Ostatnio kot oglądając TV (wbrew wyraźnym zaleceniom weterynarza) i czytając prasę dowiedział się, że związkowcy bronią prawa obywateli do wcześniejszej emerytury. Panie i Panowie Dziennikarze byli gremialnie oburzeni brakiem patriotyzmu związkowców i obojętnością na ciężką sytuację gospodarki narodowej.
Kot niniejszego bloga zaczął się zastanawiać, dlaczego tysiące ludzi chcą rezygnować z pracy, w zamian za, nie najwyższą przecież, emeryturę. I jak się zastanawiać skończył, doszedł do wniosku, że też na emeryturę chce, a to z następujących powodów:
Jak kot był kocięciem, była Solidarność (ta pierwsza, prawdziwa), potem stan wojenny, ogólny kryzys i beznadzieja. Zaciskanie pasa było normalką, a rzeczy które pozwalały żyć lepiej porządny czworonóg nigdy by nie zrobił.
Potem wybuchła Wolna Polska. Trzeba było wyjść z kryzysu. Zacisnąć pasa (znów) i ciężko pracować, a myśl o tym, że za tę ciężką pracę należy się wynagrodzenie pozwalające nie tylko przeżyć, ale i zadbać o własną starość, o przyszłości dzieci nie mówiąc, była grzechem ciężkim przeciwko św Transformacji Ustrojowej.
Po kilkunastu latach zrobiło się jakby ciut lepiej, ale kot i jego Pani mieli oszczędzać na tzw. przyszłość (patrz wyżej). PT Panie i Panowie z Okienka tłumaczyli, że jesteśmy rozrzutnikami, bo wydajemy paniną wypłatę na whiskasa, zamiast odłożyć dolara co miesiąc do banku, jak kazał Beniamin Franklin czeladnikowi. Zaczęła się rysować perspektywa, że jak kot z pieniędzy na karmę tego dolara odłoży, to na łożu śmierci będzie ich miał 150. W sam raz na małą trumienkę.
Teraz jest kryzys i znów mamy zaciskać pasa, oszczędzać i w ogóle nie szaleć. O ekstrawagancjach w rodzaju zapewnienia sobie stabilizacji finansowej czy zawodowej mowy być nie może, bo jest to szkodliwe dla "zasad zdrowej gospodarki" czy jak się teraz to tam nazywa.
I myśli sobie kocisko, że taka szarpanina nie ma sensu. Końca nie widać - chyba że księżą oborę. Lepiej od tego wysiłku i zaciskania też kocisku nie jest. W dodatku się użerać musi z ludźmi, którym by najchętniej łapy nie podał.
A jakby kot niniejszego bloga poszedł sobie na emeryturę, to by miał czas na czytanie, spokój, dochody stabilne, choć niewielkie, a z idiotami zadawałby się tylko w celach rozrywkowych.
Dlatego kot niniejszego bloga też chce na wcześniejszą emeryturę.
PS
Pani kupiła papugę. Ptaszysko wygląda smakowicie. Darwinizm walczy we mnie ze strachem przed wyrzuceniem na bruk.
KnB


Komentarze
Pokaż komentarze (8)