Samodzielnego rządu PO nie będzie, a i z PSLem - nie wiadomo. Każdy mandat znów będzie na wagę złota. Po deklaracji PiSu, że w żadne koalicje nie wchodzi, PO zechce sięgnąć po ludzi PiSu. To oczywiste. Pytanie, czy może być skuteczne.
Nie będą to oferty w stylu Złóż samokrytykę i dołącz do nas. Paweł Zalewski na przykład dostanie propozycję funkcji wiceszefa MSZ, jak kiedyś Zyta Gilowska. Mogą na takie sygnały liczyć Kazimierz Ujazdowski i jego ludzie, i nie tylko.
Przez jakiś czas byliby niezależni, a za rok-dwa mogliby ocenić sytuację. Podejrzewam, że w niektórych przypadkach możliwy byłby nawet powrót do PiSu, choć zapewne na dość upokarzających warunkach. Sytuacja może jednak temu sprzyjać.
Tak czy inaczej zjawisko powyborczych transferów z PiSu do PO da się policzyć na palcach jednej ręki. Głęboko wątpię w zasilenie PO przez kogoś z PD, choć jeden wyjątek może się zdarzyć. Paradoksalnie sądzę, że w razie jakiegoś błędu Donalda Tuska większy może być ruch w przeciwnych kierunkach: z PO do PiSu lub LiDu.
Tuż po wygranych przez PO wyborach? A tak. I tutaj myślę nie o otwartej zamianie legitymacji partyjnej, lecz ustawieniu się na pozycji niezależnego, by przeczekać. Powodów mogłoby być wiele. Ale o nich w następnym poście.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)