Przed chwilą miałem przyjemność zobaczyć w TVP3 dr. Żelaźińskeigo który powiedział coś co w nieuporządkowany sposób cisneło mi się na usta wcześniej.
Warszawa miała dużo szczęścia ze zalane zostały duze obszary w Sandomiarzu i tez Krakowie ( itd). W innym wypadku zakładając że stan wody w Warszawie i tak osiągnął ~ 780cm jest bardzo prawdopodobne że woda w innym wypadku przelała by się przez wały i zalała wiele dzielnic.
Ale najwazniejsze jest to co powiedział potem - powódź ta wcale nie była największa od 1841r bo kilkukrotnie notowane były wyższe stany wódy. Co więcej powódź większa na pewno wystąpi bo to kwestia statystyki ( czasu).
Nie da się też przed takimi zdarzeniami zabezpieczyć podnosząc wały ( w wielu miejscach to niemożliwe - bo są tam ruchliwie ulice itd) .
Jedynym rozwiązaniem jest wyznaczenie obszarów nisko położonych nie lub mało zaludnionych. Wysiedlenie z tamtąd ludności i przeznaczeniem na poldery.
Ale to wszystko wymaga RZADu z jajami
:)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)