Polacy, którzy czują na plecach ukraińsko-rosyjski piec nie powinni się angażować w konflikt na Bliskim Wschodzie. Właściwie nasz udział tam będzie miał znowu charakter symboliczny, będący bardziej poparciem idei, niż faktycznym wysiłkiem wojskowym. Warto pamiętać, że wojownicy z ISIS będą przeprowadzali swoje akcje w szerokiej strefie arabskiego państwa, tam gdzie sięgały ich wymarzone korzenie, tam gdzie istnieje narwana mniejszość. Zatem nie w Polsce. Tak długo, jak nie będziemy toczyli z nimi boju.
Mamy wspaniała wymówkę i realnie wysokie zagrożenie za naszą wschodznią granicą, doświadczenie z Iraku i Afganistanu. Te wojny prowadzą tylko do chwilowego spokoju. Każde kolejne odrodzenie będzie brutalniejsze. Jeśli wojownicy z ISIS chcą walczyć z Rosją niech sobie walczą. Jeśli chcą walczyć z " Wielkim Szatanem", to co my możemy na to począć, jeśli będą chcieli wysadzać przedmieścia Paryża, Londynu, Berlina czy Moskwy- to nas to nie dotyczy.
Jan III Sobieski popełnił błąd w 1683 roku. Gdybyśmy się wtedy niezangażowali, to rozbiory Polski 90 lat później przy osłabieniu Austro- Węgier i Niemiec, miałyby dużo mniejsze szanse na zaistnienie.
Uczmy się na błędach.
Tu nie chodzi o ISIS, arabska wiosna- ogromne wyże demograficzne na południowej europejskiej flance wleją się wcześniej czy później do Europy, pewnie już jako Zjednoczeni Arabowie, PanArabia czy jakoś inaczej.
Uczmy się na błędach.
update: MON: nie będziemy się anagażowali militarnie w walce z ISIS.(info przed chwili).


Komentarze
Pokaż komentarze (3)