Centralne Biuro Antykorupcyjne zapewnia, że dzisiejsze zatrzymanie Tomasza Lipca zleciła prokuratura i to ona określiła termin akcji. Najpewniej nie uchroni to CBA przed lawiną pytań ze strony polityków opozycji i mediów: dlaczego właśnie teraz?
Niejednokrotnie pisałem, że nie przepadam za tym pytaniem, choć czasem nie da się go uniknąć. Dziś wszakże CBA, wprawdzie zapewne w jakiejś części z własnej winy, jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia: cokolwiek zrobi - lub nie zrobi - będzie źle.
Czemu Sawicką trzeba było zatrzymać przed wyborami, a Lipiec mógł poczekać? Czy rozwijjanie sprawy dotyczącej PiS to próba udowodnienia, że Biuro nie naruszyło zasad bezstronności? Czy skoro były minister trafia za kratki, to może była latem szansa zatrzymania go na gorącym uczynku? Czemu wtedy CBA zatrzymało dwóch innych panów, zanim doszło do domniemanej próby wręczenia łapówki ministrowi?
Na żadne z tych pytań nie da się zapewne odpowiedzieć jednoznacznie, choćby komisje śledcze stawały na głowie. Ja trwam w nadziei, że CBA się jakoś obroni. Choć coraz mocniej czuję, że to nadzieja płonna.


Komentarze
Pokaż komentarze (79)