Podpadłem dziś Agacie Adamek z TVN24. Nie dziwię się, zła była. Właśnie poszła już była do domu, gdy nagle znów wyłania się z sejmowego korytarza, statyw dźwiga, za nią zaś ekipa podąża i Janusz Maksymiuk, którego kazali jej pewnie zwywiadować.
Akurat przebierałem się w dziennikarskiej kanciapie u pani Toli i zerkałem bezmyślnie na ekran telewizora. W TVN24 - reportaż o wojsku. Chłopcy maszerują i śpiewają, a z offu słychać:- Wszyscy za bramą jednostki zostawili swoje dziewczyny.
- Homofoby z was jakieś - mruknąłem do Agaty, czym ją dodatkowo rozsierdziłem, bo nie dość, że z pójścia do domu nici, to jeszcze Leski się znowu czepia. Ale co fakt, to fakt - skąd TVN24 wie, że w jednostce geja ani jednego nie ma, ani nawet jednej fajtłapy, co to dziewczyny nigdy nie miała... Ewidentny brak politycznej poprawności.
Skoro Agatce podpadłem raz, podpadnę i drugi. Znam ją od lat, zrazuj jako sejmową dziennikarkę PAP. Była sprawna, dobrze poinformowana, ale nigdy nie przyszło mi do łba, że zrobi karierę jako lajfująca w TV. Wydawała się bowiem być... nieśmiała!
Nie sądź, człowieku, nikogo po pozorach. Żeby tak mottem edukacyjnym skończyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (66)