Czolowy publicysta-rolnik Moralnie Odnowionej popelnil wlasnie taki tekst:
http://www.rp.pl/artykul/9158,257783_Rafal_Ziemkiewicz__Pisowskie_lizusy_z_Agory_.html
Z przykroscia nalezy stwierdzic ze anty-Agorowa obsesja redaktora-rolnika Ziemkiewicz przybiera cechy groteski.
Redaktorowi rolnikowi otoz WYDAJE SIE, ze przylapal Agore na hipokryzji.
Ale oddajmy glos redaktorowi-rolnikowi:
""Wyborcza" zaś dopiero co dokonała sensacyjnej demaskacji, że za czasów Czabańskiego radiowa Jedynka nagrywała poranne rozmowy z prezesem PiS dzień wcześniej u niego w domu. Fakt, że inni politycy muszą się fatygować do studia, a do Kaczyńskiego wysyłano dziennikarza, ogłosiła "Wyborcza" jako koronny dowód dyspozycyjności publicznych mediów wobec PiS."
"Teraz zaś, jakby nigdy nic, radio Agory – TOK FM – podesłało grzecznie Kaczyńskiemu dziennikarza nawet nie do domu, ale do Krakowa,"
Strzal w dyche, prawda?
Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, jak widac, nie dostrzega roznicy pomiedzy cotygodniowymi homiliami wyglaszanym z domowych pieleszy do "ciemnego ludu" przez Wielkiego Jaroslawa w czasie gdy i on, i siedziba radia znajduja sie w tym samym miescie a wywiadem i relacja radiowa z imprezy, ktora dziala sie POZA Warszawa.
Wiec wytlumacze to Panu Redaktorze-Rolniku lopatologicznie, po chlopsku. WSZYSCY (poza Krakusami) dziennikarze pojechali tam zeby zrelacjonowac ta impreze bo takie jest zadanie dziennikarza, natomiast TYLKO P(iS)olskie Radio jezdzilo do jednego, konkretnego polityka zeby pokornie przeprowadzic z nim wywiad i a nastepnie puscic go w eter.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)