Spełniłem obowiązek obywatelski. Zagłosowałem, odstawszy swoje w sporej kolejce. Tu, na Kabatach, to żadna nowość - przed dwoma laty frekwencja w tej okolicy też przekraczała 70%. Kolejki, jeśli pomnę, były podobne.
Z satysfakcją pomieszaną z niepokojem oglądam wszakże relacje zza mórz, doniesienia o wysokiej frekwencji w USA, o kolejkach Polaków w Londynie. Coraz bardziej realna staje się obawa, że mój głos będzie miał formalną siłę poniżej 100 MPN, a realną około 200 MPN. Bo liczba głosujących w obwodzie Warszawa I może przekroczyć milion, lub przynajmniej zbliżyć się do tej granicy. I będzie to problem do rozwiązania dla nowego parlamentu, bo obecną ordynację można śmiało zaskarżyć do TK.
PS. 18.10 - wygląda na to, że w skali kraju będziemy mieli frekwencję 55%, zaś gdy policzyć okręg Warszawa I bez zagranicy, będzie to 65-70%. A cisza do 20.25...


Komentarze
Pokaż komentarze (23)