o kobiecie
stworzonej z rajskich korzeni"
Przecież ja czytam językiem metaforycznym w tym wierszu, bo cała strofa jest przepełniona miłością. - Jak to ? To nie jest normalne ! Żeby tak pisać, to trzeba mieć za sobą chociaż 20 lat warsztatu poetyckiego ! Poezja sama w sobie - nie da się oszukać, ale ja nie mogę nic znaleźć złego jako krytyk literacki, jako recenzent, bo tu jest wszystko poukładane. Wręcz świątecznie !
Poetka pisze, i to jak ! Stoję za szybą kryształową w Raju i czytam, i podziwiam, bo to jest jej Debiut ! Gdybym ją nie znał to bym powiedział, że pisze ten wiersz już wielce dojrzała poetka ! - Czyżby Pan Bóg jej pomagał ? To ja tej kobiecie w tym roku przez 10 miesięcy napisałem 10 książek ! Co jeden miesiąc jedna książka, od 50 do 55 wierszy miłosnych. - Czy chciałaby bohaterka moich książek się za to zrewanżować ? Bo pisze językiem artystycznym, wręcz literackim. Oto dowód:
"Czas sam się określi -
Porozbija zegary
zakręci wskazówkami
słyszałeś
zakochani są poza zasięgiem
strefy przenikania głosów"
Muszę kilkakrotnie przeczytać żeby wchłonąć jej filozofię. To sceniczna kokieteria - i wiem że pisała ten wiersz pod moim adresem, wręcz malowała mnie oczami i pisała, i pisała by zdać egzamin choć nie była pewna, bo napisała do mnie te słowa, cytuję: "Właśnie poniosła mnie fantazja i napisałam swój pierwszy wiersz. Proszę o surową krytykę i poprawki. A jak chcesz to się śmiej... Napisz co powinnam robić, żeby się udało następnym razem".
Jak to ma się udać następnym razem, kiedy już się udało w pierwszym wierszu udowodnić swój talent. Ewo, to ja takiego dobrego startu nie miałem.
Bo pisze autorka tak:
"Więc wplatam w mozaikę życia
spokój
sny o wieczności
niezapomnianych chwil dwóch podlotków
kołujących na pasie startu do odlotu"
Tak, autorka mnie zaprasza bym razem z nią w tym wierszu i w życiu odleciał tam, gdzie spokój stwarzać będzie w budowaniu liryki na wysokim poziomie (w tym Raju), w czeluści Miłości do Poezji.
Ustka. 20.11.2012
Wtorek 12:18
_________________________
Ewa Prusińska
BIEG DŁUGODYSTANSOWY
Motto: "naucz się rozbieżności
by przestrzeń czuć
poza dźwiękami"
- Zygmunt Prusiński -
Niecierpliwość marnym sprzymierzeńcem
połaskocze nim przepadnie
zabrzmi jak pijany kontrabas
na wieczorku żałobnym pożegnalnych dusz
Biegnę jak tancerka w locie
muskam struny twoich wrażliwości
podniebnych wyobrażeń o kobiecie
stworzonej z rajskich korzeni
Czas sam się określi -
Porozbija zegary
zakręci wskazówkami
słyszałeś
zakochani są poza zasięgiem
strefy przenikania głosów
Więc wplatam w mozaikę życia
spokój
sny o wieczności
niezapomnianych chwil dwóch podlotków
kołujących na pasie startu do odlotu
18.11.2012

________________________
Mojemu jedynemu bratu Andrzejowi Prusińskiemu ze Słupska z okazji Andrzejkowego dnia i nocy składam moc szczęśliwych chwil...
Bracie Andrzeju, niech Cię Zdrowie nie opuszcza !
Zygmunt
Ustka. 30 Listopada 2012 r. Piątek 9:16
Mój brat
Andrzej Tomasz Prusiński

Dla Mar Pillado - za wierność...
________________
Zygmunt pisze do Ewuni...
Kochana !
Jako Mikołaj Twojego życia masz ode mnie Podarunki w Dzień Mikołajów !
Mógłbym wyliczyć te rzeczy które dla Ciebie wnoszę. Ale zastanowiłem się, iż najlepiej i trafnie napiszę tak:
Ewunia, masz mnie Całego !
Możesz zrobić ze mną co chcesz...
Nawet mnie rozebrać na śniegu.
Dla Ciebie Wszystko co Dobre...
A ja zawsze Dobrem Jestem !
Bądź Szczęśliwa !
A Sylwester jako rodzaj męski czeka na swoją Podlotkę !
Obcałowuję Caluteńką Ciebie - bo wiesz że mój wolny zawód to CAŁOWNIK !!!
Dwieście, nie siedemset Pocałunków na dzisiaj, od Stóp do Głowy.
Będzie Ci Ciepło i Miło...
Bądź dla mnie Uczynna i o Wiersz Miłosny proszę !
Twój Zygmunt
Ustka. 6 Grudnia 2012 r.
Czwartek 10:08
_____***_____
Idzie Zyguś z workiem wierszy do Ewuni...

Zygi...
Jak mam nie skakać z radości skoro w każdym Dniu od nowa i inaczej mnie zaskakujesz...?!
Hojną ręką rozdajesz prezenty chociaż nie dźwigasz worka na plecach i nie zakładasz czapki z pomponem...
Słowami rozbudzasz horyzonty żarliwych myśli, które krążą po orbitach mojej wyobraźni...
Co się wtedy dzieje...? Jestem skrzydlata...
Fruwam w powietrzu i się unoszę na palcach - tanecznym krokiem
biegam po kuchni i do Ciebie...
Dziękuję za symboliczny worek prezentów...!
Jestem niecierpliwa, już się dobieram...
Ooo! wyskoczyły Całusy...łobuziaki...
Cały worek Niespodzianek..? Zostawię na wieczór...
Jako Kanibalka Zygmunta wezmę w całości, ale delektować się będę po kawałku...każda część inaczej smakuje i będzie inną historią kuchni z orientalnych korzeni...
Dla Ciebie Też worek Prezentów (same niespodzianki...wszystko co wymarzysz !)
A na wieczór wiersz z ciarkami o rasowym mężczyźnie i kobiecie z rajskim rodowodem...
o inicjałach E i Z
_________________
Wszystkim moim Czytelnikom życzę jednak Szczęśliwości i Zdrowia !
Zygmunt Jan Prusiński
MIKOŁAJ MIŁOŚCI
Motto: "Nie rozrabiaj mocno !
Bo Dziadek z brodą chodzi i czekoladki rozdaje..."
- Ewa Prusińska -
Namiętny.
Namiętnie kieruję się do ciebie,
wiem gdzie twój dom
i wiem że czekasz na mnie.
Nie jadę rowerem pomarańczowym
"Przebój" - to jego imię został w komórce,
ja saniami jadę
cztery renifery ciągną śpiewnie
a w worku same wiersze dla ciebie.
Zapal dzisiaj w oknie świecę
z nieba ujrzę na pewno nie zabłądzę
księżyc mi pomoże
bym zdążył na kolację
zasiąść z tobą - jam Mikołaj Miłości !
Mikołaj - poeta...
Mikołaj - narzeczony.
6.12.2012 - Ustka
Czwartek 12:48
Wiersz z książki "Kobieta z rajskich korzeni"...
Ewa Prusińska
Zygmunt Jan Prusiński
NAOKOŁO PRZEZ ŁANY DO WZGÓRZ
Motto: "To, że płaczesz ? Dobrze !
Oczy się oczyszczą, będą modre
jak niezapominajki... Jeszcze bardziej
mnie zauroczą, i dojrzą..."
- Ewa Prusińska -
Nikogo nie ma, dzień zamglił śnieżycą
upadła zasłona śnieżna - wiatraki stoją
i czasem jęk słyszę kiedy je mijam.
Opatrujesz moją ranę - niczym siostra
miłosierdzia, ręce twe są tak miękkie
jak młode trawy na pagórkach.
Zjednoczeni z przyrodą, ust zbliżonych
zasiewamy w śniegu - haikami tkliwe
namaszczenie w różnych momentach
spisu drzewek w twoim ogrodzie -
no tak jakby z niczego powstawała
bliskość odmiany w pigmentach.
I niech zostanie ślad po nas święty,
na absolutnych zawiasach, u szczytu
krzyczącego orła - który pilnuje
naszych wzgórz miłości na granicy
szeptu i wilgoci, spotęgowane
erotyką u podnóża zaszczytu...
6.12.2012 - Ustka
Czwartek 19:45
Wiersz z książki "Kobieta z rajskich korzeni"...



Komentarze
Pokaż komentarze (78)