Decyzja poznańskiego sądu w kwadrans rozgrzała Salon. Jedni krzyczą o skandalu, inni o dowodzie, że na byłą posłankę nic nie ma. Panie, panowie, wolnego! Beata Sawicka nie trafi (na razie?) do aresztu, ale poza tym nic nowego się nie stało!
Sąd wydał postanowienie. Jego treść mniej więcej znamy. A czy ktoś z piszących zna uzasadnienie? Nie! Ze słów obrońców wynika zarys jego fragmentów: sąd zajął się przede wszystkim poniedziałkowym zatrzymaniem. I uznał je za nielegalne. Tyle.
Sąd zapewne pobieżnie zbadał przedstawione mu dowody winy posłanki. Nie musiały to być wszystkie dowody! I uznał je zapewne za niewystarczające, by zastosować areszt - lub odwrotnie: wskazujące na faktyczne zakończenie śledztwa! Czyli już nie ma obawy matactwa - a grożąca kara nie uzasadnia aresztu.
Nie mamy śladu sygnału, czy sąd w ogóle zajął się legalnościa prowokacji CBA. Głęboko wszakże wątpię, by robił to na krótkim, niejawnym posiedzeniu, gdy w aktach pewnie brak danych, by to oceniać. To może być przedmiotem sporu dużo później, podczas procesu - ale, ale! Proszę zauważyć, że w cytowanych przez media wypowiedziach obrońców brak śladu tego wątku!
Wszystko jedno, czy jesteś fanem PiSu i CBA, czy żądasz posprzątania po tychże, od piwnic po dach: wyciągając dalej idące wnioski z postanowienia sądu w sprawie porządkowej (tak, tak!) właściwie grasz w totolotka. Powodzenia!


Komentarze
Pokaż komentarze (164)