Brutalnie pobili Ukraińców - w tym kobietę. Jeden z nich to "Cycu" z Gromdy

Redakcja Redakcja Przestępczość Obserwuj temat Obserwuj notkę 90
Pobicie młodej, ukraińskiej we Wrocławiu obiegło całą Polskę. Okazuje się, że jednym z napastników był Adam C. ps. „Cycu”. To dobrze znany kibicom zawodnik Gromdy, czyli walk na gołe pięści. Miał więzienną przeszłość. Drugi zatrzymany ma być pseudokibicem walczącym w MMA. Federacja GROMDA zdecydowanie odcięła się od całej sprawy. Politycy koalicji rządzącej obwiniają za napaść Jarosława Kaczyńskiego, Karola Nawrockiego, Przemysława Czarnka i obie Konfederacje, zarzucając im rozpętanie antyukraińskich nastrojów.

Napaść na Ukraińców w biały dzień 

Do napaści doszło w niedzielę przy ul. Okulickiego we Wrocławiu. Poszkodowani to 20-letnia Anastasia i 21-letni Maksym, obywatele Ukrainy. Po pobiciu oboje trafili do szpitala.

Moment ataku został zarejestrowany telefonem, a nagranie szybko trafiło do internetu. Policja zatrzymała w związku ze sprawą dwóch mężczyzn w wieku 27 i 45 lat. Funkcjonariusze przekazali, że obaj byli już wcześniej wielokrotnie notowani za różnego rodzaju przestępstwa. – Policjanci nadal intensywnie pracują nad sprawą, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności tego skandalicznego zdarzenia i zatrzymać pozostałych sprawców – poinformowała dolnośląska policja. 


"Cycu" z Gromdy siedział już w więzieniu

"Gazeta Wyborcza” podała, że jednym z zatrzymanych jest Adam C. ps. „Cycu”. Mężczyzna ma być znany z udziału w walkach bokserskich na gołe pięści. Drugi podejrzewany został opisany jako pseudokibic walczący w MMA.

Dziennik powołał się na wywiad, którego Adam C. udzielił dwa lata temu w serwisie YouTube. Po swojej pierwszej przegranej walce miał przyznać, że trenował dopiero od dwóch miesięcy, ponieważ wcześniej odbywał karę 10 lat więzienia. Mężczyzna został rozpoznany na nagraniach dzięki bandażowi na lewej nodze. Wcześniej miał wejść z innym mężczyzną w czerwonej koszulce do sklepu i stanąć w kolejce przed 20-letnią Anastasią.

Kiedy kobieta zwróciła im uwagę, obaj opuścili sklep. Po wyjściu z lokalu Ukrainka włączyła kamerę w telefonie. "Pierwsze sekundy nagrania pokazują, jak mięśniak z bandażem na nodze uderza pięścią w twarz Maksyma. Po chwili widać, że obok stoi kolega w czerwonej koszulce (...). Kamera pokazuje jego prawą rękę, zaciskającą się w pięść, zamach i potężny cios w głowę Anastasii” – opisała "Gazeta Wyborcza”.

GROMDA odcina się od zatrzymanego zawodnika

Do doniesień odniósł się Mariusz Grabowski, szef federacji GROMDA. W rozmowie z WP SportoweFakty zaznaczył, że nie może potwierdzić informacji dotyczących udziału zawodnika federacji w pobiciu. – Nie mogę potwierdzić tych doniesień. Zawodnik mógł zawalczyć raz czy dwa na GROMDZIE, a dziś najlepiej się podszyć pod to, że jest zawodnikiem GROMDY. A może on wcześniej walczył w KSW albo innych federacjach... – rzucił. 

Grabowski podkreślił, że federacja potępia przemoc poza ringiem. – My jako federacja potępiamy takie zachowania i na pewno temu nie przyklaskujemy. Jeśli kiedykolwiek ten zawodnik walczył na GROMDZIE, to już nigdy więcej na GROMDZIE nie zawalczy po takich brutalnych incydentach. My dajemy zawodnikom szansę, żeby wyszli na prostą i żeby im pomóc, dać drugą szansę w życiu, a nie po to, żeby na ulicach się bić – dodał.

Federacja wydała także komunikat w mediach społecznościowych. "Nie mamy nic wspólnego z takimi sytuacjami. Nie jest to w żaden sposób związane z federacją GROMDA. Pozdrawiamy i prosimy absolutnie nie łączyć nas z takimi wydarzeniami lub sytuacjami, które były i są przez nas potępiane” – przekazano.  

GROMDA promowała m.in. taki klip w sieci, w którym zawodnik z gołą klatką piersiową doradza Ukraińcom, by stosowali się do polskiego prawa, "bo inaczej muszą liczyć się z konsekwencjami". 



Napastnik chciał uciec z Wrocławia

Według relacji "Gazety Wyborczej” scenie przyglądały się osoby stojące obok jasnozielonego samochodu sportowego. Jeden z mężczyzn, ubrany w żółtą koszulkę, miał następnie dołączyć do napastników. To właśnie on ma być drugim z zatrzymanych. Jak przekazał minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, jeden z podejrzewanych został zatrzymany przez policyjnych kontrterrorystów w momencie, gdy próbował opuścić Wrocław.

"Brutalna przemoc nigdy nie będzie bezkarna. Wrocławscy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzewanych o udział w brutalnym pobiciu obywateli Ukrainy. Mężczyźni byli notowani” – napisał w mediach społecznościowych szef MSWiA.

Policja ustaliła, że początkiem zajścia była sprzeczka w kolejce w sklepie. – Początkiem agresji była sprzeczka w kolejce w sklepie, później mężczyźni zaatakowali obywatela Ukrainy na ulicy – powiedziała podkom. Aleksandra Freus, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Funkcjonariusze nadal pracują nad ustaleniem pełnego przebiegu napaści oraz zatrzymaniem wszystkich osób, które mogły brać w niej udział.  

Politycy koalicji: za atak odpowiada prawica 

Część polityków koalicji rządowej - szczególnie z Lewicy - wskazuje winnych brutalnego ataku we Wrocławiu. - Każdy atak fizyczny i słowny na kobiety i mężczyzn z Ukrainy bądź każdego innego kraju tylko dlatego, że nie są obywatelami Polski, to wyłączna wina tej prawicowej bandy spod znaku Kaczyńskiego, Brauna i Bosaka. To trzeba mówić wszędzie i zawsze, może dotrze - napisał Tomasz Trela. 

- Kolejny ksenofobiczny atak zwyrodnialców na Ukraińców. Tym razem w moim ukochanym Wrocławiu. Tak, mamy do czynienia z serią związanych ze sobą przestępstw. A wspólnym mianownikiem jest rozsiana przez patoprawicę nienawiść do obcego - oskarżał europoseł Krzysztof Śmiszek. 

 

Takich komentarzy jest w mediach społecznościowych znacznie więcej. Nie było ich, gdy to cudzoziemcy - w tym Ukraińcy - atakowali Polaków i usłyszeli zarzuty, jak choćby nożownik podczas ostatniego festiwalu łemkowskiego Watra w Zdyni.  

 

Fot. Moment zatrzymania sprawców napadu na ukraińską parę z Wrocławia

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj90 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (90)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo