Pisze, rzecz jasna, o naczelnej heroinie Odnowy Moralnej - Joasi Lichockiej.
Joasia zaliczyla wlasnie kolejny wystep w TV-RzeczPiSpolita. Oto rezulatat:
http://pl.youtube.com/watch?v=OiP4YHBovs4&eurl=http://www.rp.pl/temat/2.html.
Tym razem o Declanie Ganleyu. Irlandzki Mojzesz eurosceptycyzmu, jeszcze tak niedawno wynoszony przez czlonkow i sympatykow ZBoPiS pod niebiosa, popelnil bowiem wielkie faux pas - zakolegowal sie nie z tymi z ktorymi powienien!!!
"Nieodparte jest wrazenie ze ow irlandzki polityk, chyba nie do konca wie na kogo stawia w Polsce. Spotyka sie bowiem i opiera na srodowiska LPR i Samoobrony".
Slodkie. Gdyby nie to, ze Wielki Jaroslaw zalecil wlasnie, zeby zapomniec o koalicji PiS-SO-LPR zaczalbym szukac w swojej starczej pamieci na kimze to wlasnie on sam w latach 2005-2007 "sie opieral". Joasi wtedy to nie przeszkadzalo.
A moze to nie o samo "opieranie sie" chodzi, ale o strach w obozie ZBoPiS-owych publicystow, ze ktos moze Wielkiego Stratega obejsc od "strony eurosceptycznej" i podebrac Jaroslawowi calkiem sporo glosow.
A ze facet wie jak sie to robi (vide referendum w Irlandii), a i kasy troche ma - wiec i panika w obozie Prawym i Sprawiedliwym uzasadniona.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)