makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik
37
BLOG

Lewica, czyli - bezzasadność istnienia

makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik Polityka Obserwuj notkę 3


Swego czasu na fali dyskusji wywołanej zagładą wyborczą takich partii jak Samoobrona, czy LPR, profesor Jadwiga Staniszkis wypowiedziała się też na temat lewicy - dostrzegając symptomy upadku tej formacji potwierdzała jednak potrzebę jej istnienia na scenie politycznej. Zazwyczaj zgadzam się z panią profesor (nawet wtedy kiedy jej stwierdzenia boleśnie rozbijają moje schematy myślowe) bo tylko głupiec nie zgadza się z oczywistościami. Tym niemniej twierdzenia o potrzebie istnienia kogoś kto będzie się zajmował ochrona praw człowieka, tudzież praw pracowniczych są, moim zdaniem, zupełnie nietrafione.


U osoby takiej jak Jadwiga Staniszkis tego typu słowa muszą bulwersować i ... tak właśnie było. Jednak wkrótce pojawiła się myśl. Te słowa to nie afirmacja lewicy, ale jedynie skrót myślowy. Wnoszę tak po lekturze (także z tamtego okresu) felietonu Ziemkiewicza. RAZ mówi wprost "jeszcze będziemy żałowali zaniku Samoobrony i LPR".


W czym rzecz? W jednej prostej kwestii - demokracje takie jak amerykańska czy brytyjska z ich modelem dwupartyjnym, i walką frakcyjną wewnątrz danego ugrupowania - nie sprawdza się na terenie Polski. Zapewne to kwestia innej mentalności, innych doświadczeń dziejowych, ale być może też braku dostatecznego doświadczenia politycznego (takiego wielopokoleniowego, a nie kilkunastoletniego), Trudno w tej chwili wyrokować - jeśli wypowie się na ten temat pani profesor, to najprawdopodobniej będziemy mieli świetnie zdefiniowany problem wraz z nakreśleniem kontekstu społecznego i historycznego. Póki co jednak temat ten jest traktowany po macoszemu i poza felietonistyką, nie spotkałem żadnego poważnego opracowania - z drugiej strony nie sledze na bieżąco wydawnictw akademickich - więc może coś było.


Inaczej mówiąc - w warunkach polskich, zwłaszcza w kontekście ogromnego finansowania partii politycznych z budżetu, wszelki zanik partii politycznej jest równoznaczny ze zubożeniem naszej sceny. Już dziś zabrakło miejsca dla ludzi głosujących na Samoobronę - PiS nie podziela większości ich postulatów, aczkolwiek podobnie diagnozuje przyczyny które wiodły III RP na manowce (znów wieść zaczynają). Na kogo mogą głosować ludzie z kręgów LPR - gdyby jeszcze Jurek i jego frakcja pozostali w PiS...ale ich nie ma, a tych ludzi mniej interesują kwestie państwowotwórcze - oni chcą kogoś kto będzie ich reprezentował w kwestii wiary i jej zasad. Ale takiego kogoś także nie ma.


Tymczasem z drugiej strony jest zupełnie inaczej - poza groteskowym antyklerykalizmem pani Senyszyn, czy równie "inteligentnymi" wypowiedziami pani Środy mamy całą formacje która...no właśnie, która jest liberalna, zwłaszcza obyczajowo (gospodarczo to już jakby mniej - znaczy się liberalizm dla nich jest OK ale liberalizm dla innych to podejrzane przedsięwzięcie), która jest postępowa, proeropejska, antyamerykańska...która zasadniczo poza życiorysami co starszych członków niczym specjalnym się od PO nie różni.


Pomijając takie wybryki jak geizm, czy antyklerykalizm - każdy wyborca LiD jest w stanie zagłosować na PO bez konieczności dokonywania jakiś bolesnych manipulacji przy swoim sumieniu- co zresztą się dzieje - gdyż ten nagły przypływ elektoratu, tudzież zwyżkowania w sondażach opierają się właśnie na przepływie elektoratu lewicowego.


W związku z czym lewicy zaczyna brakować przestrzeni i powietrza. Im więcej wykonuje ruchów tym bardziej się dusi. Rozpaczliwe wybuchy pani Senyszyn, jedynie pogarszają sytuację. Bo jak liczebny jest w Polsce elektorat obłędnie antyklerykalny? Kilka tysięcy osób? Nie więcej! W sam raz by zwołać wiec, czy manifestacje zbyt mało by wygrać jakiekolwiek wybory. Tymczasem każdy taki wyskok to świetna okazja by zrazić do siebie potencjalnych wyborców, którzy nawet jeśli skłonni są zaakceptować poglądy im głoszone, to już za nic nie zgodzą się na przyjęcie na siebie odium śmieszności jakie spłynie na nich gdyby związali się właśnie z tym ugrupowaniem.


Czy zatem istnienie lewicy jako takiej jest uzasadnione? Niby czym? Troską o ludzi pracy? - już słyszę co taki "człowiek pracy" ma do powiedzenie koledze Sierakowskiemu.."spier...nierobie!" A może chodzi tu o ochronę szeroko pojętych praw człowieka - to także wydaje się naciągane - skoro w/g lewicy człowiek to pojęcie względne (znaczy się od kiedy i do kiedy jest człowiek - bo jak wcześniej czy później to już niekoniecznie człowiek). Zatem lewica jest od opieki nad mniejszościami - seksualnymi, narodowościowymi i innymi...Zasadniczo można by to tłumaczenie przyjąć, jednakowoż na straży praw mniejszości stoi ustawodawstwo krajowe tudzież oberarbiter Sztrasburg (nie koniecznie wyrokuje z sensem - ale zazwyczaj na korzyść "słabszego").


Więc powiedzmy sobie szczerze - jeśli w Polsce starczy gejów (ostatnie na zawodach w kolarstwie crossowym słyszałem zawołanie z trybun "ciśnij geja!!!!"...bez komentarza), Papuasów czy Siuksów to niech już ta lewica trwa...a jeśli ich na tylu nie ma...to jak już napisałem w tytule - dalsze istnienie tej formacji jest bezzasadne.

zaczepny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka