Pamietacie pewnego niezhabilitowanego politologa.
Najpierw byl niezaleznym, obiektywnym badaczem polskiem sceny politycznej. Az pewnego dnia doznal ILUMINACJI - zrozumial ze kocha Wielkiego Jaroslawa calym swoim jestestwem i pragnie aby Jaroslaw przytulil go do swego łona. Dla dobra Polski, rzecz jasna.
Bo trzeba Wam wiedziec, ze wszystko co robia Jaroslaw i Marek robia dla dobra Polski. To oczywista oczywistosc.
A oto jak Marek ta radosna chwile opisal wlasnymi slowami:
"Od 2 marca, czyli decydującej rozmowy z prezesem Kaczyńskim, uznałem, że zostaję politykiem idalej nie mogę udawać niezaangażowanego komentatora. "
Nie bardzo rozumiem tego zdania! Czyzby oznaczalo ono, ze przed 2 marca Mareczek tylko UDAWAL niezaangazowanego komentatora?
Bardzo dziwne.
http://www.dziennik.pl/opinie/article413455/Migalski_Kwasniewska_nie_ma_szans.html?page=1


Komentarze
Pokaż komentarze (9)