PKW ma pewnie dylemat. Wszyscy przyzwyczaili się już do myśli, że cisza skończy się o 20.25. Ale choćby na Kabatach w niektórych lokalach wciąż czekają tłumy. Zabrakło kart do głosowania. W dwóch lokalach mieszczących się w przedszkolu nieopodal nas na dowiezienie kart czeka około 70 osób - tak przed chwilą mi doniósł follow :) A za chwilę sam wstukał ze swego szpanerskiego przenośnego gadżetu.
Oczywiście głosowanie będzie tam przedłużone. Przedłużenie głosowania nie musi wprawdzie oznaczać przedłużenia ciszy, ale może. Decyzja należy do PKW. Na razie, z powodu jednego z poznańskich obwodów, przedłużyła ona ciszę do 20.30. Ale jasne jest, że będzie dmuchała na zimne i cisza potrwa, dopóki nie zagłosują wszyscy rodacy na Kabatach i Natolinie - tu podobno najbardziej brakuje kart.
Zatem 21.00? 21.30? Czy może później? Może od razu idźmy spać...
PS. Czy warto dodawać, że to niepojęte? Że każda komisja powinna mieć o jakieś 1/3 więcej kart niż uprawnionych w obwodzie? Że nie zwiększyłoby to znacząco kosztów, ani nie utrudniło organizacji...?
PS2. 20.50 - follow donosi: dowieźli i znowu zabrakło! Ale podejrzewam, że PKW już nie odważy się dalej przedłużać ciszy. O 21.00 powinniśmy poznać prognozy.
PS3. 21.00 - głupkiem byłem. No, nie do końca. PKW ma już gdzieś Kabaty i followa, ale przedłużyła z powodu Gdańska. Czy cisza jest przedłużona? - zapytał dziennikarz. - Ee, yy, byy, dyy, to znaczy, że cisza trwa nadal - odparł sędzia wiceprzewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)