Ale to uproszczenie, bo te wybory to nie tylko mecz PO-PiS. Choć zysk PO wydaje się dużo większy, obie partie poprawiły wyniki z 2005. To zadaje chyba kłam tezie, że PiS przegiął i w efekcie coś stracił. W każdym razie nie bezpośrednio.
Trudno uwierzyć, że to PO odebrała głosy PiSowskim przystawkom, albo że to ona aż w taki stopniu zyskała na wyższej frekwencji. Trochę zabrała lewicy, ale to też chyba nie wszystko wyjaśnia. Spory o te wybory będą więc trwały jeszcze długo.
Pozostali? PSL chyba na miarę oczekiwań. LiD poniósł porażkę na pograniczu klęski, bo zebrał zgrubsza tyle, ile w 2005 sam SLD. Klęska Samooobrony - pewnie nie będzie tak dotkliwa jak w prognozie. A KW LPR? Porażka, nawet klęska, nieco niespodziewana. Zwłaszcza cholernie mi żal Popieli. Wojciecha Popieli. Partia Kobiet? Bez słów.
Sondażownie? Myślałem, że w zeszłym tygodniu mylą się bardzo. Chyba nie było aż tak źle, choć nic nie jest jeszcze przesądzone. Ciekawe, że różnice między prognozami OBOP i PBS, do popołudnia bardzo duże, na koniec jakoś niemal zniknęły...


Komentarze
Pokaż komentarze (24)