Wersja rozszerzona
Mnóstwo hałasu przed - i cisza. Expose premiera w TVP - krótkie i jak na niego dosyć stonowane. Moim zdaniem przekraczające nieco granice tego, co premier, występując w tej roli, może mówić podczas kampanii wyborczej. Ale w 1997 i 2001 Aleksander Kwaśniewski przekraczał te granice moim zdaniem wyraźniej.
Szkoda tylko, że Jarosław Kaczyński uznał za normalne to, co czynili też prominenci z SLD, i za co byli wówczas powszechnie krytykowani. A expose mogłoby być lepsze, przynajmniej tak, jak Majorowe ;)
Nieco historii: w 1993 z prawa do (wyborczego) orędzia skorzystał prezydent Lech Wałęsa, który świeżo założył BBWR uczestniczący w sejmowych wyborach. Wałęsa bez ogródek zareklamował w orędziu świeżo powołany blok reform.
W 1997 prezydent Kwaśniewski tuż przed wyborami w orędziu niby nie agitował, ale wychwalał świeżo uchwaloną Konstytucję. Kontekst wyborczy był jasny: kanwą zjednoczenia prawicy AWS był sprzeciw wobec tejże Konstytucji.
Czy Jerzy Buzek jesienią 2001 skorzystał z prawa do expose w TVP? Nie pomnę...
PS. 20.37 - za nami kolejne expose! Z prawa wproszenia się do TVP skorzystał też marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, startujący dla odmiany z list PO. I on granice przekroczył nieznacznie, ale mówił dużo gorzej niż premier. A w ogóle - po co im to?


Komentarze
Pokaż komentarze (79)