Daniel Obajtek z dwoma zarzutami
We wtorek zakończyło się przesłuchanie byłego prezesa Orlenu i obecnego europosła PiS Daniela Obajtka w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.
Śledczy przedstawili mu dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy decyzji o wycofaniu w marcu 2023 roku ze wszystkich punktów sprzedaży Orlenu jednego z numerów tygodnika "Nie”. Drugi związany jest z podejrzeniem złożenia fałszywych zeznań przed sądem w sprawie jego znajomości z dziennikarzem Piotrem Nisztorem.
Po zakończeniu czynności procesowych Obajtek poinformował dziennikarzy, że odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Przed siedzibą prokuratury zjawili się Przemysław Czarnek, Antoni Macierewicz i niektórzy zwolennicy PiS.
– Odmówiłem składania wyjaśnień, nie przyznaję się do zarzucanych mi celów. Pan prokurator, jaki zbieg okoliczności, że pan prokurator awansował przed postawieniem mi zarzutów – mówił europoseł PiS. - Jeszcze raz podkreślam, że jestem dumny z tych zarzutów. Jeden zarzut związany z panem redaktorem Nisztorem nie ma żadnego uzasadnienia – powiedział.
"Jestem dumny"
Następnie odniósł się do decyzji o usunięciu jednego z wydań tygodnika z punktów sprzedaży należących do Orlenu. – Jestem z tego zarzutu dumny. Przyznaję się do tego czynu. Kazałem wyrzucić tygodnik "Nie", jedno wydanie, z racji tego, że to było bezczeszczenie uczuć religijnych. Jeśli byłoby to bezczeszczenie uczuć religijnych innych wyznań, niż katolików, zrobiłbym to samo – oświadczył.
Jak tłumaczył, cenzurą byłoby to, gdyby nakazał wycofać numer jakiejkolwiek gazety, w której zawarta byłaby krytyka jego poczynań. - Wtedy to byłaby zupełnie inna sprawa - komentował Obajtek. Były prezes Orlenu zaznaczył, że "nie chce grozić", ale prokuratorzy i ich przełożeni muszą spodziewać się weryfikacji tego typu działań po zmianie władzy, bo postawione mu zarzuty są - przekonywał - bezpodstawne.
Chodziło o numer tygodnika "Nie” z 15 marca 2023 roku, który ukazał się kilka dni po emisji reportażu TVN24 "Franciszkańska 3” oraz premierze książki "Maxima Culpa. Jan Paweł II wiedział”. Publikacje te wywołały ogólnopolską debatę na temat wiedzy Karola Wojtyły o przypadkach wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych w okresie, gdy był metropolitą krakowskim.
Na okładce antyklerykalnego tygodnika przedstawiono Jana Pawła II opartego o pastorał, na którym umieszczono nagą lalkę symbolizującą dziecko ukrzyżowane na krzyżu. Grafika miała być satyrycznym komentarzem do zarzutów dotyczących tuszowania przypadków pedofilii w Kościele przez zmarłego papieża. Ówczesny prezes Orlenu Daniel Obajtek poinformował o wycofaniu tego numeru ze wszystkich punktów sprzedaży należących do koncernu. Uzasadniał, że okładka "przekracza wszelkie granice”, stanowi "bezczeszczenie uczuć religijnych” i "niszczy autorytet św. Jana Pawła II”. Krytycy rządu podnosili argumenty o cenzurze i ingerencji w rynek medialny.
Inne zarzuty stawiane Obajtkowi
Oprócz dwóch dziś postawionych zarzutów, prokuratura wcześniej uznała go za podejrzanego ws. nadużycia uprawnień przy zawarciu umów z firmą detektywistyczną poprzez zlecenie dwóch umów bez przeprowadzenia przetargu. Według śledczych miały one służyć realizacji prywatnych interesów Obajtka i wyrządzić spółce szkodę majątkową. Zarzut ten został postawiony po uchyleniu mu immunitetu przez Parlament Europejski.
Poza tym śledczy twierdzą, że europoseł PiS wyrządził szkodę majątkową Orlenowi w związku z tymi samymi umowami detektywistycznymi – prokuratura wyliczyła wartość szkody na blisko 400 tys. zł i uznała, że doszło do nadużycia uprawnień przez byłego prezesa koncernu. W sprawach zatrudniania imigrantów w Olefinach czy korupcji przy przetargu na SMR-y postępowania zakończyły się umorzeniem.
Fot. Prezes Orlenu Daniel Obajtek/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (31)