3 obserwujących
146 notek
136k odsłon
  408   0

Zamiast tarczy - Podatek cukrowy

Nie wszystkie firmy będą niestety beneficjentami pomocy rządowej. Brak pomocy dotyczy głownie małych sklepów osiedlowych z branży spożywczo-warzywniczej. Niestety władze zapomniały o tych ludziach którzy swoją pracowitością, odwagą i chęcią pozostania i służenia swoim klientom w czasie pandemii nie zawiesili swoje działalności. Dzięki pracowitości i mimo odnotowanych spadków obrotów , kosztem wielkiego wysiłku przetrwali... Obroty w ich sklepikach spadły znacząco ale nie na wymaganym poziomie 30% obrotu. Wydawało by się że za swoją postawę, odwagę i pracowitość powinna spotkać ich jakaś nagroda a nie pominięcie w rządowej tarczy pomocowej skierowanej do przedsiębiorców. Niestety tak się nie stało, zostali tej pomocy pozbawieni.

Czy to jest kara za pracowitość, ofiarność i chęć służenia społeczeństwu w trudnym czasie z narażeniem własnego zdrowia i zdrowia swoich najbliższych? Wydaje się ze tak. Ich sklepy i sklepiki nie zostały ujęte w ewidencji odpowiednich numerów PKD z którymi można ubiegać się o pomoc rządową. A więc kara!!! Bo przecież mogli ograniczyć czas otwarcia swoich sklepów, ograniczyć ofertę towarową i zwolnic zatrudniony personel. Obroty by spadły. Klienci wędrowali by po mieście w poszukiwania świeżej pietruszki, marchewki czy pieczywa,- możliwe że zarażali siebie lub bezwiednie przekazując korona-wirusa innym. Dzięki takim sklepikom które przetrwały, które nie skróciły godzin pracy, nie ograniczyły asortymentu, te wędrówki można było ograniczyć do minimum.

Nikt tym ludziom za postawę nie podziękował. Do tarczy pomocowej którą rząd tak się chwali przytaczając jako na dowód swojej troski, kolejne wydane miliardy zł, ci ludzie, te sklepy nie mają żadnego prawa. Jest to ni mniej nie więcej skandalem i świadczy o hipokryzji radzących wspierających rzekomo małe rodzinne polskie firmy.


Za to podatek cukrowy i jego wprowadzenie, jak najbardziej należy się wszystkim i małe polskie sklepy już doświadczą dobrodziejstwa jego wprowadzenia w całej rozciągłości. Ceny napojów „bardzo niezdrowych” już wzrosły i ich sprzedaż w małych sklepach gdzie były jedna ze znaczących dla rentowności małych sklepów pozycją, spadły w zatrważający sposób.
Wielkie sklepy dyskontowe typu Biedronka czy Lidl poradzą sobie z tym problemem. Wprowadzą promocyjną, nisko oprocentowaną sprzedaż, podejmą negocjacje cenowe z producentami i wyjdą na swoje. Właściciele małych sklepów i ich małe hurtownie w których się zaopatrują, nie mają takich możliwości. Klienci odejdą… To rzecz zrozumiała. Kolejna grupa małych rodzinnych funkcjonujących w przestrzeni naszych miast, miasteczek i osiedli sklepów zniknie z rynku i nie będzie drażnić swoim istnieniem wielkich rekinów rynku detalicznego. Czy o to chodziło rządzącym? Wygląda na to że tak, lub że sprawujący władze nie potrafią przewidzieć właściwie skutków swoich działań.

No chyba, że jest to działanie celowe i jest elementem „porządkowania rynku” i eliminacji z niego elementów niepożądanych klasowo i niepewnych. To jakby kontynuacja sławnej "transformacji" rozpoczętej jeszcze przed laty, przez niesławnej pamięci  Hilarego Minca... A już wprowadzanie podatku cukrowego i upieranie się przy nim w czasie pandemii, to już swoiste kuriozum, które każe zadać pytanie. W czyich rękach jesteśmy jako społeczeństwo, przedsiębiorcy, podatnicy i Polacy?

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka