Chcesz psa uderzyć, kij znajdziesz, tylko po co? PKW wyraziła niepokój, że wciąż brak wyników z wielu lokali zagranicznych, głównie z Wysp Brytyjskich, i że może zwrócić się do MSZ o wyjaśnienia. Część mediów podchwyciła wątek i sugeruje, że doszło do spisku przeciwko Platformie, by licznie jakoby oddane na Wyspach głosy na PO nie mogły być uwzględnione, co mogłoby uratować 1-2 mandaty dla PiSu.
W tej chwili Anna Fotyga tłumaczy się dziennikarzom. Konferencję zwołała sama. Jak mówi, ludzie na placówkach robią, co mogą, ale frekwencja była bardzo wysoka, zaś system informatyczny - przygotowany przecież poza MSZ-em - zawodzi.
Fotyga nie jest moją faworytką, nieraz ją krytykowałem, gdy zawiniła. Ale za wybory? Budżet MSZ jest, jaki jest. Choćby ambasady i konsulaty bardzo chciały, zapewne nie miały wielkiego manewru, by przygotować się na kilkakrotnie większy niż dotąd tłum chętnych do głosowania. Wg Fotygi zrobiły, co mogły. Nie wiem, może mogły więcej, ale naprawdę wątpię, by to one były winne rzeczy istotnie dla demokracji fatalnej: iż być może kilkadziesiąt tysięcy wyborców dowie się, że ich głosy zostały pominięte.
Kto miał rok temu, planując budżet, albo choćby wiosna tego roku przewidzieć, że będą wybory i że będzie aż takie zainteresowanie poza Polską? Ani rząd, ani Fotyga, ani PKW. Zabrzmi to głupio, ale w tej sprawie jaskrawie winnych raczej nie ma. Zaś Fotyga robi jeden błąd: tłumaczy się, choć PKW wyraziła tylko wstępny niepokój.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)