Zostaw za sobą piękna ślady...
Szczęście to codzienne odczuwanie własnego wolnego istnienia
157 obserwujących
1811 notek
1402k odsłony
  4095   3

Komisja Europejska: "Nie damy Waszych pieniędzy i co nam zrobicie?"

Na początek trochę humorystycznie, choć to tylko śmiech niemal przez "łzy".


https://youtu.be/2zJFhdZ6Ox4

I tak się dziś zachowuje KE, taki szatniarz UE...

Komisja Europejska mimo podpisania umowy Polski z Czechami dalej wzywa nas do zapłacenia kar za utrzymywanie działalności Kopalni Węgla Brunatnego Turów i straszy, że jeżeli Polska nie zapłaci to środki te pomniejszą unijną pomoc dla Polski ze środków budżetowych UE. Na dziś już naliczono tych kar 68,5 mln Euro a dodatkowo mają być też naliczone dla nas odsetki za zwłokę.

3 maja 2021 roku Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej oficjalnie przesłało Krajowy Plan Odbudowy (KPO) do Komisji Europejskiej przez system CIRCABC. Krajowy Plan Odbudowy (KPO) jest podstawą do wypłaty pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy. Z tej puli Polska ma otrzymać do dyspozycji 23,9 mld euro w formie bezzwrotnych grantów oraz 34,2 mld euro w formie pożyczek (razem: 58,1 mld Euro). Z ogólnej puli środków, 20 proc. pieniędzy musi trafić na cyfryzację, a 37 proc. na inwestycje związane ze środowiskiem oraz ochroną zdrowia.

Niestety Polska do dziś nie doczekała się akceptacji KPO ze strony Komisji Europejskiej, co jest tożsame z tym, iż żadnych środków z europejskiego Funduszu Odbudowy jeszcze nie otrzymaliśmy. Tylko Polska i Węgry nie otrzymały jeszcze choć słabo świecącego zielonego światła dla swoich pomysłów na reformy po pandemii COVID-19. W przypadku polskiego Krajowego Planu Odbudowy jako powód zwłoki i blokady środków z FO wymieniany jest spór Polski z UE o kształt wymiaru sprawiedliwości w Polsce, ale chyba każdy trzeźwo myślący człowiek wie, że ta blokada wynika li tylko z motywacji politycznych unijnych liberalno-lewaków i chęci doprowadzenia do upadku prawicowo-konserwatywnych rządów w UE a Polska taki rząd ma.

W związku z powyższymi faktami należy się zastanowić nad tym, co Polska może zrobić. A niestety zrobić wiele nie może, o czym później.

Pojawiają się gdzieniegdzie głosy, że winniśmy zrezygnować w całości z unijnego FO, bowiem przewiduje on, że części z niego będzie wypłacona nie jako darmowe i bezzwrotne granty, ale jako pożyczki, które mają żyrować wszystkie kraje UE (tzw. uwspólnotowienie długów). Jest to bardzo dobry argument. No bo jak to: dla nas blokuje się wypłaty z FO a jednocześnie my mamy żyrować i ewentualnie spłacać długi innych państw? Rezygnacja z FO kosztowałby nas owe 58,1 mld Euro a pomoc unijna bez tego funduszu wynosić by miała około 101 mld Euro (a nie 159 mld Euro).

Jest też pomysł, aby podać za brak akceptacji KPO Komisję Europejską do TSUE [1]. Ale ja mam nikłe nadzieje, że TSUE kiedykolwiek przyzna nam rację w sporze z Komisją Europejską.

Niektórzy też wskazują żebyśmy w ramach retorsji zmniejszali swoją składkę do budżetu UE. Jest to jakiś pomysł, ale bardzo trudny do zrealizowania, choć ja uważam, że właśnie winniśmy zmniejszać naszą składkę proporcjonalnie do zabieranych nam i wcześniej przecież ustalonych wartości unijnej dla nas pomocy. Zatem: jeżeli zabierają nam środki ze względu na kary TSUE (wyrok jednej sędziny - sic!) wobec trwania wydobycia w Kopalni w Turowie, to my winniśmy o taką samą kwotę zmniejszyć naszą składkę do UE. Podobnie: jeżeli nie wypłacają nam należnych i zgodnych z umowami pieniędzy, to my też winniśmy zmniejszać o taką kwotę nasze unijne daniny.

"Wg danych Ministerstwa Finansów na koniec listopada 2021 r. Polska wpłaciła od maja 2004 r. do budżetu UE ponad 68,6 mld EUR (uwzględniając zwroty oraz składkę). W tym samym okresie Polska pozyskała z unijnego budżetu prawie 210,4 mld EUR" [2]. "Z analizy „Rzeczpospolitej" wynika, że w ostatnich siedmiu latach (2014–2020) łącznie nasza już zapłacona składka wyniosła 31,8 mld euro, czyli przeciętnie 4,5 mld euro na rok. Oznacza to, że dostęp do unijnych funduszy z nowego rozdania (2021-2027) kosztować nas będzie o ok. 2 mld euro rocznie więcej. Z grubsza licząc, to o 9 mld zł więcej każdego roku. Dla porównania – w 2019 r. wydatki na ten cel sięgnęły 21,7 mld zł, a w 2020 r. – 24,8 mld zł [3].

"Wysokość składki wynika przede wszystkim z wartości naszego PKB. Jeśli ten rośnie, to rośnie składka – wyjaśnia też Maciej Bukowski, prezes think tanku WiseEuropa. – Z naszych analiz wynika, że podobnie jak w latach poprzednich, także w latach 2021–2027 nasz wkład do unijnego budżetu będzie sięgał ok. 1 proc. PKB i nadal będziemy dużym beneficjentem netto. Inna sprawa, że wcale nie tak dużym, jakby się mogło wydawać. Fundusze UE na lata 2021–2027 wbrew niektórym opiniom wcale nie mają bezprecedensowej skali – dodaje. Jak szacuje Bukowski, łącznie środki z UE dla Polski (razem z pożyczkami, których wcale nie musimy wykorzystać w całości), mają sięgnąć 3,4 proc. PKB (159 mld euro). Biorąc pod uwagę już zrealizowane transfery, w poprzednich latach zdarzało się, że było to znacząco mniej, np. 2016 i 2017 fundusze UE brutto wyniosły raptem 2,3 i 2,4 proc. PKB, ale były też okresy, gdy było dużo więcej – w latach 2012–2014 – nawet powyżej 4 proc." [3].

Lubię to! Skomentuj161 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka