Każdy kto chciał zagłosować pozamiejscem zameldowania musiał wyrobić sobie papierek. Na samą myśl kontaktu z administracją nie zrobiło tego miliony ludzi w naszym kraju, co znacznie obniżyło frekwencję. Jak zwykle olały ten problem media.
Skąd biorę miliony? Wiem z wyborów warszawskich, że około 700.000 mieszkańców będących rezydentami w stolicy nie wzięło udziału w wyborach. Estymując zjawisko w skali państwa, można założyć, że takich osób było kilka milionów, kto wie jak sprawdzić liczbę osób, którym wydano zezwolenia na głosowanie pozaokręgiem zameldowanie(a nie zamieszkania)?
Jednym słowem jak zwykle administracja i biurwy rozmontowują nam państwo! Alleluja!


Komentarze
Pokaż komentarze