Zostaw za sobą piękna ślady...
Szczęście to codzienne odczuwanie własnego wolnego istnienia
136 obserwujących
1436 notek
1086k odsłon
1377 odsłon

Co robić, kiedy dzieci odchodzą od Boga?

Wykop Skomentuj5

Chciałbym w tej ciszy wyborczej zaproponować Państwu bardzo ważny tekst na temat wiary i odchodzenia od niej. Prezentuję go bo sam swego czasu jako młody człowiek miałem okresy, kiedy wiara - mimo iż byłem wychowany w rodzinie katolickiej - stawała się dla mnie bardzo odległa. Opisałem to m.in. w tekście "Jak stopniowo odchodziłem od wiary" [1].

Poniższy tekst odnalazłem przypadkowo, ale po jego przeczytaniu zrozumiałem swoje zachowanie i mam nadzieję, że będzie on przydatny dla Państwa, dla rodziców i też dzieci, którzy borykają się z tym problemem.

------------------------------------------------------

Autor tekstu: ks. Radosław Chałupniak [2]

Chcę podjąć niezwykle ważny i aktualny problem kryzysu wiary ludzi młodych. Przez „kryzys wiary młodzieży” rozumiem sytuacje zanegowania zarówno teorii, jak i praktyki wiary. Moja wypowiedź jest owocem wielu kapłańskich doświadczeń, kiedy osobiście znani mi młodzi ludzie porzucali albo zaniedbywali swoją wiarę, a także doświadczeń poznawanych pośrednio, z różnych rozmów i spotkań z rodzicami i wychowawcami. Pragnę odnaleźć odpowiedź na pytanie: jak zachować się wobec takich sytuacji, jak reagować, kiedy bliscy, młodzi ludzie odchodzą od Boga. Odniesieniem tych rozważań, będzie znana, ale wciąż na nowo odkrywana przypowieść Jezusa o miłosiernym Ojcu (Łk 15,11-32).

Postawy miłosiernego Ojca

Reakcja Ojca na decyzję i fakt odejścia młodszego syna jest dla mnie niezwykła, zupełnie odmienna od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, czego się spodziewamy. Można byłoby nawet zarzucić Ojcu edukacyjną bierność. Ojciec dał synowi część majątku, która przypadała na niego, i… pozwolił mu odejść. Warto przypomnieć, że Jezus, zanim opowiedział tę przypowieść, mówił o dobrym pasterzu i o pewnej kobiecie. Zdumiewająca jest pewna arytmetyczna zależność: dobry pasterz stracił 1/100 swego majątku i szukał, kobieta 1/10 i szukała, ojciec miał dwóch synów, stracił jednego, „połowę swego skarbu”, i… w danym momencie nie zrobił nic. Nachodzą nas ważne pytania: Czyżby temu niezwykłemu Ojcu zabrakło pedagogicznej intuicji? Czyżby nie wiedział, że syn zmarnuje podarowany mu majątek? Czyżby dobry Ojciec nie chciał zachować go od zła?

Warto pamiętać, że młodszy syn „odjechał w daleką krainę” tak, by nie mieć kontaktu z Ojcem. Tam roztrwonił, przepił, przehulał „swój” majątek, żyjąc bez Boga, bezbożnie (gr. zon asotos), a dokładniej – żyjąc tak, by wszystko sprzeciwiało się jego zbawieniu (soteria). Ciągle warto pamiętać, że to nawrócenie dokonywało się w młodszym synu i nie było wywołane jakimś przynagleniem, tym bardziej przymuszeniem ze strony Ojca. Ojciec wobec młodszego syna był otwarty i… niezwykle konsekwentny, nie cofnął podarowanej mu wolności. W tej wolności, traktowanej jako ważny dar wychowania, można dopatrywać się zasadniczej przyczyny ojcowskiej reakcji. Ojciec kocha, kocha z całego serca, ale w tej miłości nie cofa, nie odbiera synowi wolności. Pozwala mu myśleć, decydować i działać „po swojemu”, zgodnie z własnym rozeznaniem, choć – jak można się domyślać – nie jest to zgodne z ojcowską wolą. Młodszy syn odchodzi korzystając ze swej wolności, która w tym momencie tak bardzo rani kochające serce Ojca. Ojciec nie sprzeciwia się, milczy, daje i zaczyna swe oczekiwanie, cierpliwe wyglądanie za ukochanym. Ta przypowieść jest swoistą kwintesencją Ewangelii, jak pisze o. L. Mycielski, ten fragment możemy śmiało nazwać „Ewangelią w Ewangelii” [1], a więc Dobrą Nowiną o Bogu, który hojnie obdarowuje różnymi łaskami, pozostawia wolność wyboru i… jest w tym wierny, konsekwentny.

W Roku Wiary warto przypomnieć sobie jedną z jej najważniejszych cech: wiara opiera się na wolności. W innych przypadkach przestaje być wiarą, a staje się automatycznym nawykiem, społecznym przymusem czy emocjonalnym zniewoleniem.

Interpretacja ewangelicznej przypowieści kończy się dla wielu na powrocie „Marnotrawnego” do domu. Jednakże jest jeszcze drugi syn, któremu można by nadać imię „Wierny”, choć byłoby to bardzo powierzchowne i w rzeczywistości nieprawdziwe. Jezus mówi o nim nieprzypadkowo. Przymiotnik „starszy” (presbyteros) oznacza tego, który ma być mądrzejszy, bardziej doświadczony. Tymczasem wierność starszego syna okazuje się w istocie ukrytą niewiernością. Nie powinno się porównywać, ale kto wie, może ten, który został, grzeszył bardziej niż ten, który odszedł. Może jego fizyczna obecność była faktyczną alienacją, duchowym opuszczeniem Ojca. Można byłoby nawet powiedzieć, że o ile „ateizm” młodszego syna wynikał ze względów ideologiczno-materialnych, to starszy syn przejawiał w swym odniesieniu do Ojca postawę ateizmu praktycznego, choć był blisko, żył „jakby Ojca/Boga nie było”.

Kiedy Marnotrawny fizycznie odszedł od Ojca, mentalnie uczynił to także ten starszy. Ojciec został wówczas sam. Pojawiające się w starszym synu wątpliwości, żale i pretensje coraz bardziej oddalały go od domu ojcowskiego i, choć fizycznie nigdzie nie odszedł, to – używając biblijnego symbolu – jego serce było daleko, stawało się coraz bardziej kamienne, zamknięte na ojcowską miłość. Jest jednak zasadnicza różnica w reakcji ojca wobec młodszego i starszego syna. O ile w odniesieniu do młodszego Ojciec nie reagował w sposób pośpieszny, to w momencie, kiedy na wieść o powrocie młodszego brata starszy „rozgniewał się i nie chciał wejść”, „ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu” (Łk 15,28). Ojciec nie zraża się małością swego starszego syna, jego wyrzutami i zazdrością, lecz spokojnie i z wielką miłością tłumaczy, co się stało, rozmawia z nim.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo