Lotne brygady Marka Sawickiego do kontroli cen w hipermarketach nie są godne uwagi. Pomysł ministra rolnictwa jest czysto PRowski, poroniony ideologicznie i praktycznie. Ale większych szkód nie przyniesie. Efekt wizerunkowy powinien być odwrotny od zamierzonego, a bardziej od PSL ucierpi image całego rządu, a zatem PO - ale to już nie nasz problem.
List wiceministra infrastruktury w sprawie pociągów InterRegio to inna historia. Ich likwidacji żąda PKP InterCity twierdząc, że PKP PR dopuszcza się nieuczciwej konkurencji. Poparcie rządu dla PKP IC raczej nie spowoduje likwidacji tych pociągów, ale może uczynić wiele szkód, grozi zaostrzeniem wojny głównych graczy (PKP IC, PKP PR, PKP Cargo i PKP od torów) i zatrzymaniem rozwoju konkurencji.
Najgorsze, że PKP IC mają trochę racji: PR są im coś winne. Ale dziś trudno ustalić, ile, bo system rozliczeń jest chory, tak jak chory był sztuczny podział PKP na wzór brytyjski. Największym poszkodowanym są jednak nie PKP IC, lecz PKP Cargo, które zarazem długo mogły dyktować warunki innym, bo zrazu dostały wszystkie lokomotywy. Ten błąd został naprawiony i podobnie trzeba powoli naprawiać inne błędy - a nie likwidować lub zakazywać tego, co - chociaż na razie lekko chore - jest jednak zalążkiem konkurencji.
PKP IC mogą pokazywać palcem wielu winnych spadku liczby pasażerów, ale nie osiągną niczego, dopóki nie zastanowią się nad taryfami. Mówię o podstawowych cenach biletów na pociągi IC, a nie o doraźnych pomysłach, jak nieliczne pociągi TLK czy promocyjny tani bilet IC, gdy promocja obejmuje... jeden przedział w całym pociągu.
Moją xantią, dużą i wygodną, może komfortowo podróżować 5 osób wraz ze sporym bagażem za 20 zł na 100 km, czyli 4 zł na łebka. Tak, to tylko koszty paliwa. Proszę mi nie mówić, że amortyzacja, ubezpieczenie itd. - kto samochód i tak ma, koszty te i tak ponosi. Przed konkretną podróżą porównuję więc cenę biletu kolejowego z ceną paliwa - mogę dorzucić 20 gr za 100 km na koszty szybszego przeglądu i zmiany oleju.
Ale co tam 5 osób - załóżmy, że jadę sam! Do Katowic za 60 zł, do Krakowa za 70, do Poznania za 80 włącznie z opłatą autostradową. Nie ma takiej trasy z Warszawy, na której podstawowa taryfa za pociąg InterCity wyjdzie taniej.
Czas, powiecie? Na wszystkich trasach oprócz trzech wymienionych pociąg jest wolniejszy. Na tych trzech zaś - zwykle też, gdy doliczyć czas dostania się na dworzec i z dworca w pożądane miejsce. Dyskusja może zacząć się tylko, gdybym musiał jechać na krótko do ścisłego centrum, zdany na płatne parkowanie. Wtedy pociąg może być konkurencyjny. Ale to za mało.
Tym postem przerywam serię prób udowodnienia, że PKP mają swoje zalety. Poprzednio pisałem, że inne koleje są głupsze, że PKP mają politykę prawie wschodnią, wreszcie - żezapewniają tanią rozrywkę.
Inne tematy w dziale Polityka