Ponieważ cały czas żyjemy w państwie wysoce represyjnym (o wolności gospodarczej mniejszej niż w Somalii) i urzędniczym (drugie miejsce na świecie w ilości urzędników per capita), proponuję osłodzić trochę słownictwo i życie obywateli. Owa słodycz polegałaby na NIE używaniu, nawet w oficjalnych dokumentach, takich słów jak kara, obowiązek, sankcje, paragrafy, okólniki, zarządzania, komisje, śledztwa, rozporządzenia, regulaminy, wezwania, wyrok, egzekucja komornicza, rygor, sankcja ... ale słów kareczka, obowiązeczek, paragrafik, okólniczek, zarządzono, komisyjka, śledzionko, rozporządzonko, regulaminem, wezwanio, wyroczek, egzekucyjka komorniczkowa, rygoreczek, sankcyjka ... takie zdrobnienia wpłyną może budująco na obywateli, którzy może przez chwilunię pomyślą, że może jednak coś się zmienia i państewko o nich myśluni cieplutko, ze to nie władzuńka jest lennikiem a społeczeństwo jest wasalem (i że okradać i niewolić go nie wolno).
Może jakiś polityczek zastanowi się zanim wypowie słowa o konieczności zawsze poparcia i podporządkowania się rozlicznym przepisom, karom, rygorom, sankcjom, egzekucjom, regulaminom, wyrokom komisji…. komisyjek, przepraszam, a sam nie pomyśli by wszystko niemal co robi zamieść pod dywanik.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)