6 obserwujących
103 notki
24k odsłony
  473   1

Oni są wśród nas, czyli czeczeńska ferajna

Wielu ludzi – acz nie wszystkich – poruszyły ostatnio sceny z polsko-białoruskiej granicy. Wielu zadawało sobie pytanie, czy tak zachowują się uchodźcy, którzy kojarzą się raczej z zagubieniem, pokorą i pewną dozą nieśmiałości. Wielu zastanawiało się, co by się stało, gdyby te hordy przedarły się przez szczelne kordony dzielnie broniących naszej granicy żołnierzy i policjantów, a za nimi ruszyłyby jeszcze większe rzesze muzułmańskiej braci. Odetchnęliśmy nieco z ulgą, gdy pojawiła się informacja, że rozczarowani nachodźcy zaczęli opuszczać obozowisko nad granicą. Ale czy słusznie odetchnęliśmy? Nie mam na myśli tego, że ci sami ludzie mogą powrócić, by szturmować nasze granice kolejny raz w innym miejscu (a pisałem te słowa parę dni przed takim atakiem, w którym grupa 200 migrantów z pomocą służb specjalnych Białorusi próbowała dostać się do Polski w okolicach miejscowości Czeremcha[1]). Chodzi o to, czy im podobni – lub jeszcze gorsi – już się do nas nie dostali. I czy jakimś zrządzeniem losu nie dostali kart pobytu, aby móc zamieszkać w Polsce na stałe?

Czy to możliwe? Owszem. Jak to „jeszcze gorsi”? Już wyjaśniam. Ci znad granicy krzyczeli „Fuck you, Pollack” (i nie mieli na myśli amerykańskiego reżysera Sydneya Pollacka). Ci, którzy już tu są mówią wprost: „Polska będzie nasza – muzułmańska. Włos nam tu z głowy nie spadnie. Nie boimy się nikogo. Nic nam nie zrobisz”. A jak reagują na widok noszonego na łańcuszku chrześcijańskiego krzyżyka: „Jezus to debil... Zabierzmy jej ten krzyżyk. Trzeba ją zabić”. Naprawdę ktoś tak powiedział? Owszem. Gdzie padły te słowa? W ośrodku dla uchodźców w Polsce. Kto to powiedział? Przebywający w nich Czeczeni.

Trudno dokładnie określić, ilu cudzoziemców napłynęło do Polski w ostatnich latach. Dane publikowane przez różne agendy państwowe są rozbieżne. Na stronie migracje.gov.pl[2] podana jest liczba cudzoziemców posiadających aktualnie ważne dokumenty uprawniające do pobytu w Polsce – to prawie 530 tysięcy osób (w tym najwięcej na Mazowszu: 139 tys., czyli niemal 25%). Urząd do Spraw Cudzoziemców podaje, że na początku października 2021 r. liczba cudzoziemców posiadających ważne zezwolenia na pobyt w Polsce wynosiła 525 tys. osób[3] (różnica może wynikać z przyrostu w październiku i listopadzie). W trzech kwartałach 2021 r. liczba ta miała wzrosnąć o 15% (największy wzrost zanotowano w grupie obywateli Ukrainy, Białorusi i Gruzji), ale to by znaczyło, że na koniec 2020 r. powinna wynieść ok. 456 tys., a tymczasem migracje.gov.pl podają, że było to 355 tys. (przyrost w tym roku wyniósłby zatem ponad 30%). Skąd taka rozbieżność? Z tych 525 tys. cudzoziemców, którzy 1 października 2021 r. posiadali ważne dokumenty pobytowe, obywateli Rosji jest 13,7 tys. (90% stanowili do niedawna Czeczeni).


image


W artykule z lutego 2020 r.[4] czytamy, że „w 2019 r. 4,1 tys. cudzoziemców złożyło wnioski o przyznanie im statusu uchodźcy w Polsce”, w tym 65% stanowili Rosjanie (2619 osób). Część z wnioskodawców spełnia warunki nadania im ochrony międzynarodowej (w omawianym 2019 r. – 81 osób to byli obywatele Rosji), część otrzymuje tzw. ochronę krajową w postaci zgody na pobyt tolerowany lub ze względów humanitarnych (213 obcokrajowców – bez wyszczególnienia, ilu było wśród nich Rosjan), część postępowań kończy się umorzeniem (zwykle dzieje się tak, gdy cudzoziemiec opuścił Polskę nie czekając na wydanie decyzji) – w tej grupie zdecydowana większość dotyczy wniosków obywateli Rosji (ponad 1,5 tys.), a decyzje negatywne otrzymało 960 obywateli Rosji (zdecydowana większość z grupy 1,7 tys. obcokrajowców). Porównanie tych liczb z danymi ze strony migracje.gov.pl znowu nasuwa wątpliwości – tam mamy ponad 370 pozytywnych decyzji wydanych obywatelom Rosji.

W artykule „Polska Times” z kwietnia 2018 r.[5] czytamy, że w 2017 roku ponad 5 tys. osób ubiegało się w Polsce o przyznanie statusu uchodźcy. Wniosek o ochronę międzynarodową złożyło m.in. 3550 osób pochodzących z terytorium Federacji Rosyjskiej (w tym 3291 z Czeczenii – czyli ponad 90%). Autor artykułu wspomina wypowiedź ówczesnego ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza z wywiadu dla francuskiego dziennika "Le Figaro”: „Przyjęliśmy 2700 migrantów, przysłanych przez Europę Zachodnią, ale oni nie chcą zostać w Polsce, gdzie stopa życiowa jest zbyt niska” i dementi MSZ, że „wypowiedź nie dotyczyła mechanizmu przymusowej relokacji”. Odpowiedzi na zadane w artykule pytania: „Jak jest w rzeczywistości?” oraz „Ilu cudzoziemców ubiegało się w Polsce o status uchodźcy?” nadal nie są do końca znane. Zabawne jest też podejście niektórych dorosłych i poważnych ludzi, którzy uważają, że nasza niska stopa życiowa i ucieczka części uchodźców/migrantów do Niemiec to świetne rozwiązanie (byli nawet tacy, którzy proponowali, aby przewieźć nachodźców z granicy polsko-białoruskiej do naszych zachodnich sąsiadów). Czyżby zapomnieli, że jesteśmy w Strefie Schengen – obszarze, na którym zniesiono kontrole na granicach wewnętrznych? Czy chwilowa ulga nie łączy się u nich ze świadomością, że za chwilę – broniąc się od wschodu – będziemy mieli islamskiego wroga za plecami?

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale