Cicho i smutnawo. Myszactwo pojechało do Innej Babci, koty jakoś jeszcze milczą. Szukając nastroju grzebię w fotkach, które córa robiła parę dni temu. Miały być piękne, więc doradziłem jej, by zapisywała w formacie RAW...
Mysz zezłościła się potem mocno, bo spostrzegła, że nie ma żadnego programu potrafiącego otworzyć RAWa. Ściągnęła sobie, ale, drań jedeń, zainstalować się nie chciał. Wrzuciłem fotki do siebie - i okazało się, że kolory mają poniekąd losowe. Córa obraziła się na dobre i o fotkach zapomniała.
Podłubałem. Fotki są teraz prawdziwsze, ale za to - jakby mniej piękne...




PS. Każdy kreuje świąteczny nastrój, jak potrafi najlepiej. Przed kwadransem PAP opublikowała list... podlaskiego SanEpidu: "Jak nie przejeść się w święta".


Komentarze
Pokaż komentarze (12)