Czytam Gazetę Wyborczą i czuję, że niektóre zarzuty pod adresem LPR są po prostu absurdalne, co słusznie punktuje teraz na konferencji prasowej Roman Giertych. Już widzę, jak partie polityczne przed kampanią organizują przetargi na rozlepianie ulotek.
Słucham Giertycha i czuję, że niektóre jego zarzuty pod adresem Wyborczej są kapkę absurdalne, co Gazeta zapewne słusznie jutro wypunktuje. Choćby wyciąganie bardzo daleko idących wniosków z samego faktu, że Dominika Wielowieyska dostawała maile od lobbysty, który dziś uchodzi za wcielenie diabła. Lepiej go nie znać, chociaż jakoś nie pomnę, by został już skazany prawomocnym wyrokiem.
Efekt: już nie chce mi się wczytywać w te zarzuty Wyborczej, które mogą zawierać coś więcej niż hucpę. Już nie chce mi się wsłuchiwać w te zarzuty Giertycha, które mogą być czymś więcej niż bełkot. Obie strony poszły na ilość. Gdyby ograniczyły się do jednego, najpoważniejszego i dającego się uzasadnić zarzutu, efekt byłby lepszy.



Komentarze
Pokaż komentarze (57)