Jak dowiadujemy sie od szefa BOR sluzby gruzinskie odciely Lecha Kaczynskiego od wlasnej ochrony. W chwili strzalow Lech Kaczynski byl chroniony wylacznie przez Gruzinow a polski BOR byl w odleglosci 300 metrow od prezydenta.
Moze Gruzini po prosty bali sie, ze nasi BORowcy po prostu zastrzela "zamachowcow". Po co ryzykowac?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)