Ostatnie strajki w PKP, oficjalnie z powodu utraty niektórych przywilejów pracowników, uświadomiły mi że jedną z głównych dróg na uzdrowienie sytuacji w ogromnych i dużych zakładach pracy, jest zlikwidowanie związków zawodowych.
Za co te przywileje? Są to jedynie pozostałości po czasach komunizmu. Darmowe przejazdy, darmowe obiady, darmowy węgiel, wczasy pod gruszą. Mamy kapitalizm. Wolny rynek. Związki zawodowe zamiast istnieć po to, aby wspólnie z zarządem zakładów pracy ustalać jak najdogodniejsze warunki pracy dla wszystkich pracowników, istnieją tylko po to aby sięgać po więcej i więcej i walczyć o rzeczy które w dobie kryzysu i zastoju gospodarczego w wielu miejscach są najzwyczajniej w świecie nierealne.
Przytoczę tu pewną zasłyszaną historię. Działo się to w Szwecji, rok temu.
Firma była w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Groziły jej masowe zwolnienia i upadłość. Około 200 osób mogło stracić pracę.
Co zrobili pracownicy? Płakali że zabierają im przywileje? Strajkowali, bo muszą ciężej i dłużej pracować żeby utrzymać zakład? Grozili pięścią bo stracili darmowe obiadki? Nie! Pracownicy w zmowie, sami zgodzili się na obniżenie swoich pensji o 30% na okres ROKU!
Wszystko po to aby wyciągnąć firmę z dołku finansowego, umożliwić niezbędne do jej ratowania inwestycje i zachować miejsce pracy.
Podobno udało się.
Już widzę jak sytuacja wyglądałaby u nas w kraju. Strajk, wstrzymanie produkcji, a w międzyczasie związki zawodowe przedstawiłyby swoje roszczenia względem podwyżek i zwiększenia świadczeń socjalnych.
Ci ludzie zabijają polską gospodarkę. Wykańczają firmy. To są elementy poprzedniego systemu, w którym w idiotyczny sposób wbito ludziom do głowy pewne równie idiotyczne słowa, czyli "MI SIĘ NALEŻY!".
Przywileje raz dane, przez bardzo długi okres, dziwnym trafem utrzymały się. Teraz jest wielki problem z ich odebraniem. Sytuacja finansowa w wielu firmach jest tragiczna, ale niech tylko ktoś odważy się szukać oszczędności tam gdzie nie powinien, związki zawodowe od razu podnoszą raban i strajkują.
To zabija kapitalizm, to zabija gospodarkę, zabija wolny rynek, zabija przedsiębiorstwa.
Dlaczego tam gdzie są związki zawodowe od razu wszystko się każdemu NALEŻY?
Dlaczego każdy nie zajmie się własnym interesem jak dorosły człowiek i trzeba od razu tworzyć stowarzyszenie reprezentantów walczących o prawa i zarobki dorosłych ludzi? Dorośli ludzie mają sobie radzić sami. Nie potrzeba im związków zawodowych głaskających ich po główkach.
Nie mówiąc już że Ci, którzy siedzą w zarządach tych związków biorą za to pieniądze i jak najbardziej zależy im aby jak najdłużej swoje stołki utrzymać.
Ile słyszy się o związkach zawodowych, mamy od razu strajki, walkę, pretensje, wieczne niezadowolenie. Mało słyszy się o głównych inicjatywach, dla których rzekomo te związki powstały. Gdzie organizowanie kursów dla pracowników, gdzie kampanie informacyjne na temat praw i obowiązków pracowników? Ciągle tylko strajki i toczenie piany, że im się należy...
Co się należy? Pracownik PKP, owszem, jeśli jedzie do pracy, jestem za tym aby jechał do niej za darmo, ale w innych wypadkach? Dlaczego ma mieć praktycznie darmowe przejazdy pierwszą klasą, jeśli jedzie na wakacje albo do teściowej w weekend? Dostaje wypłatę. Proszę kupić bilet i jechać jak każdy inny. No ale przecież, im się "należy".
Nic się nie należy. To nie komunizm. Czy to że pracuję u optyka, oznacza że dostanę darmowe okulary raz w roku? Owszem, jeśli pracodawca ma gest, może dać mi zniżkę a nawet i darmowe okulary ale nic nie MUSI!
To nie jest jego obowiązkiem. Jego obowiązkiem jest płacić mi za wykonaną pracę i robić to na czas. Jego obowiązkiem jest przestrzeganie moich praw, ale nie jest jego obowiązkiem dawanie mi dodatkowych przywilejów.
W obecnych czasach praca na PKP czy w kopalni różni się od pracy u wyżej wspomnianego optyka chyba jedynie tym, że tam są związki zawodowe, które wiecznie niezadowolone, traktują pracodawców, jako pijawki które jedynie wszystkich wyzyskują, nie patrząc w ogóle na sytuację ekonomiczną, stan finansów, czy realne możliwości. Oni jedynie wszystkiego chcą, bo im się NALEŻY.
Ogólnie, tam gdzie są związki zawodowe, jest zawsze największy bałagan. Przykro mi, ale jak ma być porządek, skoro pracodawca ma ograniczone możliwości względem swoich pracowników, a śmiem twierdzić, że to pracodawca wie lepiej na co może sobie pozwolić, a na co nie może sobie pozwolić i skończmy wreszcie z tym bzdurnym domaganiem się PRZYWILEJÓW. Nie należą się one nikomu, chyba że pracodawca wyrazi chęć udzielenia ich komukolwiek. To nie komunizm, gdzie wszystko było państwowe i głaskało każdego po główce. Mamy wolny rynek, który rządzi się swoimi prawami i trzeba się do tych praw dostosować. Brutalne, ale prawdziwe, a jeśli się nie podoba w PKP, czy w kopalni, to proszę zmienić branżę.
Jeszcze jedna sprawa, która mnie drażni za każdym razem gdy słyszę o sytuacji w jakiejkolwiek firmie, czy gdy posłuchałem, głównie pracowników fizycznych w którejkolwiek z firm, w których pracowałem to, "a Wy w tym biurze to się opier.... a my zapier... i odwalamy całą robotę, a to Wy kosicie szmal."
Wszyscy chcą podwyżek, a najczęstszym argumentem jest zawsze, od lat, to że "Ci na stanowiskach to trzepią kasiorę". Z reguły, chociaż oczywiście nie zawsze, bo i tam często rządzą zwykłe układy, Ci na wyższych stanowiskach mają odpowiednie kwalifikacje. Poświęcili sporo lat na naukę, studia, kursy, znają języki obce, odbywali różnego rodzaju staże więc często te pensje się im należą, jeśli sprawdzają się na swoich stanowiskach.
Natomiast Pan "xxx" narzeka na te darmozjady, bo mu nie chcą płacić tyle ile im, a nawet połowy tego co im, a jego głównym zajęciem jest kopanie dołka od punktu "a" do punktu "b" i skończył w życiu ledwie podstawówkę, bo zawodówka już go przerosła. Przykro mi... To tak nie działa i nie może działać. Na wypłatę trzeba sobie całe życie, ciężko pracować, a jeśli się nie pracowało, to później nie należy płakać.
Jestem przeciwnikiem takich terminów jak "państwo opiekuńcze" i tak samo uważam, ze zakłady pracy nie powinny i nie mogą być "opiekuńcze". Zakłady pracy/firmy mają przede wszystkim dbać o to aby przynosić zyski i funkcjonować, a nie o to czy obecnie mają na podwyżki dla każdego kto by sobie tego zażyczył i o to czy związki zawodowe nie zrobią strajku, bo zabrał im domowe obiadki. Jeśli dalej tak pójdzie, to każde miejsce pracy w którym są związki zawodowe, padnie i nie będą mieli związkowcy już w ogóle żadnego zajęcia, bo sami wykończą swoje etaty...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)