Dr Jędrzejewski odmówił składania zeznań bez pełnomocnika
W środę w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie odbyło się przesłuchanie dr. Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora oddziału chirurgii Szpitala Południowego. Lekarz w ostatnich dniach stał się jedną z kluczowych postaci głośnej afery dotyczącej funkcjonowania warszawskiej placówki.
Jak poinformował rzecznik prokuratury prokuratir Piotr Skiba, świadek nie zdecydował się na składanie wyjaśnień bez obecności pełnomocnika. – Dr Emil Jędrzejewski nie chciał zeznawać bez pełnomocnika i wniósł o zmianę terminu przesłuchania – przekazał prokurator.
Według relacji śledczych lekarzowi zadano kilkadziesiąt pytań dotyczących prowadzonych postępowań i zarzutów, które wcześniej publicznie przedstawiał. Na żadne z nich nie odpowiedział. – Świadkowi zadano kilkadziesiąt pytań do toczącego się postępowania. Każde pytanie skwitował milczeniem – mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Nowy termin przesłuchania wyznaczono na najbliższy poniedziałek o godzinie 9.
W pewnym momencie konferencji doszło do utarczki słownej Skiby z dziennikarką Republiki. Rzecznik pytał ją o legitymację dziennikarską i stwierdził, że nie powinna brać udziału w briefingu. Rzecznik prokuratury komentował też, że w mediach można mówić różne rzeczy, ale instytucja, w której pracuje, zajmuje się ściganiem za przestępstwa.
Lekarz ma przekazać telefon i dodatkowe materiały
Choć podczas środowego przesłuchania nie doszło do złożenia zeznań, dr Jędrzejewski przekazał śledczym pewne materiały. Lekarz dołączył do protokołu notatkę zawierającą dane dwóch pacjentów. Jedna z tych osób pojawia się już w postępowaniu prowadzonym wcześniej przez prokuraturę rejonową Warszawa-Ursynów po zawiadomieniu złożonym przez szpital.
Prokuratura oczekuje również przekazania telefonu komórkowego, który może zawierać informacje istotne dla śledztwa. Według śledczych dopiero analiza dokumentów, korespondencji oraz ewentualnych nagrań pozwoli zweryfikować zarzuty formułowane przez byłego ordynatora.
Rzecznik prokuratury podkreślił, że na obecnym etapie postępowania śledczy nie dysponują materiałem dowodowym potwierdzającym konkretne przypadki zaniedbań skutkujących śmiercią lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu pacjentów. – Nikt nam nie przedstawił dowodów na konkretne zaniechania skutkujące negatywnymi konsekwencjami dla zdrowia i życia pacjentów – zaznaczył prok. Piotr Skiba.
Śledczy nie planują obecnie przesłuchania Dawida Kacprzyka, byłego szefa SOR-u w Szpitalu Południowym, którego nazwisko przewija się w całej sprawie. Prokuratura zamierza natomiast przesłuchać kolejnych świadków. Na liście znajdują się byli członkowie zarządu szpitala, pracownicy oddziału ratunkowego oraz osoby związane z funkcjonowaniem placówki. Niewykluczone są również przesłuchania urzędników warszawskiego ratusza.
Co ujawnił dr Jędrzejewski?
Afera wokół Szpitala Południowego wybuchła po publikacjach portalu Zero.pl oraz wywiadzie dr Emila Jędrzejewskiego w programie Kanału Zero z Krzysztofem Stanowskim.
Lekarz twierdził, że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym dochodziło do poważnych nieprawidłowości organizacyjnych i medycznych. Według jego relacji pacjenci mieli pozostawać bez opieki przez wiele godzin, a niektóre badania wykonywano z dużym opóźnieniem.
Największe emocje wywołały jednak jego słowa dotyczące przypadków śmierci pacjentów. – Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować – mówił.
Jędrzejewski przekonywał również, że zatrudnienie młodego lekarza bez ukończonej specjalizacji na stanowisku kierownika SOR mogło mieć wpływ na funkcjonowanie oddziału. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania – stwierdził.
Tusk o roli prokuratury
Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, który podczas konferencji prasowej zapewnił, że państwo nie zamierza lekceważyć pojawiających się oskarżeń. – Niezależnie od tego, czy się komuś to opłaca czy nie, będziemy wyjaśniali każdy element tej sprawy i tam, gdzie jest potrzebna prokuratura, ona już działa – powiedział szef rządu.
Premier zadeklarował również, że pozostaje w stałym kontakcie z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Waldemarem Żurkiem. Tusk podkreślił, że nie zamierza przesądzać o wiarygodności żadnej ze stron konfliktu, ale jednocześnie uważa, że zarzuty są zbyt poważne, by je ignorować. – To nie jest moje zadanie, by oceniać wiarygodność bohaterów tej sprawy. Zarzuty są jednak bardzo poważne – zaznaczył. - Mam swoją opinię na temat wiarygodności niektórych źródeł. Liczę na to, że przesłuchanie, które odbywa się, przyniesie więcej konkretnych informacj - komentował.
Jak dodał, media nie powinny wydawać wyroków przed prokuraturą. - To prokuratura, a nie pan Krzysztof Stanowski, Patryk Słowik, Jarosław Kaczyński, Bartosz Arłukowicz czy Roman Giertych mają wszystko wyjaśnić - przekonywał Tusk, który nie jest zwolennikiem ani powstania komisji śledczej - co proponował Mateusz Morawiecki - ani apolitycznego gremium złożonego z doświadczonych ekspertów, którzy wyjaśniliby praktyki panujące w Szpitalu Południowym w Warszawie. Taki pomysł przedstawił prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Trzaskowski również zostanie przesłuchany
Jednym z ważnych wątków śledztwa jest kwestia wiedzy władz Warszawy o możliwych nieprawidłowościach. Doktor Jędrzejewski twierdził, że informował o swoich zastrzeżeniach prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Ratusz utrzymuje jednak, że nie otrzymał oficjalnego zgłoszenia opisującego przedstawiane obecnie zarzuty.
Prokuratura zapowiedziała, że w najbliższych tygodniach przesłucha Trzaskowskiego. Śledczy chcą ustalić, jakie informacje trafiały do władz miasta i jakie działania były podejmowane w związku z sygnałami dotyczącymi funkcjonowania Szpitala Południowego.
Fot. Emil Jędrzejewski, chirurg sygnalista/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (189)