Polska już od setek lat nie jest krajem demokratycznym. Ramy ustrojowe stanowią, co prawda państwo prawa i demokracji, ale w ułomnych sposób - rządzący za nic to mają a opozycja w swoim skowycie wcale nie próbuje wyprowadzić nas na prostą, sytuuje nas w pobliżu Białorusi, choć w samej mentalności nam do niej daleko. Takie porównania nie są korzystne ani dla Polaków, ni opozycji. Generałowie motywujący tak żołnierzy, przegrali prawie wszystkie bitwy w historii ludzkości.
Zamknięcie systemu dla ludzi, którzy nie są powiązani z jakkolwiek partią polityczną- od nominacji w spółkach Skarbu Państwa do ról filmowych, są oczywiście naturalne w tym systemie, bowiem tort do ugrania jest tak ogromny, że kto by się przejmował całą resztą. W żadnych kraju na Świecie, udział reżyserów, muzyków, aktorów, jako najemnitów, nie ma miejsca w takiej skali, jak u nas. Podejście głodnych wilków obserwowane jest we wszystkich siłach politycznych- co można podsumować skrótem TKM. Media stanowiące część życia publicznego, przez ramy ustrojowe, zaczynają coraz silniej zlewać się z bytami politycznymi, tworząc rozemocjonowane sekty po wszystkich stronach barykady- siejące zniszczenie w całym społeczeństwie. Media publiczne w rękach polityków, koncesję na telewizję i radio, dostęp do reklam, skutek to media nudnawe, klanowe, prawiące o drugorzędnych tematach, zaciemniający prawdziwy obraz wydarzeń. Władza ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza i medialna zaczyna zlewać się w jedno, na czele, której stoją wąskie elity, które poza stawianiem kolejnych murów i płotów, nie mają pomysłów i nie chce ich mieć. To naturalne- tak ogromna władza przysłania interes ogółu. Ten ekstrakcyjny system jest też pociągający dla wszelkiej opozycji, która społeczeństwo obywatelskie ma również za nic.
Poczynając od drugiej połowu XVII wieku degeneracja demokracji szlacheckiej, walki stronictw, który w swoim postępowaniu coraz bardziej stawiały na interes własny i doprowadzając ostatecznie do upadku Rzeczpospolitej, co trwa z przerwami do dzisiaj. System demokracji zdegenerował się do abolutyzmu elit. Co trwać będzie do powstania nowej partii obywatelskiej.
Tymczasem w portki Dody wejdzie Janusz Piechociński, tyłkiem będzie kręcił Hajdarowicz,a cycki pokażą prawicowi dziennikarze. Polskie partie polityczne pozbawione są struktur organizacyjnych, zastąpiły je system klienckim. Istnieją w mediach, które kontrolują.
Larum podnosi się, gdy rubicon zostanie przekroczony. Zabetonowanie, celebryzacja, brak merytyczności, nikt nie chce pójść w stronę prawdziwej demokracji. Obecny system odpowiada wszystkim obecnym na scenie politycznej, miliony osób pozbawione są wpływu na wybór swoich reprezentantów. Instytucje inkluzywne, jak JOWy, demokracja bezpośrednia, referenda, obywatelska inicjatywa ustawodawcza, są niszczone w zarodku, torpedowane przez szefów klanów polskich Hutu i Tutsi. W zastępstwie mamy celebrytyzacje życia społecznego, czwórpodział władzy zlewający się w jedno szambo. Mógłbym przyrównać nas do Białorusii,ale po co? Może lepiej powiedzieć, że czas na zmianę systemu politycznego w Polsce. Czas na JOWy, czas na demokrację bezpośrednią, czas na likwidacje koncesji w mediach. Niech się Białorusini uczą od nas.


Komentarze
Pokaż komentarze