Spacerowal sobie Lech Kaczynski głowna ulica Magalenki i rozmyslal jakby tu komune obalic. Razem z bratem oczywiscie.
Patrzy, a tu z przeciwka idzie Michnikuron. Lech Kaczynski wiedzial, ze prawdziwy katolik nie moze ufac Michnikuroniowi, ale wrodzona ufnosc i wiara w osobe ludzka zwyciezyly.
- Szczesc Boze - zawolal Lech Kaczynski - skromnie, ale z godnoscia.
- Siema - obludnie odpowiedzial Michnikuron. - Gdzie idziesz?
- A tak sobie spaceruje i obmyslam jakby tu pomoc naszemu uciemiezonemu przez komune, katolickiemu narodowi.
- A to sie swietnie sklada - odpowiedzial Michnikuron. Mam tu niedaleko swietna mete. Poobmyslamy razem.
- No nie wiem - zawahal sie Lech Kaczynski. - Brat mowil mi, ze ty jestes lewica laicka. To bardzo brzydko!
- Chodz Leszek, napijemy sie oranzady i zagramy w chinczyka - Michnikuron w perfidny sposob wykorzystal wiedze o slabosciach Lecha Kaczynskiego, ktora pozyskal od polkownika Szafa Lesiaka.
- No dobrze - zgodzil sie Lech Kaczynski.
Poszli razem w kierunku stajacej na uboczu willi. Niestety z powodu kataru Lech Kaczynski nie poczul unoszacego sie wokol willi siarkowego smrodu komunistycznego szatana.
Michnikuron otworzyl drzwi i puscil Lecha Kaczynskiego przodem. W srodku Lech Kaczynski spostrzegl Kiszczaka, Urbana i Orszulika. Natychmiast rzucil sie wstecz, ale zostal ogluszony przez Michnikuronia pollitrowka obalona przez niego tego ranka. Bez zakaski.
Nastepnie Kiszczak, Urban, Orszulik i Michnikuron przemoca wlali w gardlo Lecha Kaczynskiego butelke wodki "Baltic", ktora komuna trula wowczas rodakow Jana Pawla II. Lech Kaczynski utracil przytomnosc.
Po zakonczeniu obrad, podczas ktorych ustalono pokojowe przekazanie wladzy lewicy laickiej przez komunistow, nieprzytomnego jeszcze Lecha Kaczynskiego zawieziono do domu.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)