4 obserwujących
47 notek
58k odsłon
280 odsłon

Godek i Śmiszek warci siebie

Wykop Skomentuj2

Tekst dostępny także pod adresem http://bartlomiejkozlowski.pl/godek.htm, dalej link do wersji PDF


Ten projekcik nie tylko powinien trafić do... nie trafić do zamrażarki sejmowej. Ten projekt powinien trafić do sejmowego śmietnika, bo tylko tam jest miejsce tego typu projekcików”. Te słowa wypowiedział 10 listopada 2020 r. w „Debacie Dnia” Polsat News poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek, drąc przy tym na kawałki wydruk przedstawionego przez Fundację Życie i Rodzina Kai Godek projektu ustawy „Stop LGBT” która miałaby zabronić organizowania m.in. tzw. marszów równości.

Miał w moim odczuciu absolutną rację i doskonale zrobił, że swoją opinię na temat tego projektu wyraził w tak dobitny sposób. Bo projekt ten zmierza do ograniczenia podstawowych praw obywatelskich, takich, jak wolność zgromadzeń i wolność wyrażania opinii. Może on przynieść szersze skutki szkodliwe dla Polski, jeśli przez posłów w Sejmie, którzy jednak będą musieli się nim zająć (sorry, takie są przepisy), zostanie on potraktowany w sposób poważny. Uchwalenie takiego prawa, jakie chce wprowadzić Kaja Godek kompromitowałoby Polskę na świecie i potęgowałoby jej obraz jako kraju homofobicznego i nietolerancyjnego. Spowodowałoby, jak myślę, to, że Polska zaczęłaby być postrzegana nie tylko jako kraj nietolerancyjny i nieprzyjazny wobec mniejszości seksualnych – bo przecież i tak się Polskę na świecie postrzega – ale jako kraj nietolerancyjny i wrogi wobec owych mniejszości w stopniu wręcz ekstremalnym.

Lansowany przez Kaję Godek projekt jest ponadto absurdalny z konstytucyjnego punktu widzenia. W uzasadnieniu tego projektu już na samym wstępie przywołany został art. 18 Konstytucji, w myśl którego „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Odnośnie tego zapisu uważam, iż można polemizować z zawartym we wspomnianym uzasadnieniu twierdzeniem, że z przepisu tego wprost wynika to, że „małżeństwem może być jedynie związek pomiędzy dwoma osobami różnej płci”. Moim zdaniem można byłoby argumentować, że przepis ten nie zabrania uchwalenia ustawy pozwalającej na zawieranie małżeństw także osobom tej samej płci, o ile tylko ochrona i opieka, jaką polskie państwo zapewnia rodzinie, macierzyństwu, rodzicielstwu oraz małżeństwom pojętym jako tradycyjne związki kobiet i mężczyzn nie zostałaby wskutek wprowadzenia takiej ustawy uszczuplona. W jaki sposób taka - póki co czysto hipotetyczna – ustawa miałaby uszczuplać ochronę dóbr, o których mowa jest w art. 18 konstytucji? Ja, prawdę mówiąc, nie wiem. Niech każda osoba, która ma męża – albo żonę – i (najlepiej) do tego dzieci spróbuje choćby zastanowić się nad tym, w jaki ewentualnie sposób jej małżeństwu i rodzinie mogłoby zagrozić to, że jakieś dwie panie czy jakichś dwóch panów – albo nawet naprawdę sporo takich pań i panów – mają papier mówiący, że one, czy też są oni, małżeństwem w świetle prawa państwowego? Osobiście nie umiem wskazać w jaki sposób wymienione w art. 18 konstytucji dobra mogłyby być zagrożone przez legalizację jednopłciowych małżeństw. Faktyczne związki osób tej samej płci – żyjących czasem ze sobą jak mąż z żoną, albo i zgodniej – przecież w Polsce istnieją i nikt nie twierdzi, że istnienie takich związków stanowi zagrożenie dla tradycyjnych małżeństw i rodzin – zakazu takich związków nie domaga się, za przeproszeniem, nawet Kaja Godek. Czy stałoby się coś gorszego, niż ewentualnie w tej chwili już jest, gdyby wprowadzone zostało prawo pozwalające na legalizację (choć to nie jest może najlepsze słowo – związki osób tej samej płci nie są przecież w Polsce nielegalne – w tym sensie, by były one prawnie zakazane) takich związków?

Tak czy owak, chciałbym zauważyć, że choć konstytucja faktycznie zawiera zapis mówiący o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny, to jednocześnie nie zawiera ona żadnego zapisu zabraniającego uznania, w drodze ustawy, że małżeństwem może być także związek osób tej samej płci. Pomińmy tu już śmielszy – choć moim zdaniem wyobrażalny - pomysł, jakim byłoby uznanie, że brak legalizacji takich związków stanowi naruszenie art. 32 konstytucji, który w swym ust. 1 mówi, że „Wszyscy są wobec prawa równi” oraz, że - co wydaje się w tym kontekście szczególnie ważne – „Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne” zaś w ust. 2 że „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”. Chciałbym zauważyć, że odwołując się właśnie do zasady równego traktowania przez państwo, która w Konstytucji USA przybrała formę zawartego w XIV Poprawce zapisu mówiącego o tym, że „Nie może też żaden stan (…) odmówić komukolwiek na swoim obszarze równej ochrony prawa” Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w wydanym w 2015 r. orzeczeniu w sprawie Obergeffel v. Hodges uznał, że wynikające implicite z Konstytucji – co już dawno zostało uznane – prawo do zawarcia małżeństwa, tak samo, jak tyczy się ono – co chyba oczywiste – osób różnej płci – tak samo musi ono obejmować osoby tej samej płci. No, ale takie numery to na pewno nie z naszym Trybunałem Konstytucyjnym.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka