Blog
prawda jest prosta
Rafał Broda
Rafał Broda fizyk jądrowy
19 obserwujących 124 notki 223084 odsłony
Rafał Broda, 18 sierpnia 2016 r.

Smoleńsk i fizyka (jądrowa)

17773 393 1 A A A

W argumentacji towarzyszącej rozważaniom tragedii smoleńskiej wielu dyskutantów przywołuje fizykę, jako tę dziedzinę nauki, która ma dostateczny potencjał i prestiż, by dostarczyć narzędzi potrzebnych do wyjaśnienia, co się w Smoleńsku stało. O fizyce mówią często ci, którzy zaledwie kojarzą ją z grawitacją, z prawami Newtona, a czasem z zasadą zachowania pędu, ale jeszcze chętniej ci, którzy lubią uderzyć w przeciwnika sloganem: „Przecież to jest sprzeczne z prawami fizyki!”, choć zwykle nie bardzo potrafiliby to uzasadnić. Jest też trochę zdziwienia, a nawet pretensji do fizyków, że tak mało z nich włącza się w badanie wydarzenia, mimo że powinni mieć sporo do powiedzenia. Rzeczywiście, w tym przypadku fizycy na ogół milczą, ale dlaczego?

Pominę litościwie tych fizyków, którzy najzwyczajniej nie są zainteresowani niczym poza swoimi wąskimi badaniami i nie chcą rozpraszać uwagi na inne sprawy, choćby dotyczyły ważnych problemów społecznych. Mimo zrozumienia dla postawy niektórych z nich,  nadmiernie powszechna obojętność pozostaje dla mnie bolesną zagadką, bo wiem, że przed 1989 rokiem fizycy byli w szczególnie uprzywilejowanej sytuacji i cieszyli się większą niż inni wolnością i możliwościami poznawania świata poza PRL. Powinni zatem więcej rozumieć i chcieć rozumieć. Jednak często wystarczy krótka rozmowa z takimi fizykami, by przekonać się, że rzeczywiście nie interesują ich bieżące wydarzenia i zwykle nie znają podstawowych faktów. Bardziej wstydliwe może być to, że mimo własnej ignorancji, lubią lokować się wygodnie w stadzie jednolitych, narzuconych medialnie poglądów. To jednak dotyczy wąskiej grupy, a większość fizyków nie włącza się w badanie katastrofy smoleńskiej z całkiem innych i ważniejszychprzyczyn, mianowicienie znajdują miejsca dla własnych kompetencjiprzy  wyjaśnianiu konkretnych okoliczności katastrofy, choć przecieżdoceniająpotrzebę takich wysiłków. Przegląd problemów, które w przypadku tej katastrofy wymagają wyjaśnienia pokazuje, że są one związane z tą częścią fizyki, która już dawno i w całości została oddana w ręce inżynierów, techników i wszelkiego rodzaju specjalistów. Ukierunkowane kompetencje i doświadczenie właśnietych ludzi znacznie przewyższają możliwości fizyka zajmującego się na co dzień całkiem innymi problemami. Jedyne, czym fizyk może dysponować avista w trochę większym stopniu niż inni, to pewien zawodowy nawyk dyscypliny myślenia, zwłaszcza rygoryzm logiki stosowanej w tym myśleniu. Zdaje sobie z tego sprawę każdy uczciwy fizyk i z reguły nie oferuje swoich usług, chyba że w jakimś fragmencie badań oceni, że jego wiedza i umiejętności mogą okazać się pożyteczne. Nie ma reguły bez wyjątku, więc może się trafić np. astrofizyk, któremu wydaje się, że potrafi wszystko policzyć i ma potrzebne w tej sprawie doświadczenie, bo podobno dysponuje licencją pilotażu małych samolotów. Motywowany politycznie policzył więc coś tam, ale zapomniał, że to nie jest astrofizyka i wyniki obliczeń jednak zostaną kiedyś skonfrontowane z rzeczywistością.

Jako fizyk zajmuję się już od ponad 50-ciu lat badaniem zjawisk jądrowych i struktury jąder atomowych, więc także ja, z oczywistych powodów nie widziałem pożytku, jaki mógłbym wnieść do badania katastrofy smoleńskiej w ramach swoich zawodowychkompetencji. Jednak od samego dnia katastrofy odnotowywałem powszechnie dostępne obserwacje, które bardzo wcześnie doprowadziły mnie do przekonania, że w Smoleńsku miał miejsce zamach. Od lipca 2010  publicznie głosiłem to przekonanie, które nabierało coraz większej wagi w miarę ujawniania kolejnych faktów. Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się, czy moje rozważania mają jakiś związek z fizyką, którą uprawiam. Teraz stwierdziłem, że jednak istnieje pewien związek i muszę w tym momencie zrobić szerszą dygresję popularno-naukową.

Jednym z podstawowych narzędzi badań jądrowych jestobserwacja  koincydencji czasowych zdarzeń. Koincydencja oznacza jednoczesność zdarzeń, która jest zdefiniowana wybranymi granicami odległości czasowej, w jakiej zdarzenia muszą wystąpić, by uznać je za jednoczesne. Zdarzeniami są sygnały przekazywane przez detektory, które zarejestrowały cząstkę, kwant gamma, lub inne promieniowanie emitowane w trakcie przebiegu badanego zjawiska jądrowego. Jeśli sygnały są jednoczesne otrzymujemy wskazówkę, że pochodzą one od tego samego przypadku, w którym miał miejsce jakiś konkretny proces jądrowy.Zwykle możemyzaobserwować sygnały przekazane jednocześnie przez wiele detektorów, więc wszystkie one muszą być związane z tym samym zdarzeniem, a wielokrotna rejestracja podobnych przypadków pozwala badać zjawisko, które jest ich źródłem.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

dojrzały i zdecydowany

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Autor "W dyskusji warto odwoływać się do nauki." Co pan nie powie? Do jakiej nauki? Do badań...
  • @Paweł Kasprowski " Ważne, żeby minimalizować sytuację, że o tym komu się ma udać a komu...
  • Określając ustawę Wilczka najlapidarniej, można odczytać jej ducha następująco:...

Tematy w dziale Polityka