Przegrał z liderem listy PO, skądinąd mało znanym na ogólnopolskiej arenie. Ale wygrał z nieźle znanym z Sejmu (ze spraw telekomunikacji) oraz z wojskowych maratonów - Tadeuszem Jarmuziewiczem. Nazywa się Tusk. Łukasz Tusk.
Twierdzi, że jest dalekim krewnym Donalda Tuska. Na listę wyborczą znalazł się tylko dzięki nazwisku, czego nikt w opolskiej PO nie kryje. Dostał nr 22, wszedł do Sejmu z drugim wynikiem. Czy to świadczy o PO? Chyba nie - tak się w polityce robi nie tylko, gdy z powodu skróconej kampanii brak czasu na pieczołowity dobór kandydatów. W 2005 PiS wystawił w Gdyni Ryszarda Kaczyńskiego - i równie skutecznie. Czy świadczy to o wyborcach? Chyba nie - ja w każdym razie im się specjalnie nie dziwię.
Czy to zatem świadczy o czymkolwiek? Eee tam. Ot, ciekawostka. W jednym klubie w Sejmie było dwóch Kaczyńskich, a będzie dwóch Tusków.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)