Co robi Sejm na pierwszym posiedzeniu? Wybiera marszałka i prezydium. Ale czy o tym huczeć będą kuluary już kilka dni wcześniej? Nie. Tematami dnia będą CBA i WSI. Platforma znajdzie się pod potężną presją obu stron, by określiła się jednoznacznie po stronie III lub IV RP, zanim jeszcze zapadną decyzje koalicyjne.
LiD już za parę dni, a może jutro, zacznie huczeć, że państwo nie może czekać: nim jeszcze powstanie rząd, trzeba się ponad podziałami dogadać i posprzątać. Może na przykład zlikwidować CBA. PiS tylko na to czeka: starczy, że PO przemilczy żądania LiDu, a już podniesie się krzyk, że to de facto zgoda na powrót Rywinlandu.
Z drugiej strony na dniach będzie pewnie aneks do raportu o WSI. Rząd ogłosi, że nie chciałby sam podejmować ważnych decyzji i oczekuje wsparcia PO dla takich czy innych posunięć, które uzna za niezbędne w świetle raportu. LiD, a poza Sejmem SO i LPR tylko na to czekają, by ogłosić, że PO to tylko gorsza kopia PiSu.
Dwa lata temu PiS pokonał PO różnicą 335 tys. głosów i wysłał do PO sygnał, że skoro przegrała, ma stulić pysk. Dziś PO odkuła się różnicą ponad miliona głosów. Ten wynik niektórym by wystarczył, ale nie brak w PO polityków, którzy uznają, że teraz dopiero można zacząć odkuwać się na PiSie - np. współpracując z LiDem w likwidacji CBA.
To groziłoby odpływem posłów PO w stronę PiSu. Powoli, z kilkumiesięcznym, a nawet dwuletnim postojem na stacji niezależny. Ale ulegając żądaniom PiSu, lub choćby nie odpierając ich dość stanowczo, PO ryzykuje podobny odpływ do LiDu, dokładniej do PD. Aby uchronić partię przed stratami i wynegocjować jednocześnie sensowną koalicję, trzeba mistrza w prowadzeniu partii. Donald Tusk nim nie jest. Może sobie poradzi, jeśli dopuści do uszu moderujące rady... Waldemara Pawlaka.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)