Wodzuś Odrodzonej Moralnie IV RP w kolejnym paroksyzmie geostrategicznego geniuszu oznajmil Wdziecznemu Narodowi:
"Nie życzę sobie natowskich wojsk niemieckich na terytorium Polski".
Najwyrazniej Jaroslaw Rajmundowicz nie spostrzegl, ze z chwila naszego wstapienia do NATO Niemcy, a w szczegolnosci Bundeswehra, sa naszymi najblizszymi SOJUSZNIKAMI.
Owszem, kochamy umundurowanych amerykanskich chlopcow, ale maja oni do Najjasniejszej sporo dalej i, co najwazniejsze, nie wyglada aby w ogole mieli ochote tu przyjezdzac.
Wiem. Cuda sie zdarzaja. I tak jak mozliwe bylo zwyciestwo "prof" Lecha Prezydenta Kaczynskiego nad ruskimi czolgami na przedpolach Tbilisi, tak samo mozliwe jest aby Jaroslaw Rajmundowicz, zmusil p. Obame do przyslania tu US Marines. Siłom i godnościom osobistom, naturalnie.
Na razie jednak, czyli w swiecie realnym oddalonym dosc znacznie od swiata w ktorym lewituje Jaroslaw Rajmundowicz, musimy pogodzic sie z faktem, ze zadni amerykanscy chlopcy w wiekszej ilosci tu nie przyjada.
Jezeli bedziemy tego potrzebowali i dodatkowo bedziemy mieli troche szczescia, to Amerykanie do obrony terytorium Najjasniejszej wezwa Niemcow. A jak bedziemy mieli jeszcze troche szczescia to Niemcy sie zgodza i wysla tu kilka brygad, moze nawet pancernych tez.
I to jest wlasnie realpolitik!
W odroznieniu od political-fiction uprawianej przez Zoliborskiego Wodzusia i jego adiutantow.


Komentarze
Pokaż komentarze (43)