60 obserwujących
339 notek
536k odsłon
  243   4

Z podziwem dla polskich młociarzy

Były kiedyś trudne czasy, które stawały się mniej trudne dzięki bogatej ofercie kawałów politycznych pozwalających śmiechem odreagować prozę życia. Dzisiaj nie słyszę o takiej twórczości, a kawały zastąpiono memami, słabej jakości programami satyrycznymi i mniej lub więcej trafnymi ripostami w mediach społecznościowych, które tylko czasem skłaniają do śmiechu.
Szkoda, że kawały polityczne zniknęły, a nowe pokolenia nie wiedzą nawet, co straciły. Ma to jednak tę dobrą stronę, że stare kawały nie są im znane, można zatem niektóre z nich podsunąć, nie bacząc na znudzenie tych starszych, którzy je znają.
Przypomniał mi się jeden z takich kawałów, gdy z dumą patrzyłem na sukcesy naszych młociarzy w mistrzostwach świata. Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki rewelacyjnie zdobyli swoje medale, uratowali honor polskiej ekipy lekkoatletycznej i odgrzebali w mojej pamięci inną historię ze znacznie wcześniejszych mistrzostw świata, gdy także rzut młotem zwrócił uwagę świata na Polaku. Było tak:
 
Rozpoczął się konkurs rzutu młotem. Potężny Amerykanin wszedł w koło, obrócił młotem kilka razy i rzucił pobijając rekord świata o pół metra. Stadion rozbrzmiał oklaskami, a dziennikarze już mieli podbiec do rekordzisty, ale wstrzymali się, bo zobaczyli jeszcze potężniejszego Rosjanina, który przygotowywał się do rzutu. Stadion zamarł w oczekiwaniu, a chwilę później brawa widowni sprawiedliwie nagrodziły Rosjanina, który poprawił nowy rekord świata ustanowiony chwilę wcześniej prze Amerykanina, aż o dwa metry. Dziennikarze otoczyli zwycięzcę, stadion też skupił na nim uwagę i nie czekając na koniec konkursu rozpoczęły się wywiady. Prawie nikt nie zauważył, że miejsce w kole jako kolejny zawodnik zajął Polak. Był marnej postury, kompletnie nie na miarę poprzedników, a jednak był pełnoprawnym uczestnikiem zawodów. Szybko wykonał swój rzut i dopiero wtedy, gdy szybujący młot zwrócił uwagę widzów, wszyscy zobaczyli, że będzie dalej niż poprzednicy. Rzeczywiście Polak rzucił o pięć metrów dalej i jako nowy rekordzista świata skromnie wziął w rękę biało-czerwoną i usiadł na trawie. Dziennikarze oniemieli, bo takiego spektaklu nikt nie przewidział. Podeszli jednak natychmiast do Polaka z gratulacjami i zaczęli go wypytywać: Jak ci się to udało? To niesamowite, przecież jesteś taki drobny w porównaniu z konkurentami, a właśnie ty zwyciężyłeś i ten aplauz widowni jest dla ciebie. Jak ty to zrobiłeś? Z czego wykrzesałeś taką siłę? Polak tylko machnął ręką i na odczepne powiedział: Dajcie mi teraz do ręki sierp, a rzucę jeszcze dalej.
 
Inna dzisiaj symbolika, ale motywacja pozostaje aktualna.



Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport