Sprawa podniesienia wieku emerytalnego raz jeszcze wykazała, że polscy panowie nie mają siły żeby chociaż wyartykułować swoje krzywdy. Polscy mężczyźni, którzy żyją krócej i różnica w tym wypadku jest chyba największa w Europie, pracują dłużej - i tu również różnica jest w porównaniu do innych krajów bardzo duża, mają średnią dalszego życia liczoną wspólnie. I oto Premier próbuje przy okazji drańskich skądinąd reform zniwelować tę krzyczącą niesprawiedliwość. I co? I podnosi się lament jak to Premier krzywdzi.. kogo? Kobiety oczywiście. To, że mężczyźni mają pracować już statystycznie niemal do śmierci, to Kaczyńskiego ani Pawlaka nie martwi. Martwi ich , że „nasze Panie” mogą się zmęczyć, więc tak samo szurają nóżkami i rączki całują; szef ludowych cwaniaczków oraz lider pożal się Boże opozycji. I nie wynika to jedynie z tego, że męski elektorat jest otępiały i składa się w większości z żałosnych pantoflarzy, a żeński aktywny i walczący o swoje, a raczej nie swoje. To głęboka prawda o psychice polskiego narodu zdominowanej przez histeryczne baby, które swoimi wrzaskami, ustawicznym „poświęcaniem się” moralnie terroryzują polskich panów Felicjanów Dulskich. Matki Polki okazują się w tej cichej grze o wiele skuteczniejsze od zachodnich zimnych suk. Dopóki to się nie zmieni to nic się nie zmieni.
Kontras


Komentarze
Pokaż komentarze