Dzieciom mówię: "Kto zjada ostatki, ten jest piękny i gładki". To zdanie jest oczywiście nieprawdziwe - ale dzieci (dziewczynki zwłaszcza) zmiatają wszystko do końca - więc mniej jedzenia się marnuje.
Na pytanie o mój stosunek do katolicyzmu odpowiadam: z punktu widzenia religii jestem rzymskim katolikiem. To sprawa tradycji, obyczaju, kultury. Jeśli idzie o Wiarę jestem deistą: nie wierzę, że Panu Bogu robi jakąkolwiek różnicę, czy oddaje Mu się cześć zdejmując kapelusz czy nakładając kipę, żegnając się dwoma czy trzema palcami, klękając czy bijąc czołem o ziemię...
To kwestia, powtarzam: tradycji i obyczaju. Kwestia ważna!!
Natomiast dzieci uczone, że jak będą kradły to pójdą do Piekła - mniej kradną. Dlatego nawet ateiści nie powinni zwalczać religii. Ostatecznie zdanie "Bóg nie istnieje" nie jest oczywiście nieprawdziwe - a Pan Bóg, jako Wszechmocny, potrafi stworzyć nawet ateistę...
Ateiści powinni tę godzinę tygodniowo, którą wierni spędzają w kościele, przeznaczać na pracę, odkładać te pieniądze - i za 20 lat zobaczyć, o ile bogatsi będą od sąsiadów-chrześcijan.
Tylko... praktyka pokazuje, że statystycznie szybciej bogacą się wierzący (wszelkich wyznań!) niż ateiści. Proszę pomyśleć:dlaczego?



Komentarze
Pokaż komentarze (25)