Blog
prawda jest prosta
Rafał Broda
Rafał Broda fizyk jądrowy
14 obserwujących 101 notek 181067 odsłon
Rafał Broda, 6 sierpnia 2017 r.

Prawdopodobnie znowu się pomyliłem

3899 84 0 A A A


Wszystko potoczyło się idealnie. Praktycznie nieznany, młody, przystojny i potrafiący przemawiać do ludzi, kandydat PiS – Andrzej Duda wygrał wybory. Wygrał dzięki dobrej kampanii, dzięki swoim talentom i dzięki tytanicznej pracy szefowej kampanii, ale osiągnął sukces wyłącznie dlatego, że był kandydatem PiS i jak to zwykle bywa, wyborcy nie mogli mieć żadnej pewności, jakim będzie prezydentem. Konkurent był w istocie łatwym przeciwnikiem, wyjątkowo skutecznym w samobójczej autodestrukcji. Myślę, że prawdziwy wynik wyborów w drugiej turze był znacznie lepszy, niż wyniki podane przez PKW – w 2015 roku PiS nie potrafił jeszcze dopracować organizacyjnie kontroli wyborów, ale wystarczyła improwizowana kontrola, by druga strona nie dała rady naciągnąć ponad to, co pokazały oficjalne wyniki.      Dalej przyszło zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych, otwierające rzeczywistą drogę do naprawy Rzeczypospolitej i dające mocny mandat odważnym, którzy podjęli się czyszczenia stajni Augiasza. Zwycięska batalia o urząd Prezydenta RP z pewnością ułatwiła to drugie zwycięstwo, ale także to pierwsze z nich było zwycięstwem kandydata PiS, a nie indywidualnym sukcesem Andrzeja Dudy. Jeżeli ktoś próbuje spekulować, manewrując liczbami wyborców PiS i wyborców Prezydenta, to porównuje liczby nieporównywalne, bo zasady obu konkursów są diametralnie różne. Przy czym warto też pamiętać, że motywacje wyborczych decyzji to rzecz bardzo skomplikowana. Znam takich, którzy z premedytacją zrezygnowali z głosowania na PiS, bo po wyborze Prezydenta reprezentującego PiS uznali, że nie chcą zbytniej dominacji jednej partii.


Po objęciu Urzędu Prezydenta RP przez Andrzeja Dudę odnotowałem wyłącznie pozytywne zaskoczenia. Po raz pierwszy w życiu poczułem się tak godnie reprezentowany przez głowę państwa. Przejawiało się to zarówno w pięknych orędziach i przemówieniach, jak w zachowaniu Prezydenta i jego Małżonki we wszelkich kontaktach zagranicznych, także w różnych oficjalnych uroczystościach z jego udziałem. Podobały mi się decyzje i aktywność Prezydenta wspierająca działania Rządu i większości parlamentarnej; także przyjmowałem z satysfakcją jego aktywność w polityce zagranicznej, wierząc że wszystko co w tej dziedzinie inicjuje i realizuje jest oparte na ścisłym porozumieniu z Rządem w ramach taktyki i dalekosiężnej strategii głównej siły politycznej kierowanej przez Jarosława Kaczyńskiego. Mijały miesiące pełne satysfakcji i tak odmienne od upokorzeń wielu dekad PRL i Polski po 1989 roku. Pamiętając o wielu wcześniejszych doświadczeniach zastanawiałem się jednak z bojaźnią: Jak długo potrwa ta sytuacja? Ile PiS wraz z Prezydentem zdąży naprawić? Jak trwała będzie ta naprawa? A zwłaszcza, czy możliwe jest, że coś się zepsuje, zahamuje i Polska znowu przegra?


 Wyobraźnia i wcześniejsze zawirowania polityczne podpowiadały, że głównym zagrożeniem może być wyłącznie zakłócenie jedności w obozie dobrej zmiany, a poważne zakłócenie może nastąpić tylko wtedy, gdy ważny ośrodek władzy skupiony wokół Prezydenta zechce dążyć do swojej niezależności. Te wymyślone potencjalne zagrożenia zaczęły się, niestety, dyskretnie materializować, a od niedawna jest to już łatwo zauważalne. Nie warto powracać do tych wszystkich symptomów, które budziły niepokój, bo dwa prezydenckie weta wykazały już znamiona niebezpiecznego kryzysu, w którym wszystko zadrżało. Miałem pewność, że ten kryzys powinien być zgaszony w zarodku, niestety, wciąż na to czekamy. Uważam, że był to ciężki błąd Pana Prezydenta, z którego trzeba się wycofać, choć nie wiem jak można to zrobić nie tracąc twarzy. Pokora jest wszakże cechą niezbędną dla kogoś, kto chce być uznany za męża stanu.


Andrzej Duda miał wyjątkową możliwość obserwacji skrajnie trudnej, sytuacji, w jakiej Lech Kaczyński pełnił urząd Prezydenta RP. Zatem wie doskonale, że warunki w jakich on sam pełni dzisiaj ten Urząd są kompletnie nieporównywalne – są komfortowe, a nawet cieplarniane - pozwalają mu rozwijać skrzydła w wielu dziedzinach i stawiają go w uprzywilejowanej, honorowej, pełnej blasku pozycji Głowy Państwa Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. W pierwszej kadencji korzystanie z tej pozycji i skwapliwe wykonywanie podstawowych obowiązków powinno wyczerpywać ambicje Prezydenta, ale najwyraźniej nie wyczerpuje. Rodzi się pytanie: Kto w otoczeniu Prezydenta odczytał jego ludzką słabość związaną z nieuzasadnionymi ambicjami, które można podsycać, a w stosownym momencie wykorzystać do wywołania kryzysu władzy? Nie wiem kto, ale od pewnego czasu można było zauważyć objawy sztucznego przerostu ambicji Prezydenta i jego otoczenia. Nie warto tego przywoływać, bo wrażenia często są bardzo subiektywnym elementem rzeczywistości, ale utarczki z MSZ, czy z MON wchodzą w zakres zjawisk obiektywnych. Wiem, że w obozie sprzyjającym dobrej zmianie są komentatorzy, którzy uważają, że Prezydentowi należy się poszerzanie kompetencji nawet w ramach aktualnej Konstytucji, bo ich zdaniem Prezydent jest wybitnym politykiem, który już dorósł do pozycji lidera i męża stanu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

dojrzały i zdecydowany

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @skamander "To właśnie próbowałem wyjaśnić" Niczego pan nie wyjaśnił, a nawet nie...
  • @skamander Pana wywody to jest klasyka użycia takiego utajnienia dokumentów do siania własnej...
  • Nie wyobrażam sobie jaka prawda płynąca z tego aneksu mogłaby wywołać sytuację gorszą od...

Tematy w dziale Polityka